Lexus RX450h - czy ekologia zawsze jest nudna?
-
Testy
2011-03-29, Tekst: Michał Rogoziński, Zachar Zawadzki
Zdjęcia: Michał Rogoziński - Zrobiłem kiedyś sondaż wśród znajomych - większość zarzekała się, że gdyby mogła, to kupiłaby dużego SUVa. Dlaczego? Bo jest bezpieczny, patrzy się na innych z góry, a w środku jest dużo miejsca. Do tego limuzyny postarzają, kombi są jak baner: "mam trójkę dzieci", coupe lubią lanserzy, a hatchbacki - to oznaka braku finezji. No właśnie - tylko, że SUVy zwykle pochłaniają majątek na stacji paliw, a pewnego dnia można je zastać pod domem bez szyb i lusterek - ekolodzy za nimi nie przepadają. Może jednak da się ze sobą wszystko pogodzić?
Pewnie, że się da, trzeba tylko znaleźć jakiś sposób. Silniki spalinowe mają już przepowiedzianą przyszłość – gablotę wystawową. Dlatego firmy muszą kombinować. Ogniwa wodorowe? Fakt, są tak ekologiczne, że szczęśliwe zwierzęta zaczęłyby się chyba rozmnażać przez pączkowanie razem z ekologami. Jednak zarazem są na tyle niebezpieczne, że jedno auto może puścić z dymem pół miasta. A może zasilanie gazem CNG? To krótkotrwałe rozwiązanie. Silnik elektryczny? Wydajny, zrywny i ograniczony przez baterię, bo dalej nie potrafimy wyprodukować lekkich i trwałych akumulatorów – póki co w sam raz dla ludzi, którzy podpisują petycje na ratowanie wielorybów. Skoro trudno znaleźć coś odpowiedniego, to po co się ścierać? Przecież można to wszystko połączyć.
A dokładniej mówiąc – można porozumieć ze sobą ekologiczny silnik elektryczny z brudnym i powiększającym dziurę ozonową motorem spalinowym. Toyota spróbowała i pod koniec lat 90’ stworzyła Priusa, który jest produkowany do teraz. Pomimo, że jest dziwnie wyglądającym wozem sprzedawanym w trudnej do zaakceptowania cenie, to odniósł naprawdę ogromny sukces. Temat podchwycił Lexus, który zresztą należy do Toyoty. Tylko, że on miał nieco inny tok myślenia. Toyota chciała, żeby w Priusie dobrze czuli się ludzie, którzy jedzą brokuły wyhodowane na własnej działce i zimą poruszają się autem kierując w berecie. A Lexus? Ekologia to tylko nudny i modny dodatek – ważniejsze są osiągi. I chwała mu za to.
Ekologiczne prawo nakazuje interesowanie się małymi silnikami, najlepiej rzędowymi, 4-cylindrowymi, nie większymi niż 2l pojemności. Panowie z Lexusa nawet nie zwracali na nie uwagi. Do najnowszej odsłony RX wrzucili 3.5l motor benzynowy z sześcioma cylindrami w układzie widlastym – dokładnie taki, który ekolodzy palą co weekend na stosie. Wycisnęli z niego 249KM i zaczęli się zastanawiać, co jeszcze można z nim zrobić. Na przykład da się go uzupełnić o dodatkową jednostkę elektryczną. Nie, to by było zbyt banalne. Ale już dwa silniki elektryczne brzmią całkiem nieźle. W ten oto sposób ten przedni ma 167KM, czyli sporo więcej niż dwa Fiaty Panda, a tylny – 68KM. I teraz nasuwa się myśl: „na Boga! W tym wozie jest prawie 500KM!”. Spokojnie – moc w hybrydach sumuje się trochę inaczej, bo mają duże straty energii. RX liczy dokładnie 299KM. Dużo mniej, ale nie mało. Więc jak to jeździ?
Na początek wystarczy wejść do auta i wcisnąć przycisk. Po chwili fotel automatycznie ustawi się w ulubionej pozycji, kierownica przysunie się do ciała, na tablicy rozdzielczej zaświeci się choinka kontrolek i... tyle. O tym, że auto jest gotowe do jazdy świadczy w sumie włączające się radio i skrętne, ksenonowe reflektory, które przed „odpaleniem” wykonują dziwny ruch, zupełnie jakby chciały zerknąć, co się dzieje w okolicy i zdziwić się jak bardzo dookoła jest nieekologicznie. Później wystarczy ustawić wybierak bezstopniowego automatu w pozycji „D”, wcisnąć odrobinę „gazu”, a ten potężny wóz odpłynie bezszelestnie przed siebie. Tak – potrafi poruszać się wyłącznie na silnikach elektrycznych. Wiecie jakie miny mają ludzie, gdy cichaczem zajedzie się ich od tyłu na parkingu i zacznie trąbić? Producent podaje, że taka jazda jest możliwa do 40km/h, ale jeśli wóz nie pracuje pod obciążeniem, to w praktyce tą wartość da się przekroczyć nawet blisko dwukrotnie. Proces można kontrolować dzięki dziwnemu zegarowi, który zastąpił miejsce obrotomierza – wystarczy delikatnie operować „gazem” i utrzymywać wskazówkę w odpowiednim polu. Gdy zabraknie mocy – wtedy silniki elektryczne dają sobie spokój, a do akcji dyskretnie wkracza widlaste monstrum. Tak naprawdę można to wyczuć tylko delikatnymi wibracjami we wnętrzu i cichym pomrukiem. Ten motor ma jednak dwie twarze. Przy wyprzedzaniu, gdy trzeba sięgnąć po pełne możliwości hybrydy, znowu dołączają się dodatkowo jednostki elektryczne, a skrzynia biegów wrzuca spalinowy silnik na najwyższe obroty – i tu się zaczyna dziać. Gdyby wszystkie V-szóstki tak brzmiały, to Chopin zamiast grać, mógłby pracować w banku.
Ten motor daje czadu jak Osborne na koncercie i dźwiękiem bliżej mu do widlastej ósemki niż szóstki. Tylko, że pojawia się tutaj drobny zgrzyt. Początkowo myślałem, że jak wsiądę do RX i zamknę drzwi, to ludzie za oknem zatrzymają się w miejscu jak w modelu LS600h, a jedyne dźwięki, które będę słyszał, to wkurzające sygnały dochodzące z tablicy rozdzielczej, uzupełnione o mrugające kontrolki. No niestety. Wóz dość dobrze izoluje otoczenie, pod warunkiem, że motor benzynowy nie wejdzie na obroty. Mi to zupełnie nie przeszkadza, ale spracowany biznesman po 48h kłócenia się z personelem nie musi podzielać mojego zdania.
Pozostaje jeszcze temat skrzyni biegów. Pracuje wolno i jest bezstopniowa, czyli przy wciśnięciu „gazu” w podłogę nieustannie utrzymuje silnik spalinowy na skraju rozsypania się na pojedyncze części, a sama płynnie zmienia swoje przełożenia, by auto mogło przyspieszać. Ma też oczywiście możliwość symulacji poszczególnych biegów w trybie sekwencyjnym, ale wtedy sprawia takie wrażenie, jakby chciała sprawdzić jak długo kierowca wytrzyma i z powrotem wróci do trybu automatycznego. 7.9s do „setki” to niezły wynik w ponad 2-tonowym monstrum, ale to naprawdę nie jest wóz sportowy. Gdyby układ kierowniczy był chirurgiem, to co drugi pacjent budziłby się „po drugiej stronie”, do tego jego wspomaganie jest dość mocne. Z kolei zawieszenie jest na tyle sztywne, by po szybszym wjechaniu w „leżącego policjanta” nie zrobić tego już nigdy więcej drugi raz, ale zarazem na tyle sprężyste, żeby RX od szybkich zakrętów wolał długie proste. Fotele też nie mają wyszukanego trzymania bocznego. Jednak nie ma o czym mówić – tu chodzi o komfort. Na długich i spokojnych trasach ten wóz jest delikatny jak tajska masażystka, całość działa po prostu płynnie i nieskazitelnie. A atmosferę podkreśla dodatkowo wyposażenie.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
wybrane dane techniczne i oferty: Lexus RX
| silniki benzynowe | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 350 277KM Classic | 200 | 8,0 | 257 700 zł |
| 450h 299KM Elegance | 200 | 7,8 | 319 900 zł |
Lexus RX450h - czy ekologia zawsze jest nudna?
6 komentarzy
6 dyskutujących
Podpis:
Kiedy wreszcie dziennikarze motoryzacyjni zrozumieją, że wszystkie Toyoty i Lexusy z napędem hybrydowym NIE MAJĄ skrzyni biegów w klasycznym tego słowa rozumieniu. Już któryś raz z kolei widzę ten błąd. To nie jest żaden "bezstopniowy automat". Dwa silniki elektryczne zdolne obracać się w obydwu kierunkach i silnik spalinowy są sprytnie połączone pojedyńczą przekładnią planetarną. Różnica w ich prędkościach obrotowych daje efekt zmiany przełożenia.
1 rok temu napisz odpowiedź
VW Touareg Hybrid ma 380 KM i średnio spala ok. 8,5 litra ropki przy masie powyżej 2 tony
)
1 rok temu napisz odpowiedź
Lexusa darzę sympatią, ale przy tak skomplikowanym napędzie mogli trochę więcej wycisnąć KM i lepsze osiągi. Konkurencyjny Touareg Hybrid (jak i bliźniacze Cayenne)
przy 3 litrowym doładowanym benzyniaku i jednym elektrycznym ma max. 380KM i 580Nm. Auto też nie należy do lekkich - ponad 2.3t, a pomimo tego przyśpiesza w 6,5s i zużycie paliwa podają na poziomie 8,2litra.
1 rok temu napisz odpowiedź
Tytul artykulu brzmi tak jakby inne hybrydy byly nudne a jezdzi sie nimi na prawde super i nie ma to nic wspolnego znuda.
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!



galeria auta:




dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera









