Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Touran - eksperyment czas zacząć

Touran - eksperyment czas zacząć
Udostępnij
  • Testy aut używanych

    2011-10-11, Michał Rogoziński
  • Doświadczenia na zwierzętach są zabronione. Zwykli ludzie bulwersują się już na samą myśl o eksperymentach na czymkolwiek, co oddycha i robi "maślane oczy", bo w końcu jak można skrzywdzić niewinnego gryzonia, który na dodatek wygląda tak bezbronnie. A obrońcy praw zwierząt? Bulwersują się, bo taka ich rola. Jednak co można powiedzieć o doświadczeniach na ludziach?
  • Wbrew pozorom eksperymenty na ludziach to drugie życie koncernów samochodowych, tylko że nie każdy się nad tym zastanawia. Oczywiście nie chodzi o porywanie obywateli z ulicy, zamykanie w klatkach na terenie fabryki i podawanie dziwnych substancji chemicznych, od których później oczy świecą się w ciemności jak kunie w garażu. Marki samochodowe konkurują ze sobą, dlatego w ich biurowcach wrze – księgowi krzyczą na konstruktorów, konstruktorzy na księgowych, a zarząd na wszystkich. Po co? Żeby pogonić towarzystwo, dzięki czemu szybciej zostanie wprowadzony nowy model, a konkurencja zacznie wąchać kwiatki od spodu. Trzeba przyznać, że to działa. Na nową generację modelu obecnie czeka się jakieś 4-6 lat. Jakby nie było – kiedyś trwało to co najmniej dwa razy tyle. W takim razie gdzie jest haczyk?

    No właśnie – w przyrodzie nic nie ginie. Koncern szybko wprowadza nowy model, klient stoi pod drzwiami salonu już od godziny, w której pracownicy salonu dopiero wstają z łóżek i zastanawiają się na jakiej są planecie, a na koniec kupuje nowe auto swojej ukochanej marki. I płacze z rozpaczy. Dlaczego? Bo koncerny nie mają czasu na długie testowanie samochodów, dlatego oddają pałeczkę użytkownikom. W końcu od czego jest gwarancja? Jednak co z tym wszystkim ma wspólnego Volkswagen?

    Ten producent jest mistrzem we wprowadzaniu nowych modeli, odświeżaniu starych i wymyślaniu dziwnych rozwiązań konstrukcyjnych. Robi to w takim tempie, że nastolatki nawet nie wieszają sobie na ścianach plakatów z nowymi modelami jego aut, bo nie stać by ich było na zakup następnych. A że Renault Scenic miało się za dobrze wśród aut typu VAN, to panowie z Wolfsburga obrali je sobie na swój cel. A jak wiadomo – oni rzadko przegrywają.

    Volkswagen Touran – już sam emblemat na masce wystarczył, żeby większość rodaków wyposażonych w dzieci miała oczy jak pięć złotych. Sam pomysł też był dobry i skopiowany od Renault. Francuski producent jeszcze w latach 90’ wziął kompaktowe podwozie Megane i przykręcił do niego bardziej pudełkowate nadwozie. Volkswagen zrobił dokładnie to samo, tylko że z Golfem. A że Golfa kocha pół Europy, to Touran już na dzień dobry miał łatwiej. I to nie koniec. Pasują do niego części z Golfa, których na rynku jest mnóstwo, na czele z tanimi zamiennikami. „Pan Henio” w roli „prezesa” warsztatu za rogiem nie zrobi też miny, którą można by uchwycić aparatem, gdyby na jego podwórku pojawiło się Porsche Boxster do serwisowania – naprawy Tourana nie są wielką filozofią. Do tego przecież to jest Volkswagen. A że w naszym kraju Volkswagen utożsamiany jest z Bogiem, który będzie żył wiecznie, to na rynku wtórnym specjalnie nie tanieje, bo każdy chce go mieć. I to dlatego, że nikt nie sądził, że ten producent mógłby przeprowadzać eksperymenty na ludziach.

    A jednak – panom z Wolfsburga chyba tak zależało na wprowadzeniu nowego modelu i rozwiązań konstrukcyjnych, że wypuścili je na świat jeszcze w fazie testów. Sam fakt, że już na początku została ogłoszona akcja serwisowa dotycząca problemów ze sprzęgłem daje do myślenia. Do tego konstruktorzy nie zadbali o szczegóły. Touran świetnie się prowadzi – to trzeba mu przyznać. Zawieszenie pochodzi z Golfa i nawet na ostrych łukach nadwozie specjalnie się nie wychyla. Jakby tego było mało – nawet, gdy któraś oś się uśliźnie, to szybko i zgrabnie można wyprowadzić samochód na odpowiedni tor ruchu i to bez konieczności wspomagania się ESP. Świetna skrzynia biegów i układ kierowniczy tylko w tym pomagają. Zabawa jest przednia, szczególnie że to przecież VAN. Pasażerowie są przerażeni, a kierowca zachwycony, że to auto tak jeździ. Ale do czasu. To przecież porządny wóz rodzinny, a zawieszenie jest tak twarde, że po trzygodzinnej jeździe „kocimi łbami” cała ekipa z samochodu wylądowałaby w szpitalu psychiatrycznym. Producent zmiękczył je po liftingu, ale pojęcie „komfortu” to i tak pojęcie względne. W Scenicu jest dużo lepiej.

    Inna kwestia dotyczy jednego z silników, którego bardzo często można spotkać pod maską Tourana – 2-litrowego diesla TDI. Nie dziwię się, że wiele osób go kupowało. Jeździ po prostu świetnie. Fakt, dźwięk i kulturę pracy tej jednostki można porównać do młota pneumatycznego, ale za to jej elastyczność znacznie ułatwia jazdę, jest zrywna, a przy delikatnym traktowaniu zaskakująco oszczędna. Co ważne – warto ją delikatnie traktować, żeby zaoszczędzić na naprawy. To jeden z największych niewypałów w tym aucie i współczuję wszystkim, którzy musieli z tą jednostką walczyć. Ubywa płynu chłodniczego? Pękła głowica – warto przygotować kilka tysięcy złotych. Z kolei jeżeli z płynem jest wszystko OK., to lepiej nastawić się na to, że niedługo to się zmieni. Ten mankament jest flagową usterką tego silnika. Podobnie źle jest z pompowtryskiwaczami Siemensa – są drogie i nietrwałe. Wałek rozrządu, napęd pompy oleju? Niestety – je też ktoś „schrzanił”. Gdyby doliczyć do tego jeszcze koło dwumasowe i turbosprężarkę, które prędzej czy później psują się w każdym samochodzie, to okaże się, że koszt wszystkich napraw może nawet dorównać wartości całego auta… Jednak jak to w życiu bywa – są wyjścia z tej sytuacji i to aż trzy. Można kupić nowszego i droższego Tourana z 2-litrowym TDI, ale wyposażonym we wtrysk Common Rail. Jego kultura pracy jest świetna i psuje się rzadziej. Można też kupić auto ze starym, dobrym znajomym – 1.9 TDI. Nie będę rozpisywał się o tym silniku, bo na jego temat powinna powstać książka. W skrócie – jeździ gorzej, ma fatalny dźwięk, czasem miewa problemy z rozruchem, ale wyjątkowo mało pali, a przy prawidłowym serwisowaniu nie zniszczy go ani noga „dresa”, ani emeryta. Zostaje jeszcze jedno wyjście – motor benzynowy. Początkowo najmniejszy miał 1.6l i 102KM, potem otrzymał jeszcze bezpośredni wtrysk paliwa, emblemat „FSI” i zwiększoną dawkę mocy. Czy 115KM to dużo? W tym aucie nie, ale wystarcza. Motor jest cichy i na niskich obrotach dość spokojny. W drugiej połowie obrotomierza dostaje zastrzyk mocy i pozwala na w miarę bezstresowe wyprzedzanie. Jest też silnik FSI 2-litrowy o mocy 150KM, do tego w późniejszym czasie można było kupić małą jednostkę 1.4l która rozwijała aż 140 lub 170KM. Jakim cudem? Dzięki podwójnemu doładowaniu. Niestety nie jest tak bezobsługowa jak zwykłe motory FSI. Ich problemem jest co prawda zbieranie się zbyt dużych ilości nagaru, ale ponoć sprawę załatwia zmiana oprogramowania. Czy to koniec problemów? Nie.

    Tourana dręczy jeszcze garść niegroźnych usterek, które najzwyczajniej w świecie są męczące. Awaria elektrycznego wspomagania układu kierowniczego jest akurat mało śmieszna, bo naprawa jest koszmarnie droga, ale awarie tylnych świateł, problemy z otwarciem klapy bagażnika i usterki klimatyzacji można uznać za „kosmetykę”. Przetarcie kabli od czujnika Halla i wału korbowego w pewnym sensie również. Wadą auta jest też centralny zespół sterujący, który nie potrafi zdzierżyć wilgoci i przepięć, a jest niestety drogi. O ile na to pierwsze nikt nie ma wpływu, to jeżeli chodzi o to drugie – krzyż na drogę każdemu, kto montuje w Touranie tuby basowe, wzmacniacze, „chińskie ksenony” i inne prądożerne wynalazki. Pewnego dnia ubędzie mu około 1,5 tys. zł na nowy zespół sterujący. To jednak nie znaczy, że Touran jest „jeżdżącą wadą”.

    Fakt, pierwsze egzemplarze były kpiną, z czasem rozwiązano sporo problemów, bo producent na szczęście brał pod uwagę wszystkie skargi od użytkowników. Uporał się nawet z wnętrzem, które ciągle skrzypiało, stukało, piszczało i wydawało inne dziwne dźwięki – zmienił sposób mocowania foteli. Samemu autu nie można za to zarzucić nic, co ma związek z praktycznością. Na rynku jest dostępna wersja 7-osobowa, która ucieszy każdego, kto postanowił podbić przyrost naturalny w naszym kraju. Ponadto ostatni rząd siedzeń chowa się w podłodze, dzięki czemu po jego złożeniu można przewieźć małą zamrażarkę w 695l przestrzeni ładunkowej. Jeśli egzemplarz go nie ma, to pod podłogą znajdzie się praktyczny schowek – na parę pizz, które później trafią do zamrażarki. Drugi rząd foteli też ma szeroki zakres manipulacji, a gdy całkiem wyciągnie się go z auta, to zamiast małej zamrażarki będzie można przewieźć duży posąg faceta, który wpadł na pomysł aranżacji wnętrza w Touranie i postawić go sobie w salonie. Tylko, że z pizzą ze schowka w bagażniku nie będzie co zrobić. Fotele? Wyjątkowo wygodne, na długich trasach nikt nie powinien narzekać. Do tego w kabinie też jest trochę skrytek – te najciekawsze znajdują się pod fotelami i podłogą. Kokpit jest co prawda tak nudny, że przed wejściem do auta lepiej zaopatrzyć się w tabletki z kofeiną, ale za to można z nim zrobić prosty test – założyć sobie worek na głowę, najlepiej taki po ziemniakach, żeby się nie udusić, i ręką zgadywać gdzie mogą znajdować się przyciski od różnych funkcji. Najlepsze jest to, że wszystkie będą dokładnie tam, gdzie będziecie ich szukać – deska rozdzielcza jest wyjątkowo intuicyjna i przejrzysta. To pozwala stwierdzić, że Touran jest naprawdę przemyślanym, niezłym i nudnym autem rodzinnym, choć lepiej szukać wersji po 2006 roku. A co z faktem, że Volkswagen, marka ciesząca się takim uznaniem, wypuściła początkowo bubla, który był testowany na niewinnych klientach? Cóż – życie, „od czego jest gwarancja”?

    Niniejszy artykuł powstał dzięki uprzejmości firmy TopCar, która użyczyła auto ze swojej aktualnej oferty do testu i sesji zdjęciowej
    http://topcarwroclaw.otomoto.pl/
    ul. Królewiecka 70
    54-117 Wrocław
    e-mail: top-car@neo.pl
    tel: 71 799 85 00

  • Michał Rogoziński
 
 

galeria galeria auta: Volkswagen Touran I

 
 
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Touran - eksperyment czas zacząć

13 komentarzy

13 dyskutujących

Podpis:

Dodaj komentarz

PiotoPioto

Myślę że Scenic byłby lepszym wyborem, ale nie z 1.9dCi. Tańszy i wcale nie gorszy.
Poza tym wszystkie minivany to paskudne dupowozy. Ale taki jest kierunek motoryzacji. W końcu 67 letni przedstawiciel handlowy też musi bez problemu obsługiwać auto.

1 miesiąc temu napisz odpowiedź

~MAZDA~MAZDA

Jak można jezdzic autem które w logo ma widły do gnoju?

6 miesięcy temu napisz odpowiedź

~addam44~addam44

Ale wsrod pond stu aut testowanych na dystansie 100tys km touran zajal jedno z ostatnich miejsc tak sie psul.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Mlodyndm~Mlodyndm

Pitu-pitu - ot cały mój komentarz na temat tego artykułu.
Kupując Tourana Zostałem nastraszony że to kibel jakich mało.
Mam Tourana z początku produkcji 2004/2005 2.0 TDI z DSG.
I skubaniec chyba gazet i porali takich jak ten nie czyta.
Ma już oficjalnie na "szafie" 270 kkm z czego kupiony był ze stanem 199 kkm. W tym czasie zepsuł się... zamek drzwi pasażera, i faktycznie ubywało cieczy chłodzącej już zaczynałem brać środki na uspokojenie myśląc o pękniętej głowicy i kosztach naprawy gdy "Pan Kazio" (na prawdę ma tak na imię) z warsztatu zdiagnozował pęknięty króciec przy chłodnicy który kosztował jakieś tam 50 zł i po problemie.
Na dzień dzisiejszy, klima działa, głowica nie pękła, pompowtryskiwacze chyba nie wiedzą że już dawno powinny się zepsuć, DSG działa bez zarzutu, w środku nic nie trzeszczy, jedyna tylna lampa owszem paruje ale dziwnie by było gdyby nie parowała skoro jest pęknięta bo oberwała kosiarką i trzeba ją wymienić... tylko jakoś się zebrać nie mogę.
Generalnie po ponad dwóch latach i 70 kkm eksploatacji mogę powiedzieć że historie o awaryjności Touranów należy albo schować między bajki albo po prostu mój nie wie że ma się psuć.
Co do zawieszenia, nie jest tak twarde jak je malują, pojechałem nim do Paryża i było zupełnie w porządku, nie narzekałem na komfort i zmęczenie, a miewałem i takie samochody gdzie po dwóch godzinach jazdy bolał tyłek i kręgosłup.
Podsumowując samochód jest wbrew obiegowej opinii trwały, niezawodny, wygodny i ekonomiczny. A że wygląda jak lodówka...
Żeby nie było że jestem zakochany w VAGach, ostatnio boleśnie przekonałem się że obiegowa opinia o 2.5 V6 TDI jest w 100% prawdziwa, mam oprócz tego A4 z tym gównem pod maską, silnik nie do ogarnięcia, wieczna walka, co prawda nie zdarzyło się żeby nie pojechał, ale różne cyrki mi odstawiał, nawet SWAP na nowszy nie wiele pomógł...

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Bartek~Bartek

Jeździłem takim autem przez ok. 2 miesiące jak byłem na kontrakcie w Austrii, ja jestem zadowolony było OK, przestronne, wygodne, niedużo spalało. Sam kupiłbym Tourana (ale nie potrzebuję tak dużego auta)

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~marek~marek

auto z wyglądu wyjątkowo nijakie i jeszcze "słynne silniki 2,0 TDI" a do tego drogie -bo VW -NIE DZIĘKI

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Przemek~Przemek

Do ~wasyl: Mam to samo, jeżdżę naprzemian Touranem i Caddy, oba 1,9 TDI i nie dam złego słowa powiedzić na te auta

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Drake~Drake

Obecna wersja po dużym liftingu wydaje mi się znacznie ciekawsza stylizacyjnie i auto wygląda nowocześniej i lepiej niż poprzednik, widzę że wyraźnie poprawili też jakość wnętrza

