Seat Altea XL - wakacje na maxa
-
Testy
2011-06-27, Bartosz Stokłosa, Zachar Zawadzki - Ojczyzną vanów jest Ameryka. Tam powstały takie klasyki jak Chrysler Town&Country, czy Honda Oddysey. Niesamowicie komfortowe z indywidualnymi fotelami dla pasażerów i kilkunastoma cup holderami na pokładzie. Taka właśnie była idea tych samochodów i ludzie to polubili. Moda zza Oceanu przypłynęła również do Europy. Oczywiście nieco zmieniona, dostosowana pod tutejszego klienta. Z biegiem czasu doczekaliśmy się mini vanów, budowanych na płytach podłogowych kompaktów. Aby wypełnić lukę pomiędzy nimi a pełnowymiarowymi vanami, zaczęto produkować przedłużone mini vany. Takiego właśnie testujemy dzisiaj, a jest nim Seat Altea w wersji Extra Large.
Altea pojawiła się na rynku już 7 lat temu i w tym momencie na ulicy jest autem praktycznie niezauważanym, po prostu wpisującym się w tłum. Właściwie to nigdy nie była samochodem szczególnie wyróżniającym się. Lifting w 2009 roku tylko nieznacznie odświeżył nadwozie oraz dodał do wnętrza parę elementów charakterystycznych dla samochodów grupy VW. Testowa Altea, to odmiana XL, dłuższa od standardowej wersji o 19 cm. Co za tym idzie, pojemność bagażnika powiększyła się z 409 do 532 litrów. Można także przesuwać tylną kanapę o 14 cm w przód, powiększając jeszcze miejsce na bagaże. Niestety w bagażniku klient nie znajdzie dodatkowych foteli dla dwóch dodatkowych pasażerów. Nie jest oczywiście tajemnicą, że miejsca w bagażniku nie są tak komfortowe, jak te w pierwszym czy drugim rzędzie, jednak czasem zdarza się, że są przydatne. Wersja XL różni się też od „krótkiej” dużo większymi tylnymi lampami. I to by było wszystko.
Konsola środkowa w wersji po liftingu wygląda dużo lepiej niż wcześniej. Dobrze, że nie ma już na niej mikroskopijnych przycisków do obsługi radia i innych urządzeń. Teraz to miejsce zajmuje panel, który znajdziemy niemal w każdym aucie grupy VW. Ekran nawigacji, który jest opcją testowej wersji Style jest dotykowy i niezwykle łatwy w obsłudze. Sposób pokazania mapy jest dość niestandardowy – zabrakło możliwości oddalenia mapy, aby zobaczyć na ekranie przynajmniej jedno województwo, lecz w praktyce nie ma to wielkiego znaczenia. Po raz pierwszy spotkałem się też z klawiaturą do wpisywania adresów w układzie QWERTY. Zestaw kosztuje 3400 zł, jednak razem z nim dostajemy zestaw Bluetooth, a więc propozycja jest warta rozważenia.
Całe wnętrze prezentuje się dość schematycznie i brakuje mi tu wyrażenia hasła reklamowego Seata: „Auto Emocion”. Oczywiście można zamówić skórzaną tapicerkę, ale takie egzemplarze to rzadkość, gdyż w aucie rodzinnym dopłaca się do rzeczy użytecznych, a nie zbytecznych. Ciekawym dodatkiem, w który warto wyposażyć samochód jest tzw. pakiet Family, kosztujący 1700 zł. Zawiera między innymi rolety w tylnych drzwiach, które chronią przed słońcem, a w dodatku dają jakieś poczucie prywatności. Dostajemy także stoliki w oparciach przednich foteli – choć nie do końca przemyślane, bo nie da się ich ustawić poziomo, podwójną podłogę w bagażniku (bardzo praktyczne rozwiązanie) i na końcu coś dla najmłodszych – ekran TFT w podsufitce. Dzieci z pewnością będą zadowolone, mogąc oglądać swoją ulubioną bajkę w czasie dłuższej podróży.
Auto rodzinne musi być przestronne i taka właśnie jest Altea. Z przodu miejsca wystarczy dla każdego, niezależnie od wzrostu. Przednie fotele kryją niemiłą niespodziankę - mają tak małe wyprofilowanie lędźwiowe (nawet w maksymalnym wychyleniu), że kręgosłup cały czas jest wykrzywiony jak literka C. Wystarczy kilkanaście minut jazdy, żeby plecy dały się we znaki. Dłuższa podróż tym samochodem, będzie znacznie przyjemniejsza na tylnych fotelach, które o dziwo są wygodniejsze od przednich. Mają wystarczające podparcie ud, a siedzi się na nich dość wysoko, przez co mamy miłe poczucie kontroli sytuacji w samochodzie. Również z tyłu miejsca na głowę, ani na nogi nie zabraknie osobom powyżej 185 cm wzrostu.
Wnętrze Seata Altei wykończone jest twardymi materiałami, ale dobrze spasowanymi. Deskę rozdzielczą pokrywa tworzywo, można powiedzieć o interesującej fakturze. Niestety zabrakło go już na daszku wskaźników przyrządów, który jest wybitnie plastikowy. Konkurencyjne modele, na przykład Citroen C4 Picasso, które ostatnio mieliśmy okazję testować, mają miejsce kierowcy wykończone z większą dbałością o szczegóły. Ileż by kosztował plastik o ciekawszej fakturze? A może taka jest polityka koncernu, że bratni Touran ma być ładniejszy w środku?
Testowy samochód napędzał dobrze znany silnik Diesla o pojemności 2 litrów i mocy 140 KM. Jest to najmocniejsza w ofercie jednostka wysokoprężna. Przyspieszenie do 100 km/h w czasie około 10 sekund jest w rodzinnym samochodzie w zupełności wystarczające. O dynamikę przy pełnym obciążeniu samochodu dbają 320 Nm. Ciekawe, że w różnych autach koncernu VW ten sam silnik jest raz lepiej a raz gorzej wyciszony. W testowej Altei silnik jest słabiej wyciszony, co nie znaczy, że głośny - przeszkadza to tylko przy rozpędzaniu.
Silnik połączony był z szybką skrzynią DSG o sześciu przełożeniach. Czasami w trybie manualnym da się ją zaskoczyć i zmiana biegów trwa trochę dłużej, niż bym sobie tego życzył, ale i tak jest to jedna z lepszych skrzyń na rynku i warto zastanowić się nad wyłożeniem na nią 5 tys. zł. Sprawna komunikacja skrzyni i silnika pozwala na utrzymywanie średniego spalania poniżej 7 litrów na 100 km.
Zawieszenie Altei nie jest, ani rodzinnie komfortowe, ani sportowo twarde - to po prostu kompromis. Przy pokonywaniu nierówności auto potrafi być niestabilne i myszkować po koleinach. Układ kierowniczy jest niezbyt precyzyjny, a przednie koła łatwo tracą przyczepność, co jednak wydaje się być winą opon.
Cena testowego egzemplarza osiąga 90 tys. zł, a to wszystko przez najmocniejszą w ofercie jednostkę wysokoprężną i automatyczną skrzynię biegów. Jak na tak wyposażone rodzinne auto cena nie jest zbyt wygórowana, jednak nie da się przymknąć oka na to, że autu brakuje stylu, jaki z pewnością ma konkurencja w postaci Citroena C4 Grand Picasso (katalogowo 102 tys. zł), czy nowego, dopracowanego Forda Grand C-MAX (97 tys. zł; 88 tys. zł – ze skrzynią ręczną). Oba te auta mają zresztą możliwość przewozu 7 osób.
Mało kto chce wydać prawie 100 tys. zł na autobus, tylko ze względów praktycznych. Seat jednak może być atrakcyjny cenowo – jeśli wybierzesz słabszego, a też nowoczesnego diesla 1.6 TDI, kosztującego bez DSG w wersji Style 79 tys. zł. Jeśli więc nie przeszkadza Ci, że w rodzinnym aucie brakuje obiecanego „Auto Emocion” – to być może to oferta dla Ciebie.
- Bartosz Stokłosa, Zachar Zawadzki
wybrane dane techniczne i oferty: Seat Altea
| silniki benzynowe | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 1.2 TSI 105KM Reference | 184 | 11,6 | 64 391 zł |
| 1.4 MPI 85KM Reference | 169 | 15,0 | 60 890 zł |
| 1.4 TSI 125KM Style | 194 | 10,5 | 76 786 zł |
| 1.8 TSI 160KM Style | 210 | 8,4 | 86 982 zł |
| silniki Diesla | prędkość [km/h] | 0-100km/h [s] | cena |
|---|---|---|---|
| 1.6 TDI CR 105KM Reference | 183 | 12,4 | 72 917 zł |
| 2.0 TDI 140KM Style | 201 | 10,0 | 87 248 zł |
Seat Altea XL - wakacje na maxa
6 komentarzy
6 dyskutujących
Podpis:
Jeśli porównujemy Alteę do modeli VW to raczej do VW Tourana niż do znacznie większego Sharana. Touran też jest po liftingu i jego wykończenie jest świetne a silniki są takie same jak w Seacie
10 miesięcy temu napisz odpowiedź
Mam, jeżdżę i złego słowa nie powiem. Zawieszenie, silnik 2.0 TDI... wszystko w jak najlepszym porządku. Podobają mi się jego składane uszy. Jak dłużej przytrzymam pilot zamka centralnego lusterka przechodzą w stan "spocznij" - zawsze poprawia mi to humor.
11 miesięcy temu napisz odpowiedź
Samochód ma pewne wady, ale powiedziałbym ze liczb zalet zauważalnie przeważa. Przede wszystkim zupełnie nie zgadzam się z autorem, że fotele przednie są niewygodne. Moim zdaniem to jedne z najlepszych foteli w klasie - trasa Warszawa -Wrocław - Warszawa jednego dnia to żaden problem, plecy jak nowe
Auto jest męskie, dość twarde, układ kierowniczy odrobinę nieprecyzyjny na wprost, niemniej w zakrętach dobrze się go czuje, choć brakuje mu iskry jaką ma np. Focus. Sama kierownica ma przyjemny wieniec i małą średnicę - to po stronie plusów. Genialna za to jest manualna 6-biegowa skrzynia biegów, precyzyjna, ma dość krótkie drogi prowadzenia, biegi praktycznie wchodzą same.
Po stronie ewidentnych minusów zapisałbym hałas, podatność na boczny wiatr i przeciętne hamulce. Parę lat temu były więcej niż niezłe, ale świat poszedł naprzód.
Przejechałem 95 kkm i w aucie kompletnie nic się nie zepsuło - przy 75 kkm wymiana klocków z przodu, dwa razy przepaliła się żarówka z przodu, ale to rzecz eksploatacyjna. Poza tym null, zero, nic.
Reasumując, auto mogę spokojnie i z przyjemnością polecić, a porównuję z Mondeo 2.0 TdCi z lat 2001-2007, Vectrą 1.9 150 km z lat 2003-2009, Laguną 1.9 130 km z lat 2005-2008. Jest od wymienionych samochodów, którymi jeździłem, zdecydowanie lepsze, zrywniejsze, przyjemniej prowadzi się i przede wszystkim - trwalsze.
11 miesięcy temu napisz odpowiedź
Chociaż Alhambra i Sharan to praktycznie to samo to czytałem że Seat jest gorzej wykonany, jakość wykończenia i plastiki w tym układzie pozostaje Sharan duże przestronne wnętrze dużo miejsca i schowków i mocne silniki a i wygląd jest lepszy od Alhambry
11 miesięcy temu napisz odpowiedź
Stare auto o średniej pozycji rynkowej, jeśli już wakacje na maxa to tylko nowa Alhambra lub VW Sharan
11 miesięcy temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!



galeria auta:








dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera







