Zostawił kierownicę i poszedł spać na fotelu pasażera. Pijany kierowca myślał, że oszukał przeznaczenie i technologię
Chiński wymiar sprawiedliwości właśnie udowodnił, że inteligentny samochód nie zwalnia z myślenia ani odpowiedzialności, również karnej. Chiński biznesmen Wang Mouqun, mając ponad promil alkoholu w organizmie, postanowił przetestować granice technologii systemu Huawei, kładąc się spać na miejscu pasażera podczas autonomicznej jazdy.
Incydent z września 2025 roku w Hangzhou szybko obiegł media technologiczne i motoryzacyjne na całym świecie. Nagrania z monitoringu miejskiego zarejestrowały pędzące Aito M9, w którym fotel kierowcy był pusty, a pojazd poruszał się w trybie autonomicznym Navigate on Autopilot. Gdy auto ostatecznie zatrzymało się na lokalnej drodze, zaniepokojeni przechodnie wezwali służby. Zamiast ofiary wypadku, policjanci znaleźli twardo śpiącego Wanga, który w wydychanym powietrzu miał 1,15 promila alkoholu.
Nielegalny gadżet oszukał system bezpieczeństwa
Istotnym elementem tej historii był nielegalny gadżet, który Wang zamontował na kierownicy. Standardowe systemy wspomagania jazdy poziomu 2 wymagają, aby kierowca co najmniej raz na dwie minuty dotknął kierownicy. W przeciwnym razie samochód zaczyna hamować lub automatycznie wyłącza asystenta. Mężczyzna użył urządzenia emulującego nacisk dłoni, co skutecznie uśpiło czujność oprogramowania Huawei. Dzięki temu system był przekonany, że człowiek sprawuje pełną kontrolę nad 530-konnym pojazdem, podczas gdy ten smacznie spał obok po zakrapianej nocy.
Aito M9 to naszpikowany elektroniką SUV, który w Chinach kosztuje około 470 tysięcy juanów (ok. 240 tysięcy złotych). Choć oferuje zaawansowane funkcje autonomiczne, producent wyraźnie zaznacza, że stanowią one jedynie wsparcie jazdy, a nie pełną jej autonomię. Wang, który przeszedł odpowiednie szkolenia z obsługi pojazdu, świadomie zignorował te ostrzeżenia, stwarzając śmiertelne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego.
Recydywista trafi za kratki na półtora miesiąca
Sąd w dzielnicy Linping skazał pijanego kierowcę na miesiąc i 15 dni aresztu oraz nałożył grzywnę w wysokości 4 tysięcy juanów. Wyrok był surowy nie tylko ze względu na stan nietrzeźwości, ale przede wszystkim przez fakt, że oskarżony był recydywistą – w 2024 roku stracił już prawo jazdy na pół roku za podobne wykroczenie. Sędziowie uznali, że celowe obejście systemów bezpieczeństwa i przeniesienie się na fotel pasażera to skrajna nieodpowiedzialność, która zasługuje na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.
Chiński Sąd Najwyższy oficjalnie podkreśla, że odpowiedzialność za prowadzenie pojazdu spoczywa tylko i wyłącznie na człowieku, dopóki technologia nie osiągnie pełnego, 5. poziomu autonomii. Wyrok Wanga to z kolei jasny sygnał dla kierowców, że autopilot nie zwalnia od trzeźwości umysłu i nie jest przepustką do łamania prawa.
Fot: Jingchu News