Śmiertelna pułapka w elektryku? Wyjaśniono serię eksplozji w Xiaomi SU7
Wstrząsające nagrania, które obiegły sieć w ostatnich dniach, wywołały prawdziwą burzę wśród kierowców i ekspertów od elektromobilności. Widok płonącego samochodu Xiaomi SU7, z którego wydobywały się głośne huki przypominające pokaz pirotechniczny, skłonił internautów do przemyśleń, czy aby na pewno baterie w najnowszych autach elektrycznych są bezpieczne. Zwłaszcza że to nie pierwszy raz, kiedy ten konkretny model staje się "bohaterem" tragicznych wiadomości.
Rosnąca popularność pojazdów BEV sprawia, że każda informacja o pożarze traktowana jest z ogromną podejrzliwością. W przypadku ostatniego incydentu z modelem Xiaomi SU7 ogień pojawił się niemal błyskawicznie, a mocne eksplozje sugerowały awarię pakietu akumulatorów. Xiaomi pod ogromną presją opinii publicznej i inwestorów zostało zmuszone do natychmiastowego ujawnienia danych z czarnych skrzynek samochodu, aby ukrócić lawinę spekulacji o wadach konstrukcyjnych.
Pożar w Yingkou i "fajerwerki" w kabinie pasażerskiej
Zdarzenie z udziałem Xiaomi SU7 miało miejsce 1 lutego 2026 roku. Na nagraniu widać było gęsty dym i oślepiające błyski wydobywające się z wnętrza auta. Oficjalny raport opublikowany przez Xiaomi Auto rzuca jednak nowe światło na tę sprawę. Okazuje się, że winowajcą nie był system napędowy lub bateria, a... przedmiot pozostawiony przez pasażera. Według oświadczenia, ogień wybuchł bezpośrednio na fotelu kierowcy w wyniku zapłonu łatwopalnych materiałów od zewnętrznego źródła ognia.
Co jednak z wybuchami? Inżynierowie Xiaomi wyjaśnili, że efekt "fajerwerków" nie miał nic wspólnego z baterią EV. Były to detonacje ładunków pirotechnicznych w poduszkach powietrznych, które aktywowały się pod wpływem wysokiej temperatury w kabinie.
Straż pożarna szybko opanowała sytuację, a co najważniejsze, nikt w tym incydencie nie odniósł obrażeń. Mimo to, sprawa ta przypomniała o innym, tragicznym wydarzeniu, które miało miejsce zaledwie rok wcześniej z udziałem tego modelu.
Tragedia z Anhui i technologia, która zawiodła
W marcu 2025 roku opinią publiczną wstrząsnął wypadek na autostradzie w prowincji Anhui (Chiny). Samochód poruszał się z prędkością 116 km/h w trybie asystenta jazdy Navigate on Autopilot (NOA). System wykrył przeszkodę w postaci betonowej bariery na odcinku z robotami drogowymi i wydał ostrzeżenie, jednak mimo przejęcia kontroli przez kierowcę, uderzenie nastąpiło przy prędkości blisko 100 km/h. Pojazd stanął w płomieniach niemal natychmiast po kolizji. W wypadku zginęło trzech studentów, którzy nie byli w stanie wydostać się z płonącego samochodu.
Rodziny ofiar publicznie oskarżały producenta o to, że systemy ratunkowe zawiodły, a pasażerowie zostali uwięzieni w środku, ponieważ drzwi nie odblokowały się automatycznie po uderzeniu. Xiaomi broniło się, wskazując na skomplikowane warunki drogowe i zbyt późną reakcję człowieka, jednak to zdarzenie na zawsze zmieniło postrzeganie bezpieczeństwa w nowoczesnych elektrykach. Bezpośrednią konsekwencją tych wydarzeń było wprowadzenie zakazu montowania elektrycznych klamek zlicowanych z drzwiami auta na terenie Chin.