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~wasyl~wasyl

Ja się z przedmówcą nie zgodzę, też miałem parę razy okazję jechać Touranem i powiem że jestem pod wielkim wrażeniem tego samochodu, wygodna i przyjemna jazda sprawiła że nie czuło się ogólnie zmęczenia, silnik pracował równo i nie było żadnych problemów przy ruszaniu z miejsca, ale w jednym autor ma rację samochody przechodzą za mało testów ale nie jest to bolączka tylko VW po prostu takie czasy i wszyscy tak robią myślę że VW i tak dużo wagi przywiązuje do testów bo u innych jest o wiele gorzej

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~ciekawski~ciekawski

Też się przymierzałem do tego auta ze względu na rodzinę, ale jazda próbna wybiła mi ten pomysł z głowy. Generalnie auto źle wyciszone (mam porównanie do Passata B5FL 1.8T), słychać było jak pod kołami zmienia się faktura asfaltu, to samo szum powietrza. Ale najgorsze było, jak chciałem gwałtownie przyśpieszyć, żeby włączyć się do ruchu na tzw dojazdówce, silnik (2.0 TDI) dostał takich wibracji, że zaczął rezonować dach (!) oraz prawe drzwi! Ja w tym czasie prawie ogłuchłem, to było traumatyczne przeżycie. Z przerażeniem spytałem co się z tym samochodem dzieje ale pani z salonu która jechała obok powiedziała że wszystko jest OK.
Wysiadłem i już nigdy nawet nie spojrzałem na takiego złoma.
Może gdybym się przejechał silnikiem benzynowym, nie było by tak złego odczucia, ale jak napisałem hałas od kół i powietrza też był dużo większy niż w starym passacie.
Jednym słowem - podobne spostrzeżenia co w artykule - niedopracowany, wadliwy produkt.

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~rudolf~rudolf

Wojciech, że ty akurat miałeś taki przypadek to nie pisz że jest to nagminne bo jakoś tego w oficjalnych danych jak również na forach nie widać, po drugie ciekawe czy faktycznie robiłeś kontrole samochodu czy było szkoda kasy, wiesz przysłowie mówi "jak dbasz tak masz" to jest tak jakbyś przez kilkanaście lat nie chodził do stomatologa, mając do niego pretensje że to jego wina że żeby wypadły, jak sam użytkuję Tourana i złego słowa nie dam sobie o nim powiedzieć a wystarczy raz w roku pojechać do serwisu i posprawdzać samochód

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~wojciech~wojciech

mo touan 2,0tdi dzis ma juz 132tys, na szczescie jeszcze silnik nie pdał, wszystku hula jak ta lala. nie do kocna sie zgdoze, poneiważ jesli kupuje sie auto w dobrej cenie bez krecenia rpzebiegu jak to ma miejsce na naszych giełdach to ten silnik do 230 docia gbnie i z kolem dwumasowym i z turbina i z głowicą. ale nasz runek lub auta z przebiegiem 100tys, ktore defacto maja juz 230 wiec sie psuja i stąd wszytkie akcje. szczrze to fakt faktem praca i dynamika silnik asa rewelacyjne niemniej widmo tykajacej bnomby napraw napawa o przerazenie.
autor jednak zapomial napisac o najwazniejszym mankamencie tego auta, mianowicie pekajacym węzyku podcisnienia od pompy na kolanku -to jest niedopuszczalne, gina hamulce i jest mega kłopot. mi pekło to zima jak wizłem pilnie na operacje serca mojego syna, na szczęscie hamulce znikły jak juz parjkowałelm auto. Panowie w sewisie powiedzieli ze to stare auto -hahah ha, a ja mówie ze poloneza miałem kupe lat, dalje z sentymentu ten sprzet trzymam i jestem pewnien ze nawet za 20lat podsicneinie sie niezorzczelni a on juz ma lat 12 a nie jak moj touran 6! za to konstruktorzy powinni wisiec!!

7 miesięcy temu napisz odpowiedź

~Robert~Robert

Miałem takie auto przez 3 lata, silnik 1,9 tdi 105 koni, przejechałem równo 100 tys km i sprzedałem (koniec leasingu). Muszę powiedzieć że pozytywnie mnie zaskoczył, zero awarii naędu, auto niezawodne, funkcjonalne i trwałe. Teraz mam nowego Sharana i to już inna liga ale Tourana wspominam bardzo dobrze

7 miesięcy temu napisz odpowiedź