Redakcja2.0 - motogazeta społecznościowa

Samuraj

Udostępnij
  • Testy

    2006-02-22, Łukasz Bąk
    Foto: Autor, Lexus
  • O legendarnych wojownikach z Kraju Kwitnącej Wiśni mówiło się, że są silni jak niedźwiedzie, zwinni jak pantery, a przy tym skromni i pokorni niczym myszy. Lexusowi tej skromności brakuje. I dobrze. Bo wie, że wart jest swojej ceny.
  • To był jeden z tysiąca identycznych wieczorów, jakie spędzają zapracowani ludzie XXI wieku. Kieliszek wina w jednym ręku, pilot od telewizora w drugim i wycieczka po kanałach. Pstryk – jakaś kiepska komedia, pstryk – kolejny teleturniej z cyklu „jak zrobić z siebie głupka", pstryk – Kaczyński opowiada o niższych podatkach, pstryk – przestał kłamać... Na kolejnym kanale trafiam na prognozę pogody i... szlag by to trafił! Prezenterka radosnym głosem oświadcza: „To będzie ostatni śnieżny weekend tej zimy. Wiosna nareszcie przyspiesza kroku". Nareszcie?! Przecież w tym sezonie nie przymierzyłem nawet butów narciarskich, nie wspominając o tym, że stoki widziałem tylko na zdjęciach. A urodzony i wychowany w górach facet, który podczas zimy ani razu nie założył nart, czuje się mniej więcej jak informatyk, któremu ktoś na długi czas zabrał komputer. Zatem nie ma co czekać – w sobotę rano wyjeżdżam do Zakopanego. Hmmm... tylko czym? Może wolny jest już Lexus, którego mam odebrać dopiero w poniedziałek. Następnego dnia rano wykręcam numer do Janka Okulicza z Toyoty i z bijącym sercem czekam, aż sprawdzi w komputerze, czy mogę odebrać auto dwa dni wcześniej. W końcu pada długo wyczekiwane: „Tak, nie ma problemu". Po kilku godzinach jak na skrzydłach wpadam do siedziby Toyoty. Pan Rysiu wręcza mi kluczyk, dokumenty i rzuca krótkie: „Tylko ostrożnie, panie Łukaszu, bo to prawdziwy przeciąg".

    Zawierucha na czterech kołach

    Co miał na myśli sympatyczny Rysiu, zrozumiałem, gdy tylko zszedłem do garażu, wskoczyłem do auta, automatyczną skrzynię ustawiłem w położenie „D" i wcisnąłem gaz. O w mordę!!! Gdyby nie szybkie przerzucenie nogi na hamulec, rozwaliłbym z pięć aut z samym „gieesem" włącznie. Tutaj z gazem trzeba postępować jak z kobietą – delikatnie, ale zdecydowanie. Pomaga. Z garażem się uporaliśmy. Teraz czas stanąć na parkingu i przy świetle dziennym ustawić sobie fotel i kierownicę tak, żeby wygodnie się rozsiąść. Pozycję, w której teraz siedzę, biolodzy nazwaliby embrionalną. Głowa w dachu, zęby wbite w kierownicę, a kolanami mógłbym włączać kierunkowskazy. Z boku fotela intuicyjnie odnajduję przyciski elektrycznej regulacji. Najpierw przesuwam go do tyłu, później pochylam oparcie, w końcu chcę obniżyć i... od razu napotykam opór. Co? Pięciometrowa limuzyna za blisko 300 tys. zł, a ja zawadzam głową o sufit? To wręcz niemożliwe! Nawet w sportowym Porsche jest więcej miejsca dla kierowcy. Wiercę się i próbuję wszelkich kombinacji, aby rozsiąść się wygodniej. W końcu pomaga... odsunięcie rolety szyberdachu, choć nad głową przybywa mi zaledwie jakieś 1,5 centymetra. Cóż... jeżeli Lexus poważnie myśli o europejskich klientach, powinien wziąć pod uwagę to, że są oni średnio o głowę wyżsi od Japończyków.

    Lexus GS430 Prestige SamurajLexus GS430 Prestige SamurajLexus GS430 Prestige Samuraj

    Czas ruszyć w krótką drogę do domu. Krótką tylko w dystansie, bo w godzinach szczytu przejazd 10 kilometrów zajmie mi trochę czasu. Ale to dobrze – zdążę się dobrze poznać z autem. Jak się szybko okazuje, zawieranie znajomości przychodzi bardzo łatwo, bo Lexus potrafi zdobyć względy kierowcy. Fotele wygodne, skórka nie dość, że mięciutka, to podgrzewana bądź wentylowana, materiały ogólnie też bez zastrzeżeń. Ogólnie, bo „drewniane" wstawki mogłyby być mniej plastikowe, a kierownica cała obita skórą zamiast „drzewem". Reszta – palce lizać. Przynajmniej jeżeli chodzi o materiały, bo wykonanie... Cóż, widać, że Japończycy brali korepetycje u Niemców, ale na niektórych zajęciach chyba trochę przysypiali. W testowanym Lexusie było to wyraźnie słychać w okolicach przedniego lewego głośnika na desce rozdzielczej, gdzie jakiś „świerszcz" grał nieprzyjemnie, gdy auto wpadało w dziury. Można to potraktować jako wypadek przy pracy, jednak w autach made by BMW czy Audi to się nie zdarza.

    Lexus GS430 Prestige SamurajLexus GS430 Prestige SamurajLexus GS430 Prestige Samuraj

    Za to swoich konkurentów ze Starego Kontynentu Lexus zawstydza poziomem ergonomii. W dobie iDrive’u i innych niemieckich cudów Japończyk daje się obsługiwać łatwiej niż Polonez, w którym były trzy przyciski na krzyż. To głównie zasługa dotykowego ekranu, który wyświetla wszystko – od klimatyzacji, przez radio i kamerę cofania, po nawigację. Parę przycisków ukryto pod bardzo wygodnym podłokietnikiem oraz w sprytnym schowku po lewej stronie kierownicy. Jednym słowem – ergonomia przez duże „E". Nie minąłem dwóch skrzyżowań ze światłami, a już miałem ustawioną klimę, zapamiętaną pozycję fotela i kierownicy oraz odpowiednio zestrojony sprzęt audio. Ten ostatni zasługiwałby na opisanie w odrębnym artykule. Sama jego nazwa znawcom powie wszystko: Mark Levinson. Do tego 13 głośników, 300-watowy wzmacniacz i subwoofer. Audiofile będą zachwyceni – zaoszczędzą na wizytach w filharmonii.

    Lexus GS430 Prestige SamurajLexus GS430 Prestige SamurajLexus GS430 Prestige Samuraj

    Słuchając kawałka „Nine milion bicycles", podjeżdżam pod dom. Skrzynia w pozycję „P", przycisk „Start/Stop" na desce i kierownica odsuwa się maksymalnie, ułatwiając wysiadanie. Czas obejrzeć auto z zewnątrz. Skoro na skrzyżowaniach podziwiali go równie chętnie kierowcy innych aut, jaki i przechodnie i pasażerowie tramwajów, to znaczy, że musi mieć w sobie to „coś". I rzeczywiście – tylko turpiści będą twierdzili, że GS im się nie podoba. Jest masywny, jakby napakowany sterydami, ale jednocześnie lekki. Elegancki i sportowy zarazem. Wygląda jak samuraj szykujący się do skoku i dający do zrozumienia: traktuj mnie poważnie, bo potrafię wyrządzić krzywdę. Agresywny grill i reflektory z chromowanymi reflektorami, 18-calowe felgi oraz podwójny wydech – od razu widać, że w Kraju Kwitnącej Wiśni znają powiedzenie, iż diabeł tkwi w szczegółach. No dobra, czas przerwać pierwszą randkę, druga już jutro – jeszcze zanim wzejdzie słońce...

  • ... ciąg dalszy na następnej stronie
 
 

galeria galeria auta: Lexus Sedan, 4.3

 
 
 
 
 

Opony letnie w najlepszych cenach!

Samuraj

Podpis:

Dodaj komentarz