Auto stworzone typowo dla emeryta/kogoś kto nie wyjeżdża z miasta i jeździ wokół komina
Zero emocji zero frajdy z jazdy, w niższych wersjach wyposażenia plastikowo nieprzyjemnie i nudno a na trasie tak głośno że czasami nie da się wytrzymać powyżej 80 na godzinę, jazda na autostradzie przy silniejszym wietrze do dosłowna gra o życie czy przypadkiem auta nie zepchnie na drugi pas silniejszy podmuch wiatru
Dobre auto, ale ma 2 minusy - ubogie wyposażenie i spore (jak na hybrydę) spalanie.
Przebieg jest na razie niewielki więc nic nie stuka i nie puka, zawieszenie dość twarde, ale nierówności wybiera ładnie. Koszty użytkowania niemal nie istnieją, bo poza benzyną i oponami niczego nie zmieniam. Rozrząd na łańcuchu, silnik nie wyżyłowany, klocki hamulcowe zużywają się powoli (bo to hybryda).
Wiadomo - za tę cenę kupi się starsze auto z segmentu C... lub D znacznie lepiej wyposażone, bo w yarisach tylne szyby w prądzie to już luksus. Ja mam bogatszą wersję ale i tak podgrzewana jest tylko tylna szyba, fotele reguluje się manualnie, a wykończenie to najczęściej blacha i plastik. Moim zdaniem warto dopłacić nieco więcej i mieć kilka przydatnych bajerów niż przyoszczędzić kilka tys. i wozić się golasem bez kamerki cofania, podłokietnika i z szybami w korbie.
Nie warto ,o ile nie planuje się jeździć wyłącznie po mieście, dopłacać do hybrydy. Te 3,5 litra podawane przez toyotę czy 4l podawane przez youtuberów można włożyć między bajki. Dojeżdżam yarisem do pracy 30km dziennie (po 15 w jedną stronę). Połowa trasy podmiejska (70-90km/h) i połowa w mieście (rano 50-60km/h, po południu lekkie korki). Nie wiem czy to wina tego, że korków za mało, czy tego, że trasa krótka i na zimnym silniku pali więcej, ale średnie spalanie na tej trasie (spokojna jazda w trybie eco, bez przekraczania 100km/h) wychodzi 5.5l/100km.
Jest to drugi samochód na krótkie trasy, bo jazda tym po S-ce czy autostradzie to katorga. Spalanie wychodzi kwotowo drożej niż w moim zagazowanym 2.5 V6, a max rozsądna prędkość to 110km/h, bo później robi się głośno (z bezstopniową skrzynią brzmi to jak piła spalinowa pod maską) i drastycznie wzrasta spalanie. Vmax uzyskane na liczniku to 170km/h ale nie wyobrażam sobie jazdy kilkuset kilometrów z taką prędkością. Krótko mówiąc fajne auto do miasta i pod miasto, ale nie na dłuższe dojazdy. Da się wyprzedzić tira czy dziadka w matizie, nie oczekujcie jednak wyjątkowych wrażeń z jazdy.
Słabo też ogrzewa. Jeszcze przy ok. 4 stopniach na plusie jedzie się komfortowo, poniżej tego jest chłodno, a przy mrozach można zapomnieć o nagrzanej kabinie (przynajmniej na tych moich 15km, tymczasem w zwykłym, niehybrydowym samochodzie po 6km jest już ciepło). Ponadto przy mrozach silnik spalinowy chodzi niemal non-stop i spalanie wzrasta do 6l/100km.
Jeśli czyta to ktoś, kto zastanawia się nad zakupem takiego auta, to niech się nie przestraszy tym krytycznym opisem- to mimo wszystko fajne, ekonomiczne auto, ale lepiej chyba dołożyć do yarisa IV (większa moc przy mniejszym spalaniu) lub wziąć starszego priusa - cena podobna, spalanie podobne a wyposażenie bogatsze i więcej miejsca w środku.
Dobre auto, ale ma 2 minusy - ubogie wyposażenie i spore (jak na hybrydę) spalanie.
Przebieg jest na razie niewielki więc nic nie stuka i nie puka, zawieszenie dość twarde, ale nierówności wybiera ładnie. Koszty użytkowania niemal nie istnieją, bo poza benzyną i oponami niczego nie zmieniam. Rozrząd na łańcuchu, silnik nie wyżyłowany, klocki hamulcowe zużywają się powoli (bo to hybryda).
Wiadomo - za tę cenę kupi się starsze auto z segmentu C... lub D znacznie lepiej wyposażone, bo w yarisach tylne szyby w prądzie to już luksus. Ja mam bogatszą wersję ale i tak podgrzewana jest tylko tylna szyba, fotele reguluje się manualnie, a wykończenie to najczęściej blacha i plastik. Moim zdaniem warto dopłacić nieco więcej i mieć kilka przydatnych bajerów niż przyoszczędzić kilka tys. i wozić się golasem bez kamerki cofania, podłokietnika i z szybami w korbie.
Nie warto ,o ile nie planuje się jeździć wyłącznie po mieście, dopłacać do hybrydy. Te 3,5 litra podawane przez toyotę czy 4l podawane przez youtuberów można włożyć między bajki. Dojeżdżam yarisem do pracy 30km dziennie (po 15 w jedną stronę). Połowa trasy podmiejska (70-90km/h) i połowa w mieście (rano 50-60km/h, po południu lekkie korki). Nie wiem czy to wina tego, że korków za mało, czy tego, że trasa krótka i na zimnym silniku pali więcej, ale średnie spalanie na tej trasie (spokojna jazda w trybie eco, bez przekraczania 100km/h) wychodzi 5.5l/100km.
Jest to drugi samochód na krótkie trasy, bo jazda tym po S-ce czy autostradzie to katorga. Spalanie wychodzi kwotowo drożej niż w moim zagazowanym 2.5 V6, a max rozsądna prędkość to 110km/h, bo później robi się głośno (z bezstopniową skrzynią brzmi to jak piła spalinowa pod maską) i drastycznie wzrasta spalanie. Vmax uzyskane na liczniku to 170km/h ale nie wyobrażam sobie jazdy kilkuset kilometrów z taką prędkością. Krótko mówiąc fajne auto do miasta i pod miasto, ale nie na dłuższe dojazdy. Da się wyprzedzić tira czy dziadka w matizie, nie oczekujcie jednak wyjątkowych wrażeń z jazdy.
Jeśli czyta to ktoś, kto zastanawia się nad zakupem takiego auta, to niech się nie przestraszy tym krytycznym opisem- to mimo wszystko fajne, ekonomiczne auto, ale lepiej chyba dołożyć do yarisa IV (większa moc przy mniejszym spalaniu) lub wziąć starszego priusa - cena podobna, spalanie podobne a wyposażenie bogatsze i więcej miejsca w środku.
1.Wezwanie do serwisu Toyoty w sprawie niebezpiecznej poduszki powietrznej - błąd producenta poduszki.
2. Szarpanie kół przednich przy skręcie kierownicy - ten typ tak ma.
3. Nagminne problemy ze zmianą biegu pierwszego ( brak synchronizacji ?) .
4. Czujnik ciśnienia powietrza w oponach . Malutki czujnik posiada wbudowaną na stałe bateryjkę, która potrafi się w nim
rozładować. Wymiana baterii jest niemożliwa .
Wymiana tego drob...iazgu w jednym kole , w serwisie Toyoty kosztuje 400zł .