Nasz serwis internetowy oraz podmioty z nim współpracujące takie jak reklamodawcy, firmy badające rynek, dostawcy usług oraz treści, korzystają z plików Cookies zapisywanych na Twoim urządzeniu w celach identyfikacyjnych, reklamowych oraz statystycznych. Dzięki temu możemy między innymi dostosować wygląd strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies. Instrukcje zmiany ustawień dla najpopularniejszych przeglądarek znajdziesz tutaj: Chrome, Firefox, Internet Explorer, Opera i Safari. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie przez nas mechanizmu Cookies, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Więcej informacji możesz znaleźć w Polityka prywatności.
Kliknij aby zamknąć
Gorące tematy:

Testy - Mercedes GLK

Mercedes GLK 350 CDI Blue Efficiency 4MATIC - wzbudza emocje

dodano: 27.03.2013, autor: Radosław Kłapyta, kategoria: Testy
Samochody i ludzie tworzą związki pełne interakcji. Jedni kierowcy darzą swoje cztery kółka szczerą miłością - tej grupie wcale się nie dziwię. Samochody w końcu też mają duszę. Inni traktują swoje pojazdy bardziej przedmiotowo. Podobno są nawet tacy, którzy uważają je za zło konieczne, będące tylko generatorem wydatków. To nie wszystkie uczucia, które możemy powiązać z autami. Niektóre dają radość, inne wzbudzają zachwyt, a kolejne strach, kiedy pałają mocą, którą ciężko opanować. Do czego zmierzam? Na widelec wziąłem odświeżonego Mercedesa GLK 350 CDI z napędem na cztery koła 4MATIC, który wywołał u mnie wiele emocji, często skrajnych i bardzo intensywnych. Dlaczego? Zaraz się dowiecie.
Mercedes GLK 350 CDI Blue Efficiency 4MATIC - wzbudza emocje

Dzień najlepiej zacząć od czegoś pozytywnego, wówczas uśmiech na twarzy ma szanse przetrwać aż do wieczora, dlatego na "dzień dobry" proponowałbym przejażdżkę Mercedesem GLK 350 CDI. Oczywiście sprawdzając "Merca" nie proponowałem takiej każdemu. Właściwie nie podzieliłem się nim z nikim. Mogłem jedynie udostępnić miejsce pasażerowi, ale i to robiłem niechętnie. Potęgujący się, podczas kontaktów z niemieckim SUV-em egoizm, związany jest z emocjami podczas jazdy. Właściwie mógłbym teraz napisać litanię epitetów wychwalających Mercedesa, przepisać ze słownika wszystkie synonimy wyrazu "cudownie" i uwierzcie mi, nie skłamałbym. Na szczęście wziąłem się w garść, by nie stracić odpowiedniego poziomu obiektywizmu, co w przypadku tego samochodu nie było proste

Skąd ten zachwyt? Mercedes GLK może z powodzeniem uchodzić za wzór prowadzenia w swojej klasie. Jeździ niesamowicie. Ciężko uwierzyć, że koła przymocowano do klasycznie zbudowanego zawieszenia. Nie ma tu pneumatyki, regulowanej twardości amortyzatorów czy innych technologicznych zabiegów. Jest czysta mechanika, którą doskonale dopracowano. Konstruktorom Mercedesa należy się duże uznanie. Gdyby nie to, że siedzi się tu wyżej niż w osobówce, jeżdżąc GLK można by było zapomnieć, że to SUV. Samochód prowadzi się niezwykle pewnie - opony, na wielkich dwudziestocalowych felgach wydają się wręcz przyklejone do jezdni. Działanie ESP sprawdzą tylko najodważniejsi, bo potrzeba do tego ostrego zakrętu, dużej prędkości i nieco ułańskiej fantazji. Pewnie pomyśleliście już, że skoro konstruktorzy postawili na wrażenia z jazdy, to można zapomnieć o komforcie. Nic z tych rzeczy. Mercedes GLK wciąż pozostaje bardzo komfortowy. Kompromis idealny? Zdecydowanie tak.

