Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Prawie z Japonii - Mitsubishi Carisma (1995-2004)

Prawie z Japonii - Mitsubishi Carisma (1995-2004)
Udostępnij
  • Testy aut używanych

    2011-11-09, Łukasz Szewczyk
  • Przed laty wszystko było proste. Osobom potrzebujących trzydrzwiowego auta Mitsubishi proponowało Colta, dla zwolenników limuzyn miało w ofercie Lancera, natomiast komfort podróżowania zapewniał Galant. Na początku lat 90. XX wieku japoński koncern intensywnie zaczął zabiegać o względy wymagających klientów ze Starego Kontynentu.
  • Mitsubishi postanowiło upiec trzy pieczenie przy jednym ogniu – stworzyć model dla Europy, w celu ominięcia przepisów celnych produkować go w Holandii, a w proces projektowania zaangażować europejskiego partnera. Przed laty była nim firma Volvo. Carisma dzieli z S40 i V40 płytę podłogową. Za produkcję odpowiadała holenderska fabryka NedCar. Efekt? Zagorzali zwolennicy „japońskich” Mitsubishi twierdzą, że owoc azjatycko-europejskiego mariażu nie jest najbardziej udany.

    Japońska limuzyna nie rzuca się w oczy. To zasługa prostych linii nadwozia. Mimo że auto zadebiutowało w 1995 roku, wciąż nie wygląda przestarzale. Drobne modernizacje przeprowadzono w 1999 i 2002 roku, korygując detale nadwozia i wnętrza. W 1999 roku dokonano również sporych zmian technicznych. Pod maskę trafiły nowe silniki, a przy okazji poprawiono trwałość pojazdu.

    Niepodważalną zaletą Carismy jest bogate wyposażenie. Większość aut opuszczających salony sprzedaży posiadała dwie poduszki powietrzne, klimatyzację, system audio oraz elektrycznie sterowane szyby z przodu. Nie trzeba długo szukać, by znaleźć Mitsubishi z automatyczną „klimą”, tempomatem oraz alufelgami.

    W latach 90. europejskie kompakty otrzymywały niezależne zawieszenie przedniej osi oraz belkę skrętną z tyłu. Tylne koła Carismy były natomiast prowadzone przez systemy wahaczy. Dzięki nim pojazd posłusznie wykonuje polecenia kierowcy, a także skutecznie wybiera nierówności. Oczywiście w końcu przychodzi za to zapłacić – naprawa niezależnego zawieszenia jest droższa od reanimacji topornych belek podatnych. Niestety trzeba wiedzieć, że podwozie Carismy przeciętnie znosi trudy jazdy po polskich drogach.

    Wspomnianą przyjemność prowadzenia Mitsubishi dodatkowo zwiększają precyzyjne skrzynie biegów oraz niezbyt mocno wspomagany układ kierowniczy, który daje kierowcy poczucie panowania nad pojazdem. Oczywiście wszystko zależy od stanu pojazdu. W zaniedbanych egzemplarzach często trzeba "szukać" przełożeń.

    Carisma była dostępna z benzynowymi silnikami 1.6 (90, 99 i 103 KM), 1.8 (115, 122 i 125 KM) oraz wysokoprężnymi jednostkami Renault 1.9 TD (90 KM) i 1.9 DI-D (102 i 115 KM). Najbardziej charakterystycznym silnikiem pod maską Carismy jest benzynowy motor 1.8 GDI. Bezpośredni wtrysk paliwa wytwarzał odpowiednio uwarstwioną mieszankę w cylindrze – podczas niezbyt forsownej jazdy paliwo było rozpylane w okolicy świecy. Pełne napełnianie cylindra następowało, gdy kierowca głębiej wciskał pedał gazu. Rozwiązanie faktycznie przynosiło oszczędności, jednak są one głównie zauważalne na dłuższych odcinkach. W mieście Carisma 1.8 GDI zużywa zbliżone ilości paliwa do wariantu 1.6 16V. Pozostaje więc przekalkulować, czy dla wspomnianej ekonomii w trasie warto ryzykować wyższymi kosztami naprawy nietypowej jednostki napędowej.

    Twórcy wnętrza Carismy postawili na ergonomię. Zabrakło ozdobników, dzięki czemu kokpit jest prosty i przejrzysty. Tworzywa wykończeniowe mają przyzwoitą jakość i zostały solidnie zmontowane, ale przygnębiają ponurą kolorystyką. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że Carisma nie odstaje od ówczesnej stawki japońskich limuzyn klasy średniej.

    Od chwili debiutu Carisma była dostępna jako liftback z 430-litrowym bagażnikiem. W 1996 roku ofertę uzupełnił bardziej klasyczny sedan z kufrem o pojemności 480 litrów. Wartości sporo odbiegają od wyników klasowej czołówki, jednak okazują się w zupełności wystarczające do codziennej eksploatacji. Tym bardziej, że możliwości transportowe można zwiększyć poprzez złożenie tylnej kanapy.

  • ... ciąg dalszy na następnej stronie
 
 

galeria galeria auta: Mitsubishi Carisma

 
 
 
Pisaliśmy również o Mitsubishi Carisma:
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Prawie z Japonii - Mitsubishi Carisma (1995-2004)

6 komentarzy

5 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

~vito~vito

Witam. mam autko jakieś 5 miesięcy carisma 1,8 gdi. na początku posiadania pojawił mi się problem skakania obrotów i gdy była zimna tak jakby nie chodziła na jednym garze ale wymieniłem cewkę- 180zl i wszystko pracuje jak powinno. spalanie jest rozsądne średnio 7,8 litrów. tak że nie zamienił bym jej na żadnego parkoczącego disla

2 miesiące temu napisz odpowiedź

~Bond~Bond

Miałem takie auto z silnikiem także 1,8 GDI, autem przez 8 lat zrobiłem 180 000km i oprócz tankowania paliwa nic więcej mnie nie obchodziło, po prostu nie wiedziałem co to samochód. Carismą jeździło się fenomenalnie, układ przeniesienia napędu, prowadzenie, układ kierowniczy był dopracowany w szczegółach. Wnętrze mimo tylu lat na karku jazdy po naszych drogach w ogóle nie trzeszczało, nie było zniszczone, w sumie ciężko było powiedzieć że auto miało 11 lat stażu. Jedne z najlepszych samochodów jakie miałem!

6 miesięcy temu napisz odpowiedź

~xyz~xyz

dodam jeszcze, że silnik 1,8 GDI zachowuje się jak by wczoraj wyjechał z salonu. W ogóle nie bierze oleju a jeżdze na pełnym syntetyku. Trzyma wciąż osiągi fabryczne ( kiedyś nawet sprawdzałęm ją na hamowni i wyszło mi 125,7km!-katalog podaje 125 . Przyspieszenia jak i prędkości maksymalne są szybko dostepne, auto bardzo chętnie przyspiesza i szybko reaguje na pedla przyspieszenia. Zasluga w tym na pewno dosyc duzego momentu obrotowego rownego 174Nm (jak na silnik 1,8 który już nie jest nowy to wartosc bardzo dobra nawet na dzisiejsze czasy). Spalanie realne w miescie to okolice 8 litrow, przy dynamicznej jezdzie 9 l/100km (wiecej nie udalo mi sie zuzyc, wiec nierozumiem ludzi ktoryz pisza ze pali tyle samo co zwykle 1,8...). Silnik jedynie czasem lubi sobie pocykac (ale to jest cecha charakterystyczna silnikow GDI, nie ma co sie przejmowac ). Na koncu dodam jeszcze ze silnik GDI nie jest wcale silnikiem niespotykanym, FSI, JTS itd wiekszos wspolczesnych marek korzysta dzisiaj z technologi GDI)

6 miesięcy temu napisz odpowiedź

~xyz~xyz

Jezdze carisma GDI juz od 8 lat i powaznie oprócz błachostek nie wiem co to samochód. Z rzeczy które wymieniłem to: kompletny rozrząd, klocki x2 i raz tarcze na wszystkie koła, górne mocowanie amortyzatora przód i tyle! Tylko leje paliwo (używam tylko 98) i jeżdze. Nigdy z nią nie miałem żadnych problemów. Wiem także (gdyż jestem czynnym użytkownikiem oficjalnego klubu Mitsubishi) że o ile Carisma jest w miarę zadbana to nie przyswarza prawie żadnych kłopotów. Jak to kolega niżej powiedział "czołg". Zawieszenie jest niezwykle trwałe i niesamowicie dobrze znosi jazde po naszych drogach (ale trzeba także powiedzieć że należe do osób które omijają co się da a nie wpadają w dziury). Wnętrze wygląda jak nowe, kierownica mimo przebiegu prawie 190 000km w ogóle nie jest wytarta, siedzenia nie powycierane i nie powybijane. Deska w ogóle nie trzeszczy ani nie skrzypi ogólnie samochód bajka. Generalnie bardzo polecam. Jak to wspomniał przedmówca, o ile np vw ciężko będzie w tym roczniku kupić w dobrym stanie to przykładowo taką Carismę będzie dużo prościej, gdyż nie jest to popularne auto (co ma swoje zalety bo nie każdy lubi spotykać podobne samochody do swoich co krok).

6 miesięcy temu napisz odpowiedź

PiotoPioto

Ja mam akurat Volvo V40 2.0t i nie jest mistrzem bezawaryjności. Wcześniej miałem Toledo II (płyta Golf IV, Octavia, A3) i był znacznie tańszy w eksploatacji. Ale problemem jest znalezienie odpowiedniego egzemplarza VW w dobrym stanie a Mitsu czy Volvo łatwiej. No i silnik TDI to legenda.

6 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Użytkownik~Użytkownik

Posiadam to autko od ponad 8 lat, przejechałem nim 240 tys km i uważam że to czołg idealny na nasze dziurawe drogi, uważam że Carisma 1.9 TD (90km) to bezawaryjne auto, i szczerze je polecam innym, a ceny części kiedyś były bardzo droge, ale dziś auto jest już starym modelem i nawet dobrej jakości zamienniki są tanie, śmiało można zaklasyfikować to autko do jednego z najtańszych w utrzymaniu w tej klasie z tych lat produkcji, (np. wszystkie gumki, tulejki itp. elementy tylnego zawieszenia, a jest ich troche kosztowały mnie za komplet L i P strona niecałe 200 zł) i nie trzeba uważać na jakość paliwa, tylko ten lewarek na każdym biegu można nim poruszać jak na luzie, ale to kwestia przyzwyczajenia, biegi wchodza precyzyjnie i lekko, likwidacja usterki to koszt ok 70 zł ale na niedługi czas. POLECAM

6 miesięcy temu napisz odpowiedź