Toyota Prius - elektryk z doktoratem
-
Testy
2010-12-02, Zachar Zawadzki - Nazwa Prius w łacinie ma mnóstwo znaczeń. Najczęściej wymieniane to wyprzedzający, prowadzący czy zapowiadający. Prius trzeciego pokolenia jest równie różnorodny w odbiorze i budzący zróżnicowane wrażenia. Podczas ponad tygodniowego testu redakcyjnego miałem okazję przekonać się, jak bardzo daleko można zajść pracując nad swoim pomysłem na hybrydę od czasu prezentacji prototypu Priusa 15 lat temu do dziś.
Aby przekonać do siebie proekologicznie nastawionych klientów nie wystarczy już użyć słowa Hybryda w nazwie auta. Kiedyś klienci przymykali oczy na niedoskonałości auta, zadowalając się autem jako namacalnym dowodem swojej ekologicznej dojrzałości i poprawiając swój wizerunek w oczach opinii publicznej. Teraz, kiedy auta hybrydowe czy elektryczne przestały być egzotyką, klienci oczekują więcej. Czy dużo więcej? Właściwie to nie - oczekują zaledwie tego, co przywykli mieć w większości tradycyjnych aut z silnikiem spalinowym - czyli przyjemności z jazdy. Dobrze się stało, że rynek wreszcie do tego dojrzał, bo pod naciskiem rosnących oczekiwań Toyota zaproponowała ekologicznie świadomym klientom, ale także gwiazdorom z Hollywood i prezesom najbardziej trujących fabryk trzecią generację swojego wyprzedzającego konkurencję, prowadzącego do życia bez smogu i zapowiadającego czystą przyszłość modelu.



Trzecia generacja Priusa jest oferowana już od zeszłego roku, ale myślę, że wiele osób nie miało jeszcze okazji obejrzeć jej z bliska, bo takich aut na drodze zbyt wiele nie ma. Przynajmniej w Krakowie, który być może właśnie przez swoją ekologiczną nieświadomość musi oddychać smogiem widocznym na zdjęciach. A więc, zanim zaprzęgniemy elektrony do pracy, przyjrzyjmy się zmianom w nowym modelu. Różnice są, choć bryła została bez zmian. Specyficzny „klinowaty” kształt nadwozia nie jest zresztą owocem pracy szczególnie uzdolnionego projektanta, tylko efektem badań aerodynamicznych. Auto, którego podstawowym celem jest małe spalanie musi stawiać możliwie najmniejszy opór powietrzu a Priusa ze współczynnikiem Cx=0,25 można zaliczyć do najlepszych. Światła są bardziej rozciągnięte i wyglądają atrakcyjnie, a dzięki swoim rozdwojonym końcówkom także nieco futurystycznie. Przód wyładniał i nabrał ciekawych elementów, takich jak nowy zderzak „spychacz” czy większe logo marki. Podobnie tył auta –bez wielkich zmian, ale o wiele atrakcyjniej zaaranżowany w detalach.



Najwięcej niespodzianek czekało na mnie w środku. Wsiadając po raz pierwszy miałem ochotę spojrzeć na zegarek (który to my mamy rok na kalendarzu?), na własne prawo jazdy (czy mam kategorię K – czyli kosmoloty) i do lusterka (czy już mam oczy jak lemur?). Lusterko znalazło się na swoim miejscu, podobnie jak kierownica i pedały - całej reszty musiałem się szybko nauczyć. Zegarów nie przewidziano, zamiast nich daleko pod przednią szybą jest długi wyświetlacz, który pokazuje ze trzy tuziny niezbędnych informacji naraz: od chwilowego spalania i prędkości do animacji przepływu energii pomiędzy baterią, silnikiem i kołami, trybem jazdy, jak również o spalaniu uzyskanemu przez innego dziennikarza 3 tygodnie temu. Jakby tego było mało, aktualna prędkość, wskazania ekologiczne oraz podpowiedzi nawigacji są dodatkowo projektowane na przednią szybę. Gdzie by tu popatrzeć, aby nic się nie świeciło i nie wyświetlało krytycznej dla mnie, auta i środowiska informacji? Czy to samochód czy statek kosmiczny? W przypadku tego auta to pewnie banalne i często używane porównanie, ale to pierwsze i ostatnie co przychodzi mi teraz do głowy. Kosmiczne skojarzenia wzmaga głęboko błękitny joystick bezstopniowej automatycznej skrzyni biegów, który po włączeniu wybranego trybu wraca na swoje miejsce. Ciekawostką jest wyniesienie trybu P poza joystick na osobny przycisk obok skrzyni, oraz tryb B (czyli Break) pozwalający na hamowanie silnikiem – w przeciwnym wypadku w standardowym trybie D silnik po odjęciu gazu zostanie wyłączony i odłączony od kół a auto toczy się dalej ładując baterie i oszczędzając energie, benzynę i środowisko. Na spłaszczonej u dołu kierownicy znalazłem 14 przycisków, w tym nawet sterowanie temperaturą – dobrze, że tempomat został umieszczony pod kierownicą, bo składała by się już z samych przycisków. W Toyocie przewidzieli zresztą, że ciężko będzie się w tym połapać, więc wymyślili całkiem sprytne rozwiązanie, czyli Touch Tracer: wystarczy lekko przydusić wybrany przycisk na kierownicy (jeszcze nie wciskając go do końca) a na dodatkowej warstwie wyświetlacza zostanie pokazana trójwymiarowa mapa wszystkich przycisków ze wskazaniem gdzie właśnie leży palec. Kierowca nie musi więc tak bardzo odrywać wzroku od drogi, aby wiedzieć którego przycisku akurat dotyka. Sprytne, ciekawe, zabawne i można to pokazywać znajomym, ale później w trakcie testu jakoś nie miałem okazji tego wykorzystać. Wolałem z przyzwyczajenia zerkać na kierownicę. Cóż, futurystyczne auto musi mieć futurystyczne wnętrze - Prius tylko stara się być konsekwentnym.



Strażnik na podziemnym parkingu Toyoty zaczął coraz częściej zerkać w moją stronę… tak, wiem, dość tej zabawy przyciskami – czas stąd odlatywać (no bo przecież nie odjeżdżać). Jednym palcem włączam na joysticku tryb D i pod akompaniament „hałasu” powoli obracających się kół nieśpiesznie i w pełnej ciszy opuszczam parking. Strzałki energii biegną od baterii do kół, LED’owe reflektory świecą bardzo jasnym „ksenonowym” światłem z fioletowym zabarwieniem, cyferki prędkości tańczą na przedniej szybie a na górze czeka na mnie jeszcze jedna niespodzianka - wyjeżdżając na światło dzienne dostrzegam, że siedzę w wnętrzu wielkości hangaru dla zeppelinów. Mogę się wyprostować, rozłożyć na fotelu i odsunąć go tak, że ledwo sięgam kierownicy. W tym aucie można spędzić cały dzień bez obaw o klaustrofobię. Na szerokość pewnie można by było umieścić i trzy fotele bez większego uszczerbku dla komfortu. Wreszcie „zielone” auto, które nie dość ze w miarę sensownie wygląda, to jeszcze nie każe mi się garbić w środku i składać w pół przy wsiadaniu. Plus dla Priusa za szukanie oszczędności w zarządzaniu energią a nie w samym obniżaniu wymiarów i masy.



Światło dzienne przynosi także gorsze wiadomości : plastiki użyte w środku (a jadę najwyższą opcją wyposażenia: Prestige) mają co prawda bardzo ciekawą fakturę i wzór, jednak w dotyku są twarde – wszystkie bez wyjątku. Da się to wytłumaczyć: konsekwentna realizacja idei auta ekologicznego oznacza użycie do wykończenia auta plastików z odzysku. W moim egzemplarzu musiały to być stare drukarki, bo gdzieś w schowku przy ujemnych temperaturach któraś wciąż coś drukowała, powodując sporo hałasu. Z tego samego powodu nie zdziwiłem się, widząc welurową a nie skórzaną tapicerkę – dziwne by było łączenie ratowania lasów z obdzieraniem ze skóry ich mieszkańców.



Poprzedni Prius dostarczał podczas jazdy tyleż wrażeń, co wózek elektryczny na polu golfowym – było świeżo, zielono i bez zbędnych emocji. W pewnym sensie ułatwiło to nowemu Priusowi jego zadanie – nie musiał on zrobić nic nadzwyczajnego, aby być dużo lepszym od poprzednika – wystarczyło, że zaczął jeździć z większym zaangażowaniem.
- ... ciąg dalszy na następnej stronie
Toyota Prius - elektryk z doktoratem
Podpis:
Dzięki za uwagę i wiem o tym, że to nr4 licząc od początku.
Zresztą tu sam pokazuje 4 generacje: http://www.autocentrum.pl/toyota/prius/
Napisałem w tekście, że to trzecia właśnie w kontekście obecności na naszych rynkach
1 rok temu napisz odpowiedź
Jakie trzecie pokolenie?? CZWARTE!! To że pierwsza generacja była sprzedawana tylko w Japonii nie znaczy że jej nie było, a to że NHW10 i NHW11 z zewnątrz wyglądają niemal identycznie nie znaczy że to jedna wersja.
1 rok temu napisz odpowiedź
Polecamy!
Peugeot 3008 stanowi pomost między kompaktowymi kombi i crossoverami. W przeciwieństwie do miejskich...
Tani, ale z charakterem - Chevrolet CruzePróby nadania zadziornego charakteru tanim samochodom niemal nigdy nie kończą się dobrze. Zazwyczaj bowiem...
Porsche 911 Carrera S Cabrio - auto z zasadamiKilka dni testu redakcyjnego najnowszej generacji Porsche 911 przeleciały szybko, jak 4,3 sekundy, w...


Ocena:
Newsletter - zapisz się!

galeria auta:




dodaj do ulubionych
poleć znajomemu
wydrukuj artykuł
zapisz się do newslettera