Zachwyt nad zawieszeniem niemieckiego SUV-a jeszcze nie minął, a szybko dołączyła do niego radość z dodawania gazu. Oznaczenie na tylnej klapie bagażnika mówi, że mamy do czynienia z najmocniejszym "ropniakiem" w gamie silników GLK. Niech Was nie zmyli znaczek "350" - pod maską znajduje się silnik o pojemności 3, a nie 3,5 litra. Jednostka V6 generuje 265 koni mechanicznych. Taki wynik w samochodzie sporej wielkości nie powala, ale moment obrotowy wynoszący 620 Niutonometrów działa skutecznie nie tylko na wyobraźnie, ale również na sprawność przemieszczania się. "Merc" jest szybki. Mimo masy własnej dobijającej do 2 ton GLK z gracją i lekkością rozpędza się zarówno ze startu zatrzymanego jak i podczas wyprzedzania. Towarzyszą temu odczuwalne wgniatanie w fotel i chęć wyprzedzania wszystkich samochodów przed sobą. Taka zabawa wciąga tym bardziej, że dzięki świetnej elastyczności i bardzo szybkiej skrzyni biegów, która nie każe długo czekać na redukcje, wizyty na przeciwnym pasie trwają ledwie kilka sekund. Nam pozostaje radość, a wyprzedzonemu kierowcy widok tyłu GLK i jeśli choć trochę zna się na motoryzacji, będzie wiedział, że wyprzedził go właśnie naprawdę dziarsko jeżdżący SUV. Szczególnie jeśli ustawimy tryb "sport" można poczuć moc tego auta. Kto chce mieć trochę więcej władzy nad napędem, może wrzucić "manual" i zmieniać biegi manetkami przy kierownicy. To zabawa dla aktywniejszych kierowców.

Mercedes rozpędza się do pierwszej setki w 7 sekund i osiąga ponad 230 km/h. To więcej niż wystarczająco. Spalanie na szczęście nie jest wprost proporcjonalne do osiągów, choć kupowanie tej opcji silnikowej w połączeniu z siedmiobiegową skrzynią 7G-Tronic Plus na pewno nie jest sposobem na oszczędność. Leniwa jazda w trasie pozwala osiągnąć spalanie na poziomie 7,5 litra na 100 kilometrów. W mieście GLK-a potrafi "spożywać" 11 litrów na każdą "setkę". Jednak warto skusić się na tę jednostkę napędową, która skutecznie zamienia spalone paliwo na uśmiech kierowcy.

Za co jeszcze można polubić GLK? Na uwagę zasługuje precyzyjny układ kierowniczy, którego siła wspomagania zmniejsza się wraz z prędkością. Wskazówka wznosi się ku górze, a ruchy kierownicy stają się cięższe, dzięki czemu trudniej o nieprzewidziany manewr i zdecydowanie łatwiej o chirurgiczną precyzję doboru toru jazdy. Pozycja za kółkiem również jest bardzo dobra. Siedząc w GLK czułem się przyjemnie zatopiony we wnętrzu i otoczony tylko tym, co potrzebne do prowadzenia. Pewne zastrzeżenia mam do foteli, które wydają się nie nadążać za zawieszeniem i silnikiem. Nie dają odpowiedniego trzymania bocznego, mają nieco za krótkie siedziska i są dość twarde. Szczególnie dwie ostatnie cechy negatywnie wpływają na komfort podróżowania na dłuższych trasach. "Merc" jednak ma jakieś wady.

Pora przyjrzeć się tej części samochodu, na którą kierowca spogląda najczęściej. Deska rozdzielcza odświeżonego Mercedesa GLK to nie tylko wzór ergonomii, ma też coś do powiedzenia w kwestii stylizacji. Zaczyna się pięknie zaprojektowanymi zegarami z umieszczonym wewnątrz prędkościomierza praktycznym wyświetlaczem komputera pokładowego. Potem warto przejść wzrokiem na konsolę środkową - przypuszczam, że większość spojrzeń zatrzyma się na pięknych, przypominających dyfuzory nawiewach. Potem jest tylko lepiej. Pas ciemnego drewna biegnący przez całą szerokość deski rozdzielczej, uporządkowana konsola środkowa, centralnie umieszczony wyświetlacz oraz sterowanie klimatyzacją umieszczone dość nisko, ale nadal w zasięgu ręki kierowcy. Wszystko dobrze dobrane i spasowane, a guziki chodzą z przyjemnym oporem. Nawet joystick umieszczony w tunelu środkowym działa mięsiście, dzięki czemu łatwiej z nim współpracować i ogarnąć menu wyświetlane na dobrej jakości ekranie. W Mercedesie nie można narzekać na widoczność - jest znakomita. To zasługa wielkich, prawie pionowych szyb i kanciastych kształtów karoserii i opcjonalnej kamery cofania. Do zestawu dorzucono czujniki parkowania i życie w zatłoczonym mieście staje się łatwe jak manewrowanie GLK. Lewarek skrzyni biegów umieszczono "po amerykańsku" na kolumnie kierownicy. Jego obsługa jest bardzo wygodna, a każda zmiana biegu przywodzi na myśl filmy drogi rodem z Hollywood. Mercedes znów pozytywnie zadziałał na moje emocje.

Wnętrze nowego Mercedesa to nie tylko atrakcyjny design i najwyższej klasy materiały. Niestety znalazłem tu też wady. Użyta przeze mnie liczba mnoga wskazuje na to, że jest kilka małych rozczarowań - na szczęście nie ma tu mowy o blamażu czy katastrofie. Służące do zamykania drzwi skrzypiące uchwyty, mogą wydawać się koszmarem rodem z budżetowych samochodów. Do tego zaskakuje twardość plastików, zwłaszcza w okolicach, z którymi kontakt mają nasze kolana i łokcie. W klasie premium to nie przystoi. Może konstruktorzy zostawili sobie coś do poprawienia w kolejnym modelu? Kto wie. Do GLK dość ciężko się wsiada - nie pomaga szeroki próg. Jeśli zapomni się o jego obecności, spodnie nadają się do prania. Mistrzowska ergonomia Mercedesa zaburzona jest kilkoma szczegółami. Schowek w podłokietniku ma dwuskrzydłową pokrywę, która efektownie się otwiera, ale zamykanie wymaga już wykonania o jednego ruchu więcej. Może marudzę, ale guzik otwierania znalazł się z boku, więc jeśli fotele powędrują do przodu, skutecznie uniemożliwią otworzenie schowka. Czy to patent na przewożenie cennych rzeczy? Raczej kiepski, bo dostępny tylko dla ludzi o niskim wzroście. A to przecież dyskryminacja wysokich.

Podobna rzecz ma miejsce na tylnej kanapie, gdzie pasażerom o słusznym wzroście najzwyczajniej brakuje miejsca na nogi. Pomyślałem, że to może SUV dla singla, który niezbyt często kogoś ze sobą zabiera, jednak dzieci zmieszczą się tam bez problemu, a tylna kanapa jest uzbrojona w mocowanie fotelików ISOFIX, które sugerują prorodzinny charakter Mercedesa. Bagażnik powinien wystarczyć familii, choć jego pojemność wynosząca 450 litrów to sporo mniej, niż oferuje niemiecka konkurencja ze stajni Audi i BMW.

Pora na opuszczenie wnętrza GLK, by wreszcie przyjrzeć się jego stylizacji, która jest... charakterystyczna, klasyczna, tradycyjna, "mercedesowska", ale ciężko nazwać tego SUV-a pięknym, choć na pewno nie można odmówić mu własnego stylu. Nazwa sugeruje nawiązanie do klasy G lub większego GL-a i coś w tym jest. Po liftingu SUV Mercedesa zyskał nieco krągłości, zwłaszcza z przodu, ale nadal jest mocno kanciasty. To jednak zaleta, bo takie sylwetki wolniej się starzeją. Najbardziej rzuca się w oczy krótki tył i bardzo długa maska, która, szczególnie patrząc ze środka, wydaje się nie mieć końca. Prawie pionowy przód z wielkim grillem robi wrażenie i w ciepłe dni dostarcza do komory silnika całe mnóstwo owadów. Szkoda, że silnik się nimi nie żywi. Tył uzbrojono w podwójny wydech, który słusznie sugeruje, że mocy w tym aucie nie brakuje. Całość bardzo mi się podoba, choć nie rzuciła mnie na kolana. Taka karoseria ma jedną, dużą wadę - jest nią słaba aerodynamika. Powietrze opływające Mercedesa zaczyna być dokuczliwe już przy około 120 km/h. Dobrze, że pozostałe wrażenia słuchowe związane z tym samochodem są znacznie przyjemniejsze. O co chodzi? Mam tu na myśli nie tylko klimatycznie rechoczący widlasty silnik, ale również fantastycznie grające audio zbudowane na podzespołach znanej w świecie fanów nagłośnienia firmy harman/kardon. Ten sprzęt potrafi zrobić niezły hałas bez ujmy dla jakości słuchanych utworów.

SUV z doskonałym napędem na cztery koła 4MATIC sugeruje, że można nim zjechać z asfaltu. Niech was nie zwiodą te cechy. GLK to typowa maszyna na bitumiczne nawierzchnie. Prześwit nie imponuje tak jak inne parametry przydatne w terenie. Na myśl o wielkich, opcjonalnych felgach jeżdżących po kamieniach lub błocie zgrzytały mi zęby. W terenie po każdym pokonanym metrze wysiadałbym sprawdzić czy są całe... Na standardowych "siedemnastkach" Mercedes na pewno radzi sobie lepiej, ale i tak jego domeną są asfaltowe dukty. Mniejsze felgi mają jeszcze jedną zaletę - nie nabierają tak szybko śniegu między ramiona. Koła AMG już po przejechaniu przez kilkucentymetrową warstwę śniegu zbierają go na rantach, w efekcie koło traci wyważenie, co przekłada się na drgania kierownicy. Niestety wygląd to jedno, praktyczność to drugie.

Kwestie finansowe to kolejna rozczarowująca cecha Mercedesa GLK. O ile cena bazowa wersji 350 CDI 4MATIC na poziomie 237 tysięcy złotych jest do przełknięcia, to kwota, którą trzeba wydać na testowany egzemplarz sięgająca 360 tysięcy brzmi już mniej optymistycznie. Oczywiście można skreślić z listy, któryś z opcjonalnych dodatków takich jak: podwójne okno dachowe, dwukolorowa skórzana tapicerka "designo", felgi AMG, aktywny tempomat DISTRONIC PLUS czy trzystrefowa klimatyzacja. Ale nie wiem czy chciałbym mieć któryś z nich, czy spędzić tydzień jeżdżąc na nartach ze znajomymi. Naturalnie za cenę niektórych opcji sponsorowałbym wyjazd nie tylko sobie. Kwoty bazowe jakie przyjdzie nam zapłacić za podobne wersje silnikowe u konkurentów są nieco niższe - Audi Q5 3.0 TDI S-tronic w podstawowej wersji wyceniono na 216 600 złotych, a ceny BMW X3 xDrive30d startują z poziomu 226 tysięcy złotych.

Mercedes GLK wywołuje u kierowcy wiele emocji. Od zachwytu po smutek. Ale z pewnością da się go lubić. Czy z wzajemnością? Za każdym razem z wielką ochotą wsiadałem za kierownicę tego SUV-a, wiedząc już jak fantastycznie jeździ. Miałem wrażenie, że ten samochód odwzajemnia moje uczucia i mimo kilku wad i niedoróbek chciałbym z "Mercem" związać się na dłużej. Radość z prowadzenia, świetny zespół napędowy i zawieszenie to mocne argumenty, by poważnie rozważyć zakup. Wady? Owszem są - na szczęście wszystkie można zaakceptować. Wybór samochodu zależy od zasobności portfela i waszych priorytetów. Ale samochód ma cieszyć kierowcę, a ten robi to doskonale.

Mercedes GLK Off-roader Facelifting 350 CDI... od 240 900 zł.

Dane techniczne - Mercedes GLK Off-roader Facelifting 350 CDI BlueEFFICIENCY 265KM 2012-2015

Podstawowe paramtery

Pojemność skokowa
2987 cm3
Typ silnika
diesel
Moc silnika
265 KM przy 3800 obr/min
Maksymalny moment obrotowy
620 Nm przy 1200-2400 obr/min
więcej danych technicznych tego auta