Chevrolet Orlando - 6 punktów na 7 możliwych
-
Testy
2011-04-22, Zachar Zawadzki - Chevrolet jeszcze nie miał okazji sprzedawać minivanów w Europie. W koncernie GM było to dotychczas domeną Opla, jednak wszystko się zmieniło po entuzjastycznym przyjęciu koncepcyjnego modelu, który niczym syberyjski wóz policyjny, oświecił w 2008 roku lodowato zimnym niebieskim światłem cały autosalon w Paryżu. Zaledwie 2 lata później i znów w Paryżu, Chevrolet pokazał produkcyjne Orlando.
Pokazał w Europie i nie ma zamiaru powtarzać tego za Oceanem. Kierownictwo uznało, że Chevrolet ma już w USA dość modeli (np. Traverse, Equinox, Malibu i znany nam Cruze) i chce się skupić na nich. Jest to o tyle kontrowersyjna decyzja, że rynek minivanów w USA nie jest zbyt tłumnie obsadzony, a więc łatwiejszy. Nie mówiąc już o tym, że nazwa Orlando pasuje jak ulał właśnie do amerykańskiego rynku. Mi się kojarzy ze starą grą komputerową RPG pt. „Jack Orlando”, ale za oceanem każdy wie, co to jest Orlando: to miasto na Florydzie, w którym znajduje się słynny Disneyland, a więc większość amerykańskich nastolatków (i nie tylko) o Orlando wie więcej, niż o Nowym Yorku. Idealna nazwa dla rodzinnego auta i szkoda, że w Europie te skojarzenia nie zadziałają z odpowiednią mocą.
O wyglądzie Orlando nie można napisać książki. Prosta, kwadratowa i niezbyt finezyjna zewnętrzna forma nadwozia, zapowiada praktyczność, pojemność i ładowność wewnątrz. Szerokość ostatniego słupka dodaje wagi tylnej części pojazdu, a boczne lusterka są zamocowane na tak masywnej i grubej podstawie, jakby auto miało nimi ścinać drzewa w dżungli. Wielkie i prawie kwadratowe nadkola pozwolą zmieścić pod nimi ogromne felgi, dlatego 16-calowe koła auta testowego wyglądają w nich na nieproporcjonalnie małe. Szukając czegoś ciekawego można zatrzymać się co najwyżej na charakterystycznym grillu, przeciętym pasem z wielkim logo Chevroleta.
Wygląd 5-drzwiowego nadwozia nie wprowadza w błąd. Auto jest pojemne na tyle, na ile wygląda – jest to 7-miejscowe auto dla dużej rodziny. W pierwszym i drugim rzędzie może komfortowo podróżować 5 dorosłych osób, a z tyłu - i tu nie lada zaskoczenie, może wciąż komfortowo podróżować jeszcze dwójka nastolatków. Dlaczego zaskoczenie? Bo wiele 7-miejscowych aut oferuje z tyłu albo śmiesznie małe i niewygodne fotele, albo zbyt mało miejsca na nogi, albo wreszcie niewygodne zajmowanie miejsca w trzecim rzędzie. A w Orlando fotele z tyłu są praktycznie pełnowymiarowe. Ja zmieściłem swoje 2 metry z tyłu bez łamania stawów i mógłbym nawet przejechać w tym stanie z godzinę. Dzięki pomysłowo składanym fotelom drugiego rzędu, zajmowanie miejsca z tyłu jest niemal tak samo proste, jak miejsca kierowcy. Jedyna niewygoda, którą odnotowałem w trzecim rzędzie, to sufit opadający mi na głowę, ale nastolatkom poniżej 1,9 metra wzrostu nie będzie to przeszkadzało. Doskonałe rozwiązanie dla dużej rodziny.
A to jeszcze nie koniec. Przy złożonych siedzeniach w trzecim rzędzie pojemność bagażnika to 460 litrów. A przy podróży w dwie osoby (system Flex7 - siedzenia drugiego rzędu chowają się w podłogę tworząc płaską przestrzeń) przestrzeń bagażowa (albo już towarowa?) zwiększa się do równych 1500 litrów. Na przeciwnym biegunie znajduje się pojemność 90 litrów, którą Orlando zaoferuje przy podróży w 7 osób. Ten nienajlepszy wynik (przykładowo 7 osobowa i krótsza o ponad 20 centymetrów Toyota Verso oferuje znacznie więcej miejsca na bagaże) jest ceną za komfort w przestrzeni pasażerskiej, szczególnie tej w trzecim rzędzie.
Wszystkie siedzenia łatwo się składają i rozkładają, co jest kolejnym plusem dla Orlando. Nie brakuje bowiem aut, w których rozłożenie siedzeń z tyłu składa się z długiej serii czynności do wykonania. A tu: jedno pociągnięcie i fotel rozłożony. Drugie – zagłówki stoją. Proszę wsiadać! W środku zabraknąć może jedynie osobnych foteli w drugim rzędzie (jest 2+1) oraz możliwości przesuwania drugiego rzędu siedzeń. Nie zabraknie natomiast schowków, uchwytów na napoje i kieszonek. Czuć, że to amerykańska marka: auto jest praktyczne, duże i nie przesadzone z nadmiernym wyposażeniem czy zbyt finezyjnym wykończeniem.
Wewnątrz auto wygląda lepiej, niż ciosane siekierą formy na zewnątrz. Rozplanowanie kokpitu jest logiczne, a większość przycisków łatwo znaleźć na swoim miejscu. Jedyny wyjątek to przycisk „OK”, o który nawigacja prosi na każdym kroku, a który na kokpicie dla niepoznaki nazwany jest „Menu”. Kiedy już go znalazłem, to naturalnie przestało mi to przeszkadzać, ale przypomniało mi inne auto ze stajni GM, w którym przycisk „OK” jest równie misternie ukryty (Opel Astra).
Przyciski i pokrętła wyglądają na nie najtańsze, a obszyta skórą kierownica przyjemnie leży w dłoniach. Projektanci przesadzili trochę z polerowanym czarnym plastikiem – zastosowany na zbyt wielkiej powierzchni wygląda jakby chcieli nim przykryć wszystko, na co nie mieli lepszego pomysłu. Rewelacyjny jest zakres regulacji wielofunkcyjnej kierownicy, a fotele są wygodne i również dają się regulować w bardzo dużym zakresie – po zajęciu miejsca, standardowo obniżyłem fotel maksymalnie w dół i zauważyłem, że dolna krawędź okien jest za wysoko, co mogło sprawiać kłopoty przy parkowaniu. Musiałem więc nieco podkręcić fotel z powrotem do góry, a przypomnę, że mam 2 metry wzrostu. Czyżby Orlando miało być oficjalnym wozem rozgrywek NBA?
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
wybrane dane techniczne i oferty: Chevrolet Orlando
| silniki benzynowe | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 1.8 141KM LS | 185 | 11,6 | 59 990 zł |
| silniki Diesla | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 2.0D 130KM LS | 180 | 10,3 | 72 490 zł |
| 2.0D 163KM LT+ | 195 | 10,0 | 83 240 zł |
Chevrolet Orlando - 6 punktów na 7 możliwych
6 komentarzy
6 dyskutujących
Podpis:
Kup sobie tę Alfę i spróbuj przywalić w Orlando. W Alfie będzie gówno zmieszane z blachą. I tyle będzie z najbezpieczniejszego kompaktu. Wtedy zrozumiesz jaki jest sens kupowania Orlando poza wygodą i przestrzenią wewnątrz.
6 miesięcy temu napisz odpowiedź
Nie porównuj najbogatszej wersji Orlando z podstawową AR - różnica w cenie przy podobnym wyposażeniu sięga 20tys. zł a nie 5tys. a to już spora różnica. Rozumując w ten sposób to po co kupować Alfa Romeo Giulietta 1.8 TBi 16V 235 KM Quadrifoglio Verde za 136tys.(full opcja) - dokładam 10tys. i mam Audi Q5.....
1 rok temu napisz odpowiedź
Nie oplaca sie kupowac vanow..co za bzdura! Zastanow sie co piszesz- te auta maja konkretny cel, konkretna grupe odbiorcow ktorzy takich parametrow szukaja. Nie kazdy chce jezdzic kompaktem.
Rynek w tym segmencie jest trudny ale cena z tymi silnikami i wyposazeniem robi wrazenie.
1 rok temu napisz odpowiedź
ja posiadam Volkswagena Golfa VI Highline 1.4 - 160 KM TSI i uważam go za najlepsze auto w Klasie Niższa średnia. Godny polecenia jest też Ford Focus Titanium 1.6 182 KM EcoBoost.
1 rok temu napisz odpowiedź
Oczywiście że nie opłaca się kupować minivanów; ;|lepszym wyborem jest zakup auta segmentu C, np.Citroen C4
Exclusive 1.6 120 KM VTi itp.
1 rok temu napisz odpowiedź
Chevrolet Orlando LTZ 1.8 Ben 141 KM MPV-5d Manualna-5 - kosztuje 78 990 PLN! jaki jest sens kupić tego Chevy?
Wolę Alfę Romeo Giulietta Distinctive 1.4 Ben 170 KM TB MultiAir za 83 900 PLN.
dokładam niecałe 5 tys. zł i jeżdżę najbezpieczniejszym kompaktem wszechczasów.
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!



galeria auta:


dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera










