Lancia Delta - moc i gracja
-
Testy
2011-01-21, Zachar Zawadzki - Po 8 latach od zakończenia produkcji Delty drugiej generacji Włosi postanowili powrócić do sprawdzonej nazwy, która ma potencjał, aby zainteresować klientów jeszcze zanim obejrzą auto. A kiedy nowy model trafił do salonów, okazało się, że trzecia Delta jest zupełnie inna.
Lancia Delta jest niekwestionowaną legendą sportów motorowych. Pierwsze jej wcielenie odniosło wiele zwycięstw w rajdach, aż sześć razy stając na najwyższym stopniu podium. Druga Delta nie miała już takich spektakularnych zwycięstw, ale przynajmniej startowała w wyścigach. Dzisiejszej Delty nie zobaczymy na linii startu WRC, brakuje jej napędu na obie osie choćby w opcji, a auto najlepiej czuje się na równym jak stół asfalcie. Tym nie mniej - powrót do nazwy Delta zobowiązuje, a więc Włosi zaproponowali klientom 6 silników (trzy silniki wysokoprężne i trzy benzynowe), z czego wszystkie mają ukryte w nazwie słowo Turbo.



W odróżnieniu od swoich dwóch poprzedniczek, które miały klasyczną na tamte czasy linię, najnowsza Delta dotrzymuje kroku modzie, a właściwie to ją wyprzedza. Już od końca lat 90-tych Lancia zakończyła przygodę z prostymi kształtami samochodów – zaczęły się wówczas eksperymenty, które nazywano Ypsilon, Musa i wreszcie lider ekstrawagancji - Thesis. Niezwykłe kształty błotników, oryginalne tylne lampy, wielkie wydatne oczy reflektorów – jedno jest pewne, w Centro Stile nie idą na łatwiznę i nie boją się szokować. Nie bali się i tym razem – Delta otrzymała niezwykłą mieszankę harmonijnych linii, sprawiając przy tym jednak dziwne wrażenie obcego, zesłanego na Ziemię… Pozostało odgadnąć misję. Czy to powrót do korzeni sportowych? Wątpię - nie z tym wymuskanym wyglądem. Zaszokowanie publiczności? Po Thesisie nas już nic nie zdziwi. Podreperowanie budżetu Lancii – być może… Powabne formy Włoszki powinny przyciągnąć niejedno spojrzenie spragnionego wrażeń estetycznych klienta. Tym bardziej, że czarujących ozdób nie brakuje, od zadziornego spojlera wieńczącego czarny szklany dach po daninę nowoczesności – światła LED.
Po zajęciu miejsca wrażenia estetyczne przybierają nawet na sile. Widać, że projektanci się starali i wiedzieli co robią, choć zbyt intensywnie konsultowali się z księgowymi - jakość materiałów potrafi mocno kontrastować. Współczesnego klienta zbyt łatwo rozpieścić – te same plastiki mogły by gdzie indziej zostać uznane za wystarczająco dobre, jednak ich odbiór zmienia się w zestawieniu z przeszytą kremową nicią skórą „Poltrona Frau” na kokpicie czy wspaniale wyglądającymi i wygodnymi fotelami. Jedynie zegary pozostawiają niedosyt, jakby na żywo przejęte z któregoś z tanich modeli z koncernu.



Mocny akcent na estetykę często kończy się brakami w ergonomii, jednak Delta nie daje tu zbyt wielu powodów do narzekań. Z drobnych mankamentów znalazłem tylko bardzo niewygodnie umieszczone pod dźwignią hamulca ręcznego przyciski ogrzewania foteli i nie do końca zrozumiały algorytm działania tempomatu. Mylący jest też zbyt cichy odgłos włączonego kierunkowskazu.
Kierowca, nawet rosły, znajdzie dość miejsca dla siebie, natomiast przestrzeń z tyłu jest zdradliwa - na pierwszy rzut oka miejsca jest pod dostatkiem, jednak niskie umieszczenie kanapy powoduje, że nogi pasażerów zajmują więcej miejsca na długość i efekt przestrzeni nie przekłada się tak bardzo na realny komfort. Co nie znaczy, że jest ciasno. Rosły pasażer z tyłu może poczuć brak miejsca nad głową (okno dachowe obniża podsufitkę), co można naprawić poprzez dodatkową regulację oparcia dzielonej kanapy. Można ją dodatkowo przesunąć do bagażnika, zwiększając komfort pasażerów podróżujących z tyłu - oczywiście kosztem zmiany pojemności bagażnika z 465 do 380 litrów. Pozostając przy bagażach: po całkowitym złożeniu oparć pojemność bagażowa wzrasta do 760 litrów, co jest wartością raczej przeciętną, jak na auto o długości 4,5 metra, a jednocześnie… wartość zupełnie nieistotną jak na auto, za którym ogląda się całe osiedle.



Do wyboru są cztery opcje wyposażenia: Argento, Oro, Platino i Executive. Rozpiętość cen jest spora: od 69.900 zł za 120-konnego 1,4 Turbo-Jet w najtańszej wersji Argento do 123.990 zł za 200-konnego benzyniaka z turbosprężarką w najdroższej wersji Executive. Na szczęście lista opcji dodatkowych jest tak długa, że nawet najtańszą wersję można uprzyjemnić i doposażyć do wysokiego poziomu.
Testowane auto miało najmocniejszy dostępny w tym modelu 200-konny silnik, który z łatwością radzi sobie z masą auta (1430 kg), wystrzeliwując go do setki w czasie 7,4 sekundy i pozwalając pędzić z maksymalną prędkością 230 km/h. W zestawieniu z automatyczną skrzynią biegów pozwala kierowcy na delektowanie się przyśpieszeniami, niezakłócone koniecznością ręcznej zmiany biegów. Skrzynia utrzymuje obroty w optymalnym zakresie, dając kierowcy nieprzerwanie do dyspozycji moment obrotowy sięgający 320 Nm.
Jeśli podczas czytania poprzedniego akapitu zaczęła Ci się przypominać nazwa „Integrale”, to musisz o czymś pamiętać – Lancia to nie Alfa Romeo, a więc zawieszenie jest zestrojone bardziej komfortowo niż sportowo. Rozumiem to - hasło VIP Driving zobowiązuje. Taka jest rola Lancii w koncernie Fiata i nawet w najmocniejszej wersji silnikowej Delty nie uczyniono wyjątku – jazda tym autem przypomina trochę klasyczne auto amerykańskie, dając dużo mocy i przyjemne przyśpieszenia, a prosząc w zamian tylko o długie proste. Podobne do aut amerykańskich jest także zamiłowanie do paliwa które w mieście potrafi sięgnąć 13 litrów – rozumiem, że dla korzystających z 200 koni nie ma taryfy ulgowej, ale czy muszę płacić tyle samo za samą dostępność? Kilka dni poświęciłem na ekologiczną jazdę i spalanie wówczas nie spadło znacząco w porównaniu do „dynamicznych dni”. Zawieszenie było projektowane głównie pod drogi asfaltowe, co zdradzają także niskoprofilowe, 18-calowe opony, które nie znoszą za dobrze tego, co ukazało się w miejscu dróg po ostatniej odwilży.



Nie należy się spodziewać ryku silnika ani ekstremalnych sportowych reakcji zawieszenia czy kierownicy – auto jest grzeczne, bezpieczne i komfortowe, a do tego opakowane w elektroniczne systemy zabezpieczające, wspomagające i kontrolujące kierowcę. Znalazł się system automatycznego parkowania, który co prawda parkuje tylko do prawej i wzdłuż ulicy. Znalazła się nawet kontrola pasa ruchu, która delikatnie skręca kierownicą przywracając go na właściwy tor, kiedy elektroniczne oko wykrywa przekroczenie linii, któremu nie towarzyszy włączenie kierunkowskazu - oczywiście mocniej przytrzymując kierownicę można wymusić dalszy ruch w wybranym kierunku, ale ingerencja elektroniki jest nie do przeoczenia.
Charyzmatyczne kształty skrywają techniczne szczegóły znane z Fiata Bravo. Długość auta to 4,5 m, szerokość i wysokość – odpowiednio 1,8 i 1,5 m. Delta jest więc autem, które o ćwierć metra wykracza poza średnią ze swojego segmentu. W Lancia uważają, że to zaleta, mająca na celu podnieść komfort podróżowania do poziomu aut o klasę większych.



W trzeciej odsłonie Delta bardzo się zmieniła, oddalając się od ideałów czczonych przez jej poprzedniczki. Owszem, wciąż jest szybka, ale projektanci nie przewidzieli wersji „VIP-WRC”, która oferując cudowne wzornictwo i luksusowe wykończenie, nadal mogłaby stanąć na starcie wyścigu i nie zawieść kierowcy pod względem sportowej dynamiki i prowadzenia. To raczej wytworne miejskie auto dla osób, które oczekują komfortu, luksusu i bezpieczeństwa a podjeżdżając pod swój ulubiony boutique, chcą wzbudzić sensację i przyciągnąć spojrzenia. Takich klientów Delta nie zawiedzie.
Plusy:
+ Wspaniały włoski design
+ Mocny silnik
+ Bogate wykończenieMinusy:
- Spore spalanie
- Zbyt komfortowe zestrojenie zawieszenia i układu kierowniczego- Zachar Zawadzki
Lancia Delta - moc i gracja
10 komentarzy
9 dyskutujących
Podpis:
Oszołomy, jak nie jeździliście tym samochodem to się nie wypowiadajcie !!!!!!
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Dam dwa przykłady: ja jeżdżę Alfą Romeo 147 M-Jet 1,9 165 KM z 2007 roku (kupiłem ją wisoną 2010 roku z przebiegiem 100 tys km za ... 30 tys zł), moja żona Golfem V GT 1,4 TSI 170 KM z 2006 roku (kosztował ok. 33 tys zł, przebieg 90 tys km) oba bezwypadkowe, serwisowane, kupione w Szwajcarii w salonie, za oba zapłaciłem łącznie 63 tys zł i są to najlepsze auta w swojej klasie. Po co miałbym kupić Deltę?
1 rok temu napisz odpowiedź
A to niestety prawda że teraz popularny Golf VI jest wykończony fenomenalnie a niszową i prestiżową Lancię robili chyba na tej linii co Pandę ...
1 rok temu napisz odpowiedź
Oglądałem ta deltę jest nie dopracowana w środku a plastiki to masakra, już lepiej wypada fiat tak jak napisał kolega Marek, mam Lybrę z 2001 roku ale ta delta nawet w 50% nie ma szans z jakością wykonania, chiński tandetny plastik brak spasowania elementów. Szkoda pieniędzy na plastikowe elementy zrobione z tworzywa jak szufelka do śmieci !
Po drugie za dodatki trzeba dopłacić kupę szmalu bo golas to wygląda STRASZNIE !
Jeżeli już ktoś się zdecyduje na zakup proponuje bardzo dokładnie obejrzeć pasowanie elementów na suficie, słoneczniki raczki itp, oraz listwa z tylu to jest totalna porażka z plastiku która po 2 załadunkach idzie na śmieci , oczywiście to jest moje skromne zdanie, wole fiata lepiej zrobiony !O
1 rok temu napisz odpowiedź
Wszystko fajnie tylko ja kupiłem bliźniacze auto - Fiata Bravo Dynamic 1,4 T-Jet 120 KM za 51 tys zł. A za Deltę mam dać 70 tys zł??? to 19 tys różnicy. Za 70 tys wolałbym zdecydowanie Golfa VI niż Deltę
1 rok temu napisz odpowiedź
właśnie. nie ma to jak stary dobry golf II 1.6D. jeździ się bez kierunkowskazów, naprawia się go młotkiem, drutem i taśmą klejącą
1 rok temu napisz odpowiedź
robią coraz większe głupowozy. Nie włącze kierunkowskazu i mam się siłować z kierownica? Ciekawe po ilu takich akcjach system szlag trafia. No i najważniejsze...te naszpikowane elektroniką wozy w wieku 10 lat nie będę się nadawały do niczego...no może do utylizacji
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:


dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera










