Honda HR-V - eksperyment z Japonii
-
Testy aut używanych
2012-01-11, Michał Rogoziński - Czego to marki samochodowe nie zrobią, żeby jakoś sprzedać swoje produkty? Nie wystarczy już oryginalna reklama, bo i tak kilka dni później Biedronka wypuści nowy spot i przyćmi wszystkie pozostałe na rynku. Teraz motoryzacja jest na tyle rozwinięta, że trzeba znaleźć nowe nisze, a Honda jakiś czas temu postanowiła się z tym zmierzyć.
Próba stworzenia nowego segmentu samochodowego jest ciekawa szczególnie pod jednym względem – ma 50-procentowe szanse na powodzenie. Uda się, albo nie. I tak w ostatnim czasie Renault stworzyło swojego Avantime’a próbując wmówić klientom, że VAN może być sportowy. Cóż, klienci nie uwierzyli, a za parę lat Avantime będzie wart krocie. Coś bardziej historycznego? W XX wieku Chevrolet postanowił połączyć auto ciężarowe z nadwoziem kombi i stworzył... jednego z pierwszych SUVów. To akurat był strzał w dziesiątkę, bo Amerykanie byli w stanie rozprzedać swój majątek na giełdzie, by sobie kupić takie auto. A co wymyśliła Honda?
Teoretycznie nic nowego, postanowiła wyprodukować niedużego crossovera, czyli SUVa, którego są w stanie utrzymać europejczycy. Jednak sam efekt był dość zaskakujący. W 1998 roku światło dzienne ujrzał model HR-V. Już na dzień dobry przywitały go skrajne opinie. Po pierwsze – nie przypominał żadnej Hondy. Trudno było zgadnąć co to właściwie za marka. Po drugie – wyglądał dziwnie. A po trzecie – nie wiadomo jaki w sumie miał charakter. Jedni dojrzeli w nim nieziemski samochód rekreacyjny, którym można jechać po plaży w samych slipach z windsurfingiem na dachu, a inni - zwykłe, podniesione kombi, które jest tak żałosne jak współczesny Św. Mikołaj. Nie jest już biskupem, tylko otyłym krasnoludem wyłudzającym pieniądze w sklepach. Więc jak w przypadku HR-V jest naprawdę?
Samochód występuje w dwóch wersjach nadwoziowych – 3d oraz 5d. Z tyłu wygląda jak Volvo 850 w wersji kombi, a z przodu przypomina wytwór koreańskiej wyobraźni. Całość i tak przykuwa uwagę, ale zarazem dziwi. Wystarczy podejść do wersji 3-drzwiowej i otworzyć bagażnik. Do Volvo 850 kombi to mu daleko… I to bardzo. A skoro HR-V można sobie wyobrazić z deską surfingową na dachu, to wypadałoby się też spodziewać, że do kufra wejdzie coś więcej niż kilka Snickersów na osłodę po walkach z falami. No ale może we wnętrzu jest lepiej – zawsze można przecież wrzucić większą torby na tylną kanapę rezygnując z pasażera. Zresztą to niegłupi pomysł, bo walizki nie trzeba utrzymywać, a pasażer pewnie będzie chciał zjeść zapasy z bagażnika, których za wiele nie będzie. Po krótkiej walce z chorym mechanizmem składania i przesuwania foteli można dostać się do kanapy i stwierdzić jedno – można przewieźć torbę. A to dlatego, że pasażer się tam po prostu nie zmieści. Na krótkich dystansach problem nie jest duży, ale współczuję każdemu, kto będzie musiał tam siedzieć dłużej niż pół godziny – jest po prostu ciasno. Czy HR-V oby na pewno jest małym SUVem?
W sumie sama Honda nie potrafi chyba odpowiedzieć na to pytanie, dlatego żeby jak najmniej osób je zadawało, to postanowiła dorzucić do auta coś, z czego SUVy słyną – wyższe zawieszenie i napęd na wszystkie koła. Ten drugi nie był co prawda dostępny w każdej wersji, ale przynajmniej można było go mieć. Mimo to muszę się do niego przyczepić. Układ napędowy HR-V składa się z dwóch pomp. Podczas normalnej jazdy pompy obracają się z taką samą prędkością, a moc jest przekazywana wyłącznie na przednią oś. To nie jest takie głupie – takie rozwiązania przynajmniej obniża spalanie, bo nie trzeba walczyć jeszcze z tylną osią, a zastosowane silniki do oszczędnych nie należą. Z kolei, gdy któreś z kół się uśliźnie, pompy zaczynają pracować z różną prędkością, a tylna oś zostaje dołączona za pomocą sprzęgła. Co ciekawe – im większy uślizg, tym większa moc jest przykazywana „na tył”. I wszystko byłoby dobrze, gdyby opóźnienie całej tej procedury nie trwało kilka lat. Na drodze kończy się to nieprzewidzianym zachowaniem samochodu, a w terenie – telefonem do rolnika, żeby pożyczyć traktor. Można też siłować się z zakopanym autem samodzielnie wciskając gaz w podłogę, ale stawiam swoją wypłatę, że w ten sposób spalicie sprzęgło dołączające tylną oś. Żywioł tego napędu – lekki śnieg. Ale HR-V jest Hondą, może nadrabia przyjemnością z jazdy?
Cóż – nie. Zawieszenie co prawda trzeba pochwalić – jak na tak wysokie auto świetnie sobie z nim radzi. Jest twarde, ale nie trzeba się przynajmniej zastanawiać: „hmmm… ciekawe czy wypadnę z zakrętu, gdy wejdę w niego przy 100km/h?”. Wszystko się po prostu czuje, tylko komfort na tym cierpi, a na nierównościach rzuca. Za to silniki to kpina. Właściwie jest jeden – ma 1.6l pojemności, dwie moce i jest zasilany benzyną, bo wtedy Honda nie wiedziała kim był Rudolf Diesel. Wariant 105-konny można mieć z napędem na przód lub na wszystkie koła. W sumie, którego by się nie wzięło, to emocje są takie same – żadne. A reakcja na gaz znikoma. Jest za to jeszcze jeden wariant – ma VTEC i 124KM. Tu napęd 4x4 jest standardowy, a samochód dalej fatalnie zachowuje się na niskich obrotach, ale za to wyraźnie ożywa na wysokich. To jednak nie zmienia faktu, że wyprzedzając przy prędkościach powyżej 120km/h można dostać zawału. Mocy po prostu brakuje. Do tego kabina jest tak fatalnie wyciszona, że obok ryczącego silnika słychać wtedy tylko wiatr pokroju huraganu. Ta Honda nie ma sportowej żyłki. Czy to oznacza, że HR-V to niewypał? Nie.
Może trudno w to uwierzyć, ale HR-V był globalnym modelem – kupowali go ludzie w Australii, Nowej Zelandii, a nawet na Filipinach. Czyli nie mógł być zły. Mogą w nim denerwować tandetne i czasami skrzypiące plastiki we wnętrzu, zbyt krótkie siedziska, czy rozwiązania z innej epoki w stylu analogowego dystansomierza… Jednak ten samochód ma to, co najcenniejsze – jest niezniszczalny. Do tego ma swój styl. Jedyny problem, który trzeba mieć na uwadze to duże zużycie oleju przez silnik, ewentualnie jeszcze nietrwałe elementy gumowo-metalowe zawieszenia, ale to nie nowość na naszych kraterach. Dzięki temu, że więcej elektroniki ma mikser, a konstrukcja swoją prostotą może konkurować z szubienicą, to wszystkie naprawy są łatwe, choć z cenami części bywa już różnie. Krótka wersja może nie jest zbyt praktyczna, ale wariant 5-drzwiowy oferuje już znacznie więcej przestrzeni we wnętrzu. Trzeba tylko pamiętać, że zamiast torby pojedzie pasażer, który wyżre jedzenie z małego bagażnika. A że zastosowany napęd 4x4 na bezdrożach jest beznadziejny? Cóż – przecież to nie jest samochód terenowy, zainteresowanym polecam UAZa. Gdy przełknie się wysokie zużycie paliwa i kiepską dynamikę, to szybko okaże się, że HR-V świetnie sprawdza się w mieście. Nie ma oporów przed zdobywaniem krawężników, które urywają miski olejowe zwykłym autom. Do tego łatwo się do niego wsiada, a widoczność jest wręcz idealna w każdym kierunku.
HR-V nie był specjalnie tani w salonie. Właściwie to kupowało się go oczami, bo do okazji było mu daleko. Teraz jego ceny spadły, choć dalej jest stosunkowo drogi, ale w końcu to nie jest zwykły samochód – Honda szukała nowej niszy i chciała stworzyć coś uniwersalnego o ciekawej stylistyce. To taki motoryzacyjny gadżet, w którym fajnie jest się pokazać. I w tym wszystkim szczególnie jedna zaleta jest ważna – facet nie wygląda w HR-V na kobietę z wąsem, a kobieta na faceta po kuracji hormonalnej. W tym aucie po prostu każdemu jest do twarzy.
Niniejszy artykuł powstał dzięki uprzejmości firmy TopCar, która użyczyła auto ze swojej aktualnej oferty do testu i sesji zdjęciowej
http://topcarwroclaw.otomoto.pl/
ul. Królewiecka 70
54-117 Wrocław
e-mail: top-car@neo.pl
tel: 71 799 85 00- Michał Rogoziński
Honda HR-V - eksperyment z Japonii
17 komentarzy
16 dyskutujących
Podpis:
hah. mam 21 lat i smigam tym autem od 2 lat. jezdzi mi sie tym zarabiscie. i nie raz utarłem noska wiekszym. teraz szukam glowicy od v-teca z dorabiana krzywka wysokich obroow. to bedzie wtedy juz wiekszy fun 
pracuje to auto u mnie jako 2 w rodzinie a koszty utrzymania sa zabawne
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Artykuł beznadziejny. To pisał jakiś wielbiciel VW diesla...
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Szok jaki beznadziejny artykuł, autor dostał auto na testy i gdzie nim był, w wymienionej biedronce? Polecam przejrzeć filmy na YT jak to auto pokonuje przeszkody terenowe. Miałem go kilka lat, po Pustyni Błędowskiej latał jak poduszkowiec. Na mieście niezwykle zrywne auto - napęd wiskotyczny dopalał znakomicie. Jedyne z czym się mogę zgodzić to mały zapas mocy przy prędkościach powyżej 110km/h, faktycznie trzeba się było dobrze zastanowić przed rozpoczęciem wyprzedzania. Miałem wersję 105KM i wyjechałem nim do schroniska na Starych Wierchach, na jesieni, polecam sobie sprawdzić gdzie to jest i zobaczyć podejście na własne oczy.
3 miesiące temu napisz odpowiedź
To własny tekst, czy tłumaczenie z Jeremiego Clarksona? Jeżeli to pierwsze, to mega zrzynka i FAIL. A samochód? Ładnych kilka lat później Honda pomyślała drugi raz jak podejść do tego tematu i stworzyła model Element. Tym razem tylko dla surferów z USA. Sukces odniosła podobny
3 miesiące temu napisz odpowiedź
Nie ma obawy wjezdzac takim autkiem na wysokie krawezniki. Taki miesjki SUV i mniej zajmuje miejsca na prakingu niz te inne "grube Hammery".
4 miesiące temu napisz odpowiedź
do autora: posiadam takie auto i jeżeli chodzi o własności terenowe tego modelu to przy umiejętnej jeździe potrafi naprawdę wiele i zadziwi niejednego właściciela UAZa. jeżeli natomiast mowa o kosztach eksploatacji to przy instalacji LPG są śmieszne, a wielki zbiornik mieści się pod podłogą bagażnika i nie przeszkadza. Pan redaktor napisał artykuł tak, jakby miał pretensje do malucha, że nie jest mercedesem, a to auto ma mimo wszystko wiele zalet i doskonale sprawdzi się jako środek transportu dla młodego, aktywnego człowieka lub drugie auto w rodzinie.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Do Pioto:
No tak, nie mogę tego wiedzieć, bo nie jechałam autem z górnej półki! Jechałam albo takim, albo takim z niższych półek.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Do tofana: No czasami udaje się zachować złoty środek. Samochody z górnej półki mają to i to. Ale po taniości chyba rzeczywiście się nie da.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
A nie jest tak, że coś za coś? Jak twardy, to czucie jest, ale komfortu nie ma i odwrotnie.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Ten samochod jest tak masakrycznie glosny, ze nie da sie nim podrozowac z predkosciami autostradowymi. Chyba,ze ktos nie przekracza 80.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Również chorowałem na to auto. Wszystko pięknie, ładnie, ale koniecznie trzeba zaznaczyć, że to auto do zarejestrowania jedynie jako 4-OSOBOWE
4 miesiące temu napisz odpowiedź
A ja swego czasu chorowałem na ten model i kto wie może jeszcze zachoruje?
4 miesiące temu napisz odpowiedź
....Trzeba tylko pamiętać, że zamiast torby pojedzie pasażer, który wyżre jedzenie z małego bagażnika....
Ale się uśmiałem ,autorowi gratuluję dobrego poczucia humoru.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Oczywiście artykuł pisany przez kogoś, kto pożyczył samochód i nie ma go na stałe. Zabija mnie oczywiście stwierdzenie, że brakuje diesla. Wąsaty Polak od razu kręci głową, no bo jak to? Bez Diesla? Co to za samochód? Najlepiej jeszcze, żeby był 1,9 TDI to wtedy sprzedaż w Polsce wzrosła by o 300 %. A co do reszty artykułu to nie każdy samochód musi budzić emocje jak się naciśnie gaz. Ten akurat jest adresowany do specyficznego odbiorcy (młodego, raczej niezbyt bogatego), stąd małe silniki, które z założenia miały być oszczędniejsze niż np. stosowane w CR-V. Żeby nie było - samochód mam i jeździ się tym naprawdę dobrze. Jest kilka mankamentów - spalanie, przyspieszenie na trasie (ma duże opory powietrza), bagażnik (stanowczo za mały), ale jest to bodajże najtańszy Crossover używany na rynku i do tego japoński. Wiadomo CR-V ani RAV4 to to nie jest ale podkreślam - był projektowany dla innego odbiorcy. A to czy się podoba? No cóż, degustibus non est disputanta (o gustach sie nie dyskutuje) - ja np. nie wiem jak ten samochód może się nie podobać na tle tych wszystkich VW, które są tak oklepane, że aż oczy bolą.
Autorowi artykułu proponuje na przyszłość opisywać samochód, którym trochę pojeździ a nie pożyczony.
Pozdrawiam.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
fajna, pamiętam jak podobały mi się wersje 3d, zwłaszcza jedna z którą codziennie mijałem się na trasie do Koszalina, z śliczną blondi za kierownicą...
4 miesiące temu napisz odpowiedź
hr-v 2004,124km ,mam ją 6 rok i coś w tym jest.na swój sposób uzależnia.bezawaryjna.jedynie w porównaniu do dzisiejszych standardów jakość materiałów na poziomie daci duster.
4 miesiące temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...
Galerie
Seat Ibiza Cupra ConceptFilmiki: samochody

Matthew Broderick reklamuje Hondę CR-V IV

Z tym autem wszystkie marzenia stają się realne - Honda CR-V IV
Ayrton Sienna demonstruje jak się jeździ Hondą NSX po torze Suzuka.
Wysiłki inżynierów nie poszły na marne - Honda Civic robi niezłe 1:06:68 czas na torze Tsukuba.
Słynna reklama Honda Accord. Wszystko po prostu dziala!
Zobacz inne ciekawe filmiki

Ocena:
Newsletter - zapisz się!











galeria auta:

dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera





