Co dalej z Lexusem IS? Nieoficjalne raporty wskazują na wielki powrót jako elektryk
Choć Lexus IS zniknął z europejskich salonów kilka lat temu, model ten wciąż budzi ogromne emocje wśród fanów marki w Polsce. Według nieoficjalnych informacji płynących z Japonii, kolejna generacja tego modelu miałaby porzucić silniki spalinowe na rzecz napędu elektrycznego. Producent oczywiście wciąż milczy w tej sprawie, choć wywołała ona niemałe zamieszanie wśród fanów motoryzacji.
Lexus IS to samochód, który przez 13 lat swojego żywota budował pozycję jako solidna alternatywa dla niemieckich limuzyn segmentu premium. Mimo że obecna, mocno odświeżona generacja jest dostępna wyłącznie w USA i Japonii, polscy kierowcy wciąż chętnie szukają tego modelu na rynku wtórnym. Teraz pojawiła się szansa, że Lexus IS ponownie zagości w oficjalnych cennikach na rynek polski. Dziennikarze japońskiego portalu Best Car, powołując się na własne źródła, twierdzą, że rok 2027 przyniesie całkowitą zmianę koncepcji tego modelu – w stronę elektrycznej rewolucji napędu. Nowa konstrukcja miałaby powstać od podstaw, co byłoby zgodne z obecną strategią koncernu Toyota.
Japońskie media o przyszłości Lexusa IS
Według doniesień redakcji Best Car, nowy Lexus IS na rok 2027 nie będzie już ewolucją dotychczasowej linii, a całkowicie nowym otwarciem jako samochód elektryczny z jednym lub dwoma silnikami elektrycznymi. Spekuluje się, że auto mogłoby oferować moc rzędu 500 KM w topowych wariantach. Dziennikarze przewidują także zastosowanie napędu na tył w wersjach podstawowych oraz AWD w odmianach o wyższych osiągach.
Trzeba jednak podkreślić, że sam Lexus milczy w tej sprawie. Przedstawiciele marki w odpowiedzi na zapytania redakcji Car and Driver unikają jednoznacznych deklaracji, pozostawiając sprawę w sferze domysłów.
Teorie oparte na modelach koncepcyjnych
Wiele osób widzi ziarno prawdy w plotkach, analizując wcześniejsze ruchy Lexusa. Eksperci zakładają, że stylistycznym fundamentem nowego projektu mógłby stać się ukazany światu w 2023 roku koncept LF-ZC. Istnieje możliwość, że seryjna wersja przejmie od niego nie tylko odważną, aerodynamiczną linię nadwozia, ale również innowacyjne metody produkcji, takie jak gigacasting. Polega ona na odlewaniu dużych elementów strukturalnych pod wysokim ciśnieniem, co pozwala na redukcję masy samochodu i zwiększenie sztywności nadwozia. Jeśli plotki okażą się prawdą, samochód może urosnąć do około 4790 mm długości, co uczyni go nieco większym od obecnej wersji, ale jednocześnie pozwoli zachować kompaktowe wymiary, odróżniające go od większego brata ES.
Choć takie rozwiązanie wydaje się logiczne w kontekście obecnej globalnej strategii Toyoty (która jest spółką-matką Lexusa), wciąż pozostaje ono jedynie prawdopodobnym scenariuszem. Dodatkowo pojawiają się doniesienia o zastosowaniu nowych ogniw pryzmatycznych, które miałyby drastycznie zwiększyć zasięg nowego Lexusa IS.
Walka o zwycięstwo w segmencie premium?
Jeśli prognozy japońskich mediów się sprawdzą, premiera elektrycznego następcy zbiegnie się w czasie z debiutami najpoważniejszych rywali z Europy. To właśnie wtedy światło dzienne ujrzy BMW i3 oparte na architekturze Neue Klasse, elektryczne Audi A4 e-tron oraz zasilana prądem Klasa C od Mercedesa. Dla japońskiej marki, która przez lata kojarzona była głównie z napędami hybrydowymi, udany debiut elektrycznego następcy IS byłby testem utrzymania opinii niezawodnego i komfortowego modelu, który cieszy się ogromną popularnością wśród polskich kierowców.
Fot: Lexus