Używane części motocyklowe - czy to ma sens?

Udostępnij
Uwaga

Poniższe artykuły należą do serwisu Motocykle poświęconemu tematyce motocyklowej. Przejdź do serwisu Motocykle.

LPG
  • Motocykle

    2012-02-21, Bartłomiej Pitera
  • Stosowanie używanych części w motocyklach to dla wielu osób norma, ale coraz częściej staje się tematem tabu. Jak podchodzić do montowania używanych części w sprzęcie, gdzie wszystko powinno chodzić w sposób idealny? Opierając się na doświadczeniu własnym i znanych nam innych motocyklistów spróbujemy wyznaczyć granicę pomiędzy oszczędnością a bezsensownym ryzykowaniem własnym zdrowiem.
  • Stosowanie używanych części w motocyklach to dla wielu osób norma, ale coraz częściej staje się tematem tabu. Jak podchodzić do montowania używanych części w sprzęcie, gdzie wszystko powinno chodzić w sposób idealny? Opierając się na doświadczeniu własnym i znanych nam innych motocyklistów spróbujemy wyznaczyć granicę pomiędzy oszczędnością a bezsensownym ryzykowaniem własnym zdrowiem.

     

    Tabu - to słowo całkiem trafnie obrazuje nam, jak traktowane jest stosowanie tzw. używek przez polskich motocyklistów. Wiele osób reaguje niemal oburzeniem, na zasadzie: ,,Jak można w ogóle o tym myśleć?", i wykazuje tendencje kaznodziejskie, nakazując jedyną słuszną drogę, od której nie ma odstępstw. Dziwi to tym bardziej, że bardzo duża część polskich motocyklistów ciągle stosuje takie rozwiązania.

     

    Na początku powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ktoś wybiera części używane zamiast nowych, pewniejszych. Głównym czynnikiem z pewnością są koszty. Nic bardziej nie działa na wyobraźnię, jak kilkukrotna różnica cenowa. W większości przypadków rzeczywiście się to sprawdza. Porównując przykładowe ceny części do jednego z najpopularniejszych motocykli sportowych klasy 600, czyli Hondy CBR F4i, dochodzimy do bardzo ciekawych wniosków. Bo o ile w przypadku np. dekli silnika różnica nie jest znaczna (ok. kilkaset złotych), to w przypadku niektórych elementów rozstrzał cenowy wręcz szokuje. Przy wymianie przedniej felgi w salonie trzeba liczyć się z kosztem rzędu 3300 zł, natomiast używaną felgę kupimy już za 200-300 zł! To przecież dziesięć razy mniej. Za różnicę można kupić sobie nowy chiński skuter, jakby mało nam było w życiu problemów. Oczywiście nie mamy gwarancji, że używana felga nie była prostowana, naprawiana czy w jakikolwiek inny sposób nie naruszono jej struktury. Sama jednak różnica w cenie jest porażająca. Nieco mniejszy rozstrzał mamy chociażby przy przednim zawieszeniu. Nowe amortyzatory przedniego zawieszenia dostaniemy w cenie 5300 zł za dwie sztuki, a używane za około 600-900 zł. Tu jednak znowu nigdy nie mamy pewności co do przeszłości tych części, ale nawet jeśli będziemy zmuszeni do wymiany uszczelniaczy, oleju, sprężyn czy rur nośnych, różnica cenowa nadal jest znaczna. Kolejny przykład, zestaw zegarów - nowy kosztuje 4500 zł, podczas gdy używany już tylko 400-500 zł, czy o ramie - cena z salonu to 6600 zł, a za ,,używkę" zapłacimy 1500-2000 zł itd. W tym miejscu zapytacie pewnie, jak często ktoś wymienia takie części? Jeśli nie jeździcie wyczynowo na torze bądź w stuntcie, to pewnie rzadko.

     

    Są jednak elementy, które zużywają się podczas normalnyego użytkowania, a niektórzy stosują tutaj części używane. Częste jest zakładanie używanych tarcz hamulcowych, przewodów hamulcowych, nie wspominając już o oponach, które jednak zostawmy na później. Na przykładach znanych nam z własnego podwórka możemy powiedzieć nawet o zmienianiu tarcz sprzęgłowych na używane. W przytoczonym przypadku były to przysłowiowe ,,raz założone" kewlarowe tarcze. Jak wygląda ich żywotność po założeniu? Motocykl przejeździł na nich już cztery sezony, a jest użytkowany wyłącznie w stuntcie, co oznacza, że łatwego życia nie ma.

     

    Czy jednak zawsze jest to tak opłacalne? Wiele osób uważa, że to podcieranie tyłka szkłem, sztuczna oszczędność, która lubi się na nas zemścić. Używane przewody hamulcowe często wymontowywane są z motocykli po wypadkach czy pochodzą z rozbiórek. W obu przypadkach może zdarzyć się, że będą one uszkodzone, jednak najczęściej da się to wychwycić wizualnie. Nie jest to oczywiście jedyna słuszna droga i nikogo nie namawiamy do kupna używanych przewodów. Z resztą ceny nowych elementów renomowanych firm obecnie są na takim poziomie, że prawie każdy motocyklista może sobie na nie pozwolić. Jednak jeśli traficie na używane i tanie przewody w stalowym oplocie, to zawsze to coś lepszego niż seryjne gumowe.

     

    Często zarzuca się motocyklistom zakładającym używane części, że mogą być one wysłużone i nie posiadają już swoich właściwości. Zapominamy jednak czasem, że części, które nasz motocykl już ma ,,na sobie", też się zużywają, mimo że nie po wszystkich to widać. Według niektórych mechaników motocyklowych gumowe przewody powinno zmieniać się co około 5 lat, gdyż materiał, z którego są zrobione, po prostu traci swoje pożądane cechy. Podobnie jest z oponami. Co z tego, że dana opona ładnie wygląda, jak jej przyczepność może być równa przyczepności klapków na lodzie. Faktem jest, że przynajmniej w przypadku opon nietrudno sprawdzić w jakim roku zostały one wyprodukowane, ale i tak nie dowiemy się, czy ktoś nie założył leżakowanej i źle przechowywanej ,,nowej" opony. Najczęściej, jeśli opona jest używana, nawet 5-6-latki dają sobie radę. Inaczej sprawa ma się z wspomnianymi tzw. leżakami, czyli niemal nowymi oponami leżącymi kilka lat na półce czy w garażu. Mieszanki takich gum twardnieją i stają się bardzo niebezpieczne, gdyż czasami, nawet po rozgrzaniu, nie kleją się do asfaltu. To dotyczy wielu podzespołów motocykla i tak naprawdę długo można by wymieniać. Chcieliśmy tu bardziej zwrócić uwagę na fakt, że nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że to, co jeździ już na naszym motocyklu, u kogoś nazwalibyśmy zużytym szajsem.

     

    Jeżeli więc już zdecydujemy się poszukać części używanej, jak sprawdzić czy jest ona sprawna? Złotej metody nie ma i tak naprawdę należy zaufać własnemu doświadczeniu oraz spostrzegawczości. Do tego powinniśmy posiadać naiwną wiarę w to, że ludzie z natury są dobrzy i sprzedawca nie wciska nam kitu. Najczęściej życie szybko to weryfikuje. W moim prywatnym motocyklu (Yamaha R6) przydarzyła mi się awaria pompy paliwowej. Awaria - jak to ładnie brzmi... Tymczasem przy wywrotce wyrwało mi po prostu część plastikowych wypustek w obudowie, przez co nie można było podczepić przewodów paliwowych. Zakupiłem więc używaną pompę, która miała być supesprawna i w ogóle niezawodna. Po założeniu używanej pompy motocykl zachowywał się bardzo dziwnie. Oczywiście nie zwaliłem winy na nowozałożoną część i wymieniłem świece, akumulator i kilka innych podzespołów. Po jakimś czasie znajomy mechanik doszedł do wniosku, że to w pompie musi tkwić problem i się nie pomylił. Okazało się, że była niesprawna, ale na całe szczęście z dwóch niesprawnych udało się złożyć jedną działającą bez zarzutu. Ale co się nawymieniałem, to moje. Nie można więc ślepo wierzyć w to, że zawsze trafimy na używaną sprawną część i należy liczyć się z takimi konsekwencjami.

     

    Co więc używanego kupować można, a czego nie powinniśmy? Z pewnością nie polecamy kupowania używanych klocków hamulcowych. Te elementy dostosowują się do kształtu tarczy (jej zużycia czy nierówności), więc po zamontowaniu na innej mogą po prostu nie pasować i dopiero po dłuższym czasie dostosować się do nowego miejsca pracy. Bardzo mocno należy uważać na używane tarcze hamulcowe. Żadne prostowane nie wchodzą w grę. Jeżeli mamy zamiar założyć używane tarcze, muszą one koniecznie pochodzić z pewnego źródła. Aby natomiast kupić używane tarcze sprzęgłowe, trzeba samemu bardzo dobrze się znać i móc ocenić stan ich zużycia. W praktyce najczęściej jest to mała oszczędność pieniędzy. Z pewnością należy przemyśleć zastosowanie używanych felg czy amortyzatorów przedniego zawieszenia. Mimo że podczas wypadku to te części najczęściej cierpią, można często trafić na te elementy pochodzące z rozbiórki, np. motocykli pokradzieżowych. W takich przypadkach wydaje się, że można zaryzykować, tym bardziej że różnice cenowe są naprawdę znaczne.

     

    W naszej mentalności jedną z pozostałości po okresie Polski Ludowej jest kombinowanie jak by tu coś kupić lepiej czy taniej niż inni. Często wręcz źle czujemy się z tym, że ktoś zapłacił za coś mniej niż my. Stąd popularność wszelkich serwisów ogłoszeniowych i niegasnące zainteresowanie częściami z motocykli pochodzących z rozbiórki. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, jakie zagrożenia niosą za sobą takie ,,oszczędności". Zawsze możemy trafić na część gorszą bądź mającą jakieś wady ukryte. Czy nasze zdrowie warte jest zaoszczędzenia kilku stów? Nie. Jednak gdy wielu z nas będzie miało wymienić jakąś część, i tak spojrzy najpierw w stronę używanych. Tak już mamy zapisane w genach. 

    Używane części motocyklowe - czy to ma sens?
  • Bartłomiej Pitera
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Używane części motocyklowe - czy to ma sens?

Podpis:

Dodaj komentarz