Corsa B - na dobry początek?
-
Testy aut używanych
2011-09-08, Michał Rogoziński - Prędzej czy później pojawi się ten problem - "czym mam jeździć, gdy już zrobię prawko?!". "Maluchy" to jeszcze wstyd. Jeszcze. Jest ich już tak niewiele, że lada moment staną się pożądane. Z kolei do dużych aut nie każdy odważy się wsiąść po odebraniu dokumentu z Urzędu Komunikacji, zresztą w tym wszystkim i tak chodzi tylko o pieniądze. W zdecydowanej większości przypadków ma być tanio. Tylko, że teraz to nie wystarczy - ma być jeszcze "ładnie".
Jeszcze nie tak dawno temu naprawdę ciężko było znaleźć ładny samochód, który przy okazji będzie niedrogi. Ale świat się zmienia. Opel Corsa B ujrzał światło dzienne w 1993 roku. W sumie trudno w to uwierzyć, bo nadal wizualnie trzyma się świetnie. W porównaniu z poprzednikiem jest jak Petronas Towers wobec chaty w środku zarośniętego buszu, która ogrzewana jest 100-watową żarówką – nabrał krągłości, uroku i delikatności. I to wystarczyło, żeby ludzie się nim zainteresowali, bo oferta na rynku wtórnym jest dziś bardzo bogata. Ale nie do końca dzięki polskim salonom sprzedaży z tamtych lat. Corsa B jest jednym z najchętniej sprowadzanych aut w swojej klasie, dlatego szansa na to, że egzemplarz, na który traficie nie pochodzi z importu jest taka, jak prawdopodobieństwo znalezienia we własnej szufladzie bielizny Celine Dion. W sumie tak duże zainteresowanie tym wozem nie dziwi – jest naprawdę praktyczny.
Jeśli 3 drzwi to za mało – Corsę w Europie można również dostać z nadwoziem 5-drzwiowym. Wygląda tak samo zgrabnie, a to nie koniec zalet. Bagażnik ma 260l i choć ta pojemność sama w sobie nie powala, to na tle konkurencji robi już naprawdę niezłe wrażenie. Sam samochód jest mały, zgrabny i wciśnie się w większość miejsc parkingowych. To akurat ogromna wada dla wszystkich wokoło. Niektóre wersje nie mają lakierowanych zderzaków, dlatego w nieumiejętnych rękach taka Corsa może siać postrach na parkingu i zostawiać po sobie pamiątki na drzwiach innych aut. Ale co tam – właściciel małego Opla przynamniej i tak będzie szczęśliwy. Ale nie ze wszystkiego.
Wspomaganie kierownicy? Cóż – w starszych wersjach to rarytas na miarę kawioru w barze mlecznym. Niestety, ale krajowe wersje były wyposażone nie lepiej od celi w twierdzy kłodzkiej. Z zachodnimi było już lepiej, ale i tak nie warto liczyć na wiele. Ma to jednak swoje plusy – w sumie w tym aucie za bardzo nie ma co się psuć. To duża zaleta, bo w przypadku taniego samochodu zawsze chce się wydawać na naprawy jak najmniej, bo każda nieprzewidziana, znikająca złotówka jest tak bolesna jak koncert heavymetalowy u sąsiada zza ściany – w środku nocy oczywiście. Ale ile za takie auto trzeba właściwie zapłacić?
Ceny są bardzo różne, ale spokojnie można zamknąć się w kilku tysiącach złotych za egzemplarz w dobrym stanie. Jednak to jeszcze nic - mój znajomy kupił ten samochód za dokładnie 1075zł. Poważnie. Pytanie aż samo się ciśnie na usta: „czy to jeździło i kto w nim umarł?”. Bardzo sympatyczna, starsza pani, która go sprzedawała nie wiedziała za wiele na temat jego mrocznej przeszłości, ale za to była święcie przekonana, że zamiast oleju do silnika można wlać jogurt, bo też jest tłusty. Jedyna wiarygodna ocena tego auta, była zarazem najgłupsza – „na oko”. Fakt, wyglądał tak, jakby ktoś odkopał go z ziemi po kilkuset latach od wybuchu wulkanu, a na desce rozdzielczej świeciło się więcej światełek niż na koncercie Lady Gagi, ale... jeździł! I to przez kwartał bez żadnej naprawy! Potem poszedł pod młotek i dzisiaj ktoś inny z nim walczy. Jakim cudem tak zdezelowane auto działało? To wbrew pozorom bardzo proste.
Jednym z największych problemów Corsy jest korozja – atakuje zarówno progi i podłużnice, jak i krawędzie blach karoserii. Jednak jeżeli chodzi o mechanikę, to jest na tyle prosta, że naprawia się prawie od samego patrzenia na nią. Najczęściej szwankuje układ zapłonowy i chłodzenia. Poza tym silniki cierpią na wycieki oleju, ale w starym aucie to akurat nic dziwnego. W nieco świeższych wersjach pojawił się za to zawór EGR – bywa problematyczny, a kosztuje niemało. Zawieszenie? Jest skomplikowane jak umysł mężczyzny – czyli wcale. Tylnej belki nie zniszczy nawet mina, a największym problemem są bardzo słabe amortyzatory i elementy gumowo metalowe, które po latach często parcieją. Nieco gorzej jest z instalacją elektryczną, która w pierwszych wersjach jest już po prostu stara i połączenia dają za wygraną. Chociaż z drugiej strony ile jest w tym aucie elektroniki? No właśnie – na szczęście prawie wcale.
Co do silników – początkowo konstrukcje były proste, trwałe i nowoczesne jak średniowieczny rydwan. Ich największym problemem jest w sumie tylko zużycie paliwa. Drobne usterki, które od czasu do czasu mają w nich miejsce to skutek wyeksploatowania. 1.2l 45KM jest tak przerażony swoja rolą w tym samochodzie, że nawet jazda po mieście z tym motorem pod maską jest męcząca. Dużo lepiej radzi sobie z Corsą 60-konny 1.4l. Później producent postanowił wstrzyknąć w małego Opla odrobinę nowoczesności i zafundował mu motory z 4, a nie 2 zaworami na cylinder. Nowocześniejsze, ale i droższe w naprawach. 3-cylindrowy 1.0l przeraża wszystkim – beznadziejną elastycznością, kulturą pracy godną młota pneumatycznego i osiągami. Ale za to pozostałe konstrukcje mają sporo do zaoferowania. 1.2l został wzmocniony do 65KM, 1.4l do 90KM, a 1.6l – 106-109KM. Corsę można kupić również z dieslem. 1.5D i 1.7D to stara szkoła – nieśmiertelne konstrukcje, którymi da się jeździć, choć nie za szybko. Czyli w sam raz do takiego auta. Mniejsza jednostka jest dostępna też w wersji z doładowaniem, dzięki czemu można się delektować lepszą elastycznością i zapałem do wyprzedzania innych aut w mieście. Szkoda tylko, że te diesle swoim dźwiękiem zagłuszają ludzkie myśli i radary wojskowe. A co z wnętrzem?
Cóż – ostatnio doszedłem do wniosku, że tynk strukturalny w moim domu jest przyjemniejszy w dotyku od materiałów użytych w tym aucie. No i kolor ma ciekawszy, bo ponura kolorystyka wnętrza momentami wręcz zachęca do tego, żeby zacząć jeść pigułki antydepresyjne zamiast cukierków. To nie zmienia jednak faktu, że wnętrze jest całkiem przestronne. Wszystko jest na miejscu, nic nie trzeba szukać, obsługa jest banalna, a tok rozumowania konstruktorów zrozumiały. Owszem, z tyłu jest ciasno – ale to bądź co bądź tylko auto miejskie. Za to z przodu miejsca jest sporo i dość łatwo można sobie znaleźć wygodną pozycję. Uwaga tylko na wersje z szyberdachem, bo w nich wysocy pasażerowie mogą poczuć się jak w wagonach InterRegio w godzinach szczytu. Jaki wariant najlepiej kupić? Te z początku produkcji kuszą ceną i odstraszają rdzą, ale model w 1997 roku został odświeżony i na dobre mu to wyszło. Producent zmienił konstrukcję zawieszenia przez co samochód zaczął lepiej się prowadzić. Do tego resorowanie stało się cichsze i przyjemniejsze – do wnętrza przedostawało się mniej drgań.
Można kupić ładne auto za niewielkie pieniądze? Można. Corsa B trafiła na dobry zespół – projektant miał wizję, a inżynier wypiął się na księgowych. Mimo to sporo osób zarzuca tej generacji, że jest zbyt kobieca. Ale w sumie co z tego – w końcu kobiety mają zwykle dobry gust, więc dlaczego ich nie słuchać?
Niniejszy artykuł powstał dzięki uprzejmości firmy TopCar, która użyczyła auto ze swojej aktualnej oferty do testu i sesji zdjęciowej
http://topcarwroclaw.otomoto.pl/
ul. Królewiecka 70
54-117 Wrocław
e-mail: top-car@neo.pl
tel: 71 799 85 00- Michał Rogoziński
Corsa B - na dobry początek?
20 komentarzy
16 dyskutujących
Podpis:
Do tofana: Ja prawko robiłem dużym Fiatem i dlatego nigdy nie umiałem jeździć maluchem, ot taki tego minus.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Do ~Roman: Ja ma 180 cm. wzrostu i mam jeszcze kilka cm. luzu nad głową ! Na czym Ty siedzisz, trzech poduszkach czy fotel masz podniesiony na maxa do góry coś ala Fiat ?
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Oprócz rdzy i fatalnego najmniejszego silnika niby ok ale naprawdę mało miejsca w środku.
Nie chodzi tu o wysokość auta a miejsce na nogi, szerokość wnętrza.
Jak na początek to może być, tylko zastanawiam się czy ilość miejsca i bezpieczeństwo w razie wypadku jest większe w Corsie B z 1993 roku czy Seicento z 1998 ?
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Corsa była moim pierwszym samochodem po zrobieniu prawka. Jeździłem nią pół roku, zanim dostałem Forda Focusa.
Corsa którą jeździłem była z roku 1996, silnik 1.4 60KM. Powiem szczerze - bardzo miło wspominam to auto. Twarde, toporne, małe, ale do jeżdżenia po mieście się nadawało. No i parkowanie! Corsa zmieści się wszędzie!
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Szwagier ma taką Corsę '86 1.4 8V z automatem i gazem, śmiga nią już kilka lat bez większych problemów. Na początku wymienił termostat i klocki, teraz tylko ekspoloatacja.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Era malucha się skończyła, wtedy nie było dylematów. Prawko się robiło na maluchu albo Polonezie. Zależy czym potem człowiek miał zamiar jeździć.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Mam corsę 1,4 z 1997 roku, dostłem od ojca jak sobie kupował nową bryke. Kupiony w solonie więc w naszych rękach od 14 lat(obecny przebieg to 135 tyś).
Odnośnie awaryjności to daję 6 (na 6 punktów) po 125 tyś wymieniłem pierwszy raz klocki i drązki kier oraz z 5 razy tłumik był wymieniany , ojczulek przez 10 lat zrobił 70 tyś więć gniły tłumiki. Hmm jeszcze opony dostał letnie z 3 lata temu bo były sparcaiłe. Spalanie średnie gazu wychodzi 8 litrów(bez pb) (zima 9+ bak na sezon) w lato na pb jade prze 5 sekund a w zimie do kilometea. Przyspieszenie wystarczające , odnośnie plastików to zapraszam do toyoty aygo to dopiero własy mu staną dęba. Samochodzik ocenia pozytywnie , przez 10 lat garżowany ostatnie 4 lata niestety nie ale totalby brak rdzy. Instalka od 3 lat żadnych problemów (ale już w czasie zakładania zdegradowana do I gen , przejechane 65 tyś bez problemów)
5 miesięcy temu napisz odpowiedź
no a ja mam z salonu z 98r i dopiero teraz po 13 latach wyszła rdza na podwoziu. Za konserwacje dałem 700zł ale cieszę się bo autko do tej pory nie miało żadnej awarii jednostki napędowej. Tapicerkę wyprałem bo już nieciekawie po tylu latach pachniało w autku, poza tym aku nowy,amortyzatory, przepływomierz, świece, żarówki daję te lepsze. Wiele napraw robię sam łącznie z wymianą oleju. Do tego małe spalanie przy silniku 1.0 Nic tylko cieszyć się że jeszcze takie autka istnieją bo nowe to teraz rdzewiejące wiechcie po roku, dwóch eksploatacji z psującymi się częściami po skończeniu 2 letniej gwarancji...
7 miesięcy temu napisz odpowiedź
Do ~Dżony: niestety (a może i na szczęście, bo już i tak nasze drogi są przeładowane nudnymi do granic absurdu Polo i Golfami) znaleźć Polo w tym roczniku ze wspomaganiem, elektrycznymi szybami, poduchami powietrznymi, ABS'em i klimatyzacją graniczy z cudem. A Corsę - wystarczy trochę poszukać. Corsa bije też (a właściwie przede wszystkim) CENĄ! A to jest najważniejsze przy pierwszym samochodzie. Wyglądem i wyposażeniem też wygrywa Corsa. Rdzewieją i tak oba. Polo jedynie jest bardziej prymitywne - dlatego może się będzie mniej psuło... MOŻE, bo Polo składanych z 3 różnych też na rynku nie brakuje.
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
Na dobry początek, w tych obszarach rocznikowo - cenowych, zdecydowanie pewniejszym i tańszym w nieuniknionych naprawach wyborem będzie VW Polo 6N, auto w przeciwieństwie do niektórych wersji silnikowych Corsy bezproblemowe i trwałe
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
Do ~Roman: dziwne ja mam 183 cm wzrostu i w 3-drzwiowej 1.0 z szyberdachem (i regulacją wysokości fotela) o sufit nie szurałem.
A co do artykułu to sam jeździłem Corsą przez 2 lata i zakupiłem ją właśnie "na dobry początek" zaraz po zrobieniu prawka, więc co nieco mogę o niej powiedzieć. Miałem silnik 1.0 - faktycznie kulturą pracy nie zachwyca (szczególnie gdy padnie napinacz łańcucha rozrządu) ale z elastycznością wcale nie jest tak tragicznie. Za to odwdzięczy się spalaniem. Zaworu EGR nie trzeba wcale wymieniać - wystarczy go przeczyścić i zaślepić. Ekolodzy raczej nie będą mieli nam tego za złe. Auto z roku 98 było ale rdzewiało jak by było z 88. Rdza w Oplach z tamtych lat to tragedia. Co do wnętrza się zgodzę. Jest ergonomiczne, ale wykonaniem i kolorem nie zachwyca. Faktycznie po liftingu z zewnątrz wygląda znacznie lepiej (w końcu zderzaki są w kolorze nadwozia), no i konstrukcyjnie jest mocniejszy i lepiej się prowadzi.
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
KOMPLETNIE NIE ROZUMIEM AUTORA! TYTUŁ "CORSA NA DOBRY POCZĄTEK?" PO CO TAKI TYTUŁ SKORO AUTOR WYTYKA NA KAŻDYM KROKU JAKIE TO AUTO JEST FATALNE......SAM POSIADAM CORSE 1.2 Z 1993r. AUTKO TRZYMA SIĘ ŚWIETNIE, PO MIEŚCIE JEZDZI SIĘ NAPRAWDĘ FAJNIE( DLA AUTORA MĘCZĄCY BYŁ ZAPEWNE FAKT ŻE MUSI PISA TEN ARTYKUŁ) CO DO RDZY TO CHYBA WIE KAŻDY POSIADACZ CORS I INNYCH OPLI Z TAMTYCH LAT.....A CO DO WNĘTRZA..WEDŁUG MNIE JEST SUPER!
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
nie wiem czemu się wnętrze nie podoba - mi się podoba bardzo właśnie wnętrze corsy b. Ma piękną kierownice jak astra 2 i nowowyglądające plastiki. Wnętrze masz w tym zielonym ponure bo inne radio i niepodłączony ekran świecący na żółto pokazujący godzinę i temperature.
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
może ma 4drzwiową corsę,
ja w 1.0 2 drzwiowej z przodu głową o sufit szuram a mam 178 cm
trzeba pochylonym jechać
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
Bardzo fajnie napisany, trafny artykuł. Corsa B to mój pierwszy samochód, naprawdę potwierdzam że na początek jest dobra. Za parę dni miną dwa lata odkąd ją mam i poza paroma usterkami jestem zadowolony. Ale nie zgodzę się, że z tyłu jest mało miejsca, mój brat ma 188 cm wzrostu i nie narzeka, nie bije głową w sufit : )
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
Wiele Cors jest pop prostu składana z kilku. ale w obecnych czasach w sumie 90% samochodów z rynku wtórnego ma przeszłość wypadkową.
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
Tak opis auta się zgadza. Jest tylko jeden problem, ze świeczką szukać auta które wcześniej nie było poważnie rozbite.
8 miesięcy temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!









galeria auta:








dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera








