Chińska ofensywa w polskiej motoryzacji – podsumowanie pierwszego kwartału 2026 roku
Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł historyczne zmiany na polskim rynku nowych samochodów osobowych, gdzie chińskie marki zaczęły coraz mocniej i z powodzeniem rozszerzać swoją pozycję. Podczas gdy Omoda 5 detronizuje dotychczasowych liderów, a polscy kierowcy masowo przesiadają się na chińskie hybrydy HEV i plug-in kosztem aut benzynowych, tradycyjny układ sił w salonach rozpada się na naszych oczach. Równocześnie coraz częściej decydujemy się na bogato wyposażone chińskie auta z segmentu D-SUV, których koszt zakupu nierzadko przekracza 200 tys. zł. Przedstawiamy analizę trendów i danych chińskich rejestracji nowych aut osobowych.
Pierwszy kwartał 2026 roku bez wątpienia przejdzie do historii polskiego rynku motoryzacyjnego jako moment ostatecznego przełamania psychologicznych barier oraz wejścia chińskich marek do głównego nurtu sprzedaży. Dane statystyczne za okres od stycznia do marca pokazują, że mamy obecnie do czynienia z fenomenem, który nie tylko zaistniał, ale także na stałe przedefiniował układ sił w salonach dealerskich.
Łącznie zarejestrowano 16 931 nowych chińskich samochodów osobowych, co oznacza wzrost o 139,34% w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego, kiedy to na polskie drogi wyjechało 7 074 aut z Państwa Środka. Wynik ten przełożył się na 11,4-procentowy udział chińskich marek w całym polskim rynku nowych aut osobowych, co powinno być największym sygnałem ostrzegawczym dla japońskiej, południowokoreańskiej, europejskiej i amerykańskiej konkurencji. Czas dominacji tradycyjnych koncernów bazujących w dużej mierze na lojalności kierowców najwyraźniej dobiega końca.
Dominacja MG i pościg Omody w rankingu marek
W pierwszym kwartale 2026 roku na czele stawki niezmiennie plasuje się marka MG. Z wynikiem 4 137 zarejestrowanych aut, producent o brytyjskich korzeniach i chińskim kapitale utrzymał pozycję lidera rynku, kontrolując samodzielnie już 24,43% całego segmentu samochodów chińskich w Polsce. Choć MG zanotowało 35,68-procentowy wzrost liczby rejestracji w skali roku (z poziomu 3 049 sztuk w 2025 roku), to jednak musi on bacznie przyglądać się swojej najbliższej konkurencji z rodzimego podwórka. Udział rynkowy MG wewnątrz grupy marek chińskich spadł o 18,67 punktów procentowych w rok, co jest bezpośrednim efektem pojawienia się na rynku nowych graczy, którzy przejęli udziały dotychczasowego lidera.
Największym zagrożeniem dla MG stała się Omoda należąca do koncernu Chery, która w pierwszym kwartale 2026 roku rzuciła się w intensywny pościg za pierwszym miejscem. Kierowcy w tym okresie zarejestrowali łącznie aż 3 552 samochody tej marki, co w bezpośrednim zestawieniu z 1 193 rejestracjami w ubiegłym roku oznacza wzrost o 197,74%. Omoda kontroluje obecnie 20,98% rynku chińskich aut osobowych, a jej dynamika sprzedaży jest niemal sześciokrotnie wyższa niż w przypadku MG. To z kolei pokazuje, że polscy kierowcy bardzo szybko przekonali się do rozwiązań technologicznych oferowanych przez koncern Chery i – co najważniejsze – jest to pierwszy chiński producent, który swój sukces zbudował wyłącznie w oparciu o własny brand, w przeciwieństwie do brytyjskich genów MG. Dystans dzielący Omodę i MG wynosi już niespełna 600 egzemplarzy, co sugeruje, że w nadchodzącym kwartale zmiana na fotelu lidera jest scenariuszem bardzo prawdopodobnym.
Na trzecim miejscu w rankingu marek znalazła się marka Chery, która z wynikiem 2 134 rejestracji dokonała jednego z najbardziej spektakularnych wejść na polski rynek w ostatnich latach. Biorąc pod uwagę, że w analogicznym okresie roku ubiegłego marka ta w praktyce nie widniała w oficjalnych statystykach, jej obecny, 12,60-procentowy udział w rynku jest dowodem na wręcz perfekcyjne przygotowanie logistyczne i trafienie w punkt z ofertą modelową. Tuż za podium, z wynikiem 2 039 rejestracji znalazł się koncern BYD, który zaliczył wzrost o 283,99% w skali roku. Tak potężna dynamika wzrostu BYD, będącego światowym gigantem elektromobilności – zarówno w produkcji aut BEV, jak i tworzeniu autorskich baterii Blade – pokazuje, że polscy kierowcy, o ile decydują się na przesiadkę na elektryka, coraz częściej kierują swój wzrok na zaawansowane technologie z Chin, a samo BYD skutecznie buduje wizerunek producenta solidnych i nowoczesnych aut zelektryfikowanych.
Chińskie marki poza podium – od budżetowego Leapmotora po luksusową Denzę
Piąte i szóste miejsce zajęły odpowiednio marki Jaecoo oraz BAIC. Jaecoo, z wynikiem 1 437 rejestracji zanotowało 19,55% wzrost w skali roku, choć straciło 8,50 punktów procentowych na udziale w rynku (8,49%). Z kolei BAIC dostarczył 1 315 samochodów, poprawiając swój ubiegłoroczny wynik o 53,62%, co potwierdza wciąż stabilną pozycję modeli z serii Beijing w polskich garażach. Prawdziwym fenomenem okazała się marka Leapmotor, która ze skromnym na tle rodaków wynikiem 568 rejestracji zanotowała wzrost liczby rejestracji o 914,29% w skali roku, wobec 56 rejestracji w 2025 roku. Leapmotor jest doskonałym dowodem na to, że segment mniejszych i przystępnych cenowo aut z Chin radzi sobie równie dobrze, co segment większych SUV-ów.
Zestawienie chińskich marek zamykają gracze, którzy wspólnie tworzą obraz niezwykle zróżnicowanej oferty chińskiego przemysłu motoryzacyjnego w Polsce. Znajdziemy tu markę JAC z wynikiem 314 rejestracji, dynamicznie rozwijający się Jetour (310 rejestracji), a także marki Bestune (282 rejestracji) oraz Geely (263 rejestracji). Wśród 30 zestawionych marek znajdują się też gracze z segmentu premium i niszowego, w tym luksusowe Hongqi (115 rejestracji), innowacyjny XPeng (112 rejestracji) czy Forthing, GAC i DFSK. Pojedyncze rejestracje egzotycznych marek, jak Exlantix, Changan, Denza, Exeed czy Voyah dopełniają obraz rynku, w którym kierowcy nie są skazani na wybór między dwoma czy trzema graczami, a mają przed sobą pełne spektrum motoryzacyjnych propozycji – od budżetowych aut miejskich, przez nowoczesne hybrydy, aż po luksusowe limuzyny i potężne SUV-y. Ta różnorodność jest w praktyce najlepszym dowodem na to, że chińska ofensywa w Polsce jest wielopoziomową ekspansją, która podgryza swoich zagranicznych konkurentów w każdym segmencie.
Samochody marki MG z atrakcyjnym finansowaniem: Sprawdź ofertę
Bitwa o uznanie kierowców – Omoda 5 detronizuje dotychczasowych liderów
Najpopularniejszym chińskim samochodem w Polsce została Omoda 5, która z wynikiem 2 135 rejestracji awansowała o dwie pozycje w górę względem analogicznego okresu ubiegłego roku. Wynik ten jest też o 78,96% lepszy niż w pierwszym kwartale 2025 roku. Przypomnijmy także, że Omoda 5 znalazła się w lutym w gronie 10 najpopularniejszych aut osobowych w Polsce. W praktyce to właśnie ten model staje się symbolem historycznych zmian na polskim rynku motoryzacyjnym, pokazując, że kierowca jest gotów porzucić wieloletnie przywiązanie do tradycyjnych marek na rzecz nowoczesności i wymiernych korzyści finansowych. Udział Omody 5 w rynku wyniósł 12,61%.
Na drugim miejscu w kwartalnym zestawieniu uplasował się dotychczasowy lider polskiego rynku, czyli MG HS. Z wynikiem 2 097 rejestracji, flagowiec MG musiał tym razem uznać minimalną wyższość rywala z koncernu Chery, choć on sam zanotował 25,49-procentowy wzrost. Równocześnie MG HS odnotowało spadek udziału w rynku o 11,24 punktu procentowego, do 12,39%. Podium zamyka mniejszy przedstawiciel marki MG – model ZS, który z liczbą 1 656 rejestracji poprawił swój ubiegłoroczny wynik o 55,49%. Stała popularność tego modelu wynika z jego pozycjonowania jako jednego z najbardziej racjonalnych wyborów w segmencie B-SUV, szczególnie dla rodzin z dziećmi.
Niezwykle mocne – a zarazem pełne paradoksów w ujęciu stereotypowym – wejście na rynek zaliczył model Omoda 9, który z wynikiem 1 340 rejestracji niemal od razu wskoczył na czwartą pozycję w rankingu. Jest to o tyle ważny debiut, że mamy do czynienia z modelem znacznie większym i droższym od Omody 5, co dobitnie pokazuje, że chińscy producenci potrafią wygrywać nie tylko ceną, ale także prezencją, bogatym wyposażeniem oraz jakością. Omoda 9 stała się jednym z najważniejszych modeli w gamie koncernu Chery, który bez większych kompleksów aspiruje do klasy premium i jest jednym z najchętniej wybieranych droższych aut z Chin przez polskich kierowców. Tuż za nim, na piątym miejscu, uplasował się ponownie model z gamy koncernu Chery – Jaecoo 7 z wynikiem 891 rejestracji.
Warto zwrócić również uwagę na rosnącą siłę marki BYD, która zajmuje się produkcją aut wyłącznie elektrycznych. Model Seal U z wynikiem 793 rejestracji zajął szóste miejsce w rankingu kwartalnym, notując tym samym wzrost zainteresowania o 93,4% w skali roku. W praktyce cała rodzina modeli Seal buduje istotny wynik marki, w tym Seal 5 (232 rejestracji), Seal 6 (122 rejestracji) oraz klasyczna limuzyna Seal (71 rejestracji). Do tego wyniku należy doliczyć model Dolphin Surf, który z wynikiem 379 rejestracji stał się czternastym najpopularniejszym modelem chińskim w Polsce, oraz ATTO 2, który zanotował wzrost liczby rejestracji o 1961,54% w skali roku (268 rejestracji).
Listę najpopularniejszych modeli uzupełnia fala ofensywy koncernu Chery pod własną marką. Model Tiggo 4 z wynikiem 693 rejestracji zadebiutował od razu na siódmej pozycji, a tuż za nim znalazł się BAIC Beijing 5, który z wynikiem 565 rejestracji poprawił swój wynik o 71,73%, wyprzedzając Jaecoo 5 (543 rejestracje). Pierwszą dziesiątkę zamyka Chery Tiggo 8 (515 rejestracji), Tiggo 9 (506 rejestracji) oraz budżetowy BAIC Beijing 3 (460 rejestracji). Równocześnie na trzynastym miejscu znajdziemy Chery Tiggo 7 z wynikiem 420 rejestracji.
Tak zróżnicowana i długa lista modeli pokazuje, że chińscy producenci wzięli sobie do serca zadanie odebrania klientów markom europejskim w każdym możliwym segmencie. Polacy z kolei z dużą otwartością testują te nowości, co możemy zobaczyć po sukcesach debiutujących modeli Tiggo, które łącznie, jako jedna rodzina modelowa, dostarczyły na rynek ponad dwa tysiące pojazdów w zaledwie trzy miesiące.
Omoda 5 dostępna od ręki: Poznaj ofertę
Ewolucja pod maską – koniec benzyny, pora na hybrydy
Dotychczas chińską motoryzację mogliśmy kojarzyć z dwoma dominującymi napędami – benzynowym oraz elektrycznym. Tymczasem ani jeden, ani drugi nie zdołał uzyskać pierwszego, ani nawet drugiego miejsca. Tradycyjne silniki spalinowe po raz pierwszy w historii obecności marek z Państwa Środka utraciły fotel lidera, notując spadek o 7,95% w skali roku i kończąc kwartał z wynikiem 4 669 rejestracji. To pokazuje, że klienci którzy jeszcze rok temu sięgali po tradycyjne jednostki ze względu na cenę, dziś w tej samej kwocie lub z niewielką dopłatą decydują się na bardziej zaawansowaną technologię, nie tracąc przy tym komfortu użytkowania.
Zwycięskie w pierwszym kwartale okazały się klasyczne hybrydy (HEV), które zanotowały wzrost o 527,95% w skali roku, z 891 egzemplarzy do 5 595. To właśnie one są nowym standardem dla polskich kierowców, którzy szukają oszczędności w cyklu miejskim bez konieczności ładowania auta z gniazdka. Równie sporą dynamikę wykazują hybrydy plug-in (PHEV), które zdołały ulokować się na drugim miejscu w rankingu popularności napędów. Ich sprzedaż wzrosła o 505,03% do 4 810 zarejestrowanych aut. Ten gwałtowny wzrost popularności aut z wtyczką to efekt wprowadzenia na rynek modeli z bardzo dużymi akumulatorami, które pozwalają na pokonanie w trybie bezemisyjnym dystansów przekraczających nawet 100 km, co dla wielu kierowców czyni je de facto mniej uciążliwymi samochodami elektrycznymi do codziennych dojazdów.
Segment aut w pełni elektrycznych (BEV) wykazuje zupełnie inną dynamikę względem ogólnorynkowych trendów. Podczas gdy wiele tradycyjnych marek notuje spowolnienie, chińskie modele BEV odnotowały wzrost o 426,02%, kończąc kwartał z wynikiem 1 678 rejestracji. To przede wszystkim zasługa agresywnej ekspansji marki BYD oraz modelu MG 4, które udowodniły, że samochód elektryczny może być wyceniony “uczciwie”.
Ciekawostką jest także rosnąca popularność napędów REEV (elektryki z generatorem spalinowym), na które zdecydowało się 201 kierowców wobec zera jeszcze rok wcześniej. Co zaskakujące, w ofercie chińskich marek wciąż możemy znaleźć fanów diesla – zarejestrowano 345 takich aut (wzrost o 741,46%), co wynika głównie z popularności cięższych SUV-ów. Polski rynek chińskich aut w rekordowym tempie przeskoczył etap fascynacji prostą benzyną i wszedł na stałe w erę hybrydyzacji, gdzie udział prądu w codziennym życiu jest obecnie niezbędnym elementem wyposażenia każdego nowoczesnego samochodu.
SUV-y fundamentem chińskiej potęgi – analiza segmentów rynkowych
Struktura nadwoziowa polskiego rynku chińskich aut osobowych w pierwszym kwartale 2026 roku pozostaje niemal całkowicie zdominowana przez jeden typ pojazdu – i nie powinno nas to dziwić względem całościowego rynku. SUV-y i crossovery stanowią fundament sprzedaży, odpowiadając za 15 270 rejestracji. Jest to wzrost o 131,68% w skali roku i oznacza to, że niemal 9 na 10 chińskich aut wyjeżdżających z salonów posiada podwyższone nadwozie. Choć SUV-y straciły symboliczne 4,25 punktu procentowego udziału w rynku (88,27% udziału), ich dominacja jest widoczna i niezaprzeczalna.
Na drugim miejscu, z dużą stratą do lidera, uplasowały się hatchbacki z wynikiem 1 124 rejestracji, co przełożyło się na 198,94-procentowy wzrost popularności względem ubiegłego roku. Choć ich 6,50-procentowy udział na tle SUV-ów wypada blado, jest to drugi najczęstszy wybór polskich kierowców. Paradoksalnie największy renesans przy mniejszej skali przeżywają sedany – ich sprzedaż wzrosła o 687,76% w skali roku do poziomu 386 rejestracji, głównie dzięki popularności luksusowych modeli BYD. Ciekawostką jest także wzrost zainteresowania pozornie amerykańskim nadwoziem typu pickup, których zarejestrowano 225 sztuk, co stanowi wzrost o 4400% w skali roku.
W podziale na segmenty rynkowe, najbardziej intensywna walka toczy się głównie między dwoma kategoriami. Segment D-SUV, reprezentowany przez takie modele jak Omoda 9 czy BYD Seal U, stał się rynkowym liderem z wynikiem 6 898 rejestracji, notując przy tym wzrost zainteresowania o 201,35%. Tuż za nim, z niemal identycznym wynikiem (6 873 rejestracji), znalazł się segment C-SUV, który choć wciąż rośnie, stracił pozycję lidera na rzecz większych odpowiedników. Oba te segmenty odpowiadają za prawie 80% wszystkich rejestracji nowych modeli. To wyraźny sygnał świadczący o tym, że chińskie auto nie jest już budżetową alternatywą segmentu B, a jest postrzegane jako pełnoprawne auto rodzinne i biznesowe. Trzecią siłą na rynku pozostaje segment B-SUV, który mimo mniejszego wolumenu (1 422 rejestracje) zanotował imponującą dynamikę wzrostu o 260,91%.
Chińskie SUV-y dostępne od ręki: Zobacz ofertę
Ile naprawdę kosztuje chińskie auto w 2026 roku?
Analizując średnie ceny chińskich samochodów możemy zauważyć nowe powody ich sukcesu. Średnia cena ważona w pierwszym kwartale 2026 roku ukształtowała się na poziomie 146 029 zł, co stanowi wzrost o 8,92% w skali roku. Mediana cen wyniosła z kolei 136 785 zł, co oznacza niewielki wzrost o 1,35%. Przy średnim wynagrodzeniu na poziomie 9 136 zł (wzrost o 6,07%), wskaźnik CARPI, określający cenową dostępność pojazdu, wyniósł 1,32. To z kolei pokazuje, że choć ceny rosną, to rośnie również wartość i zaawansowanie technologiczne produktów, na które coraz więcej polskich kierowców może sobie pozwolić.
W segmencie B SUV średnia cena zakupu “chińczyka” wyniosła 102 743 zł, co czyni te auta szczególnie atrakcyjnymi dla klientów indywidualnych. W najbardziej obleganym i istotnym segmencie C SUV średni wydatek wyniósł 142 411 zł, co w praktyce pozwala nam na zakup bogato wyposażonego modelu hybrydowego w cenie bazowych wersji marek europejskich. Największy przeskok jakościowy i cenowy widzimy w segmencie D SUV, gdzie średnia cena wyniosła 206 182 zł – choć weźmy pod uwagę, że kierowcy otrzymują tu już standard znany dotychczas z klasy premium. Dla najbardziej wymagających kierowców przeznaczony jest segment E SUV, gdzie średnia cena osiąga poziom 423 351 zł. Biorąc pod uwagę 77 rejestracji aut z tego segmentu w pierwszym kwartale widzimy, że chińskie marki nie boją się rywalizacji w najwyższych ligach cenowych. Co ciekawe, to właśnie modele z wyższych i znacznie droższych segmentów notują największe wzrosty sprzedaży, co w praktyce oznacza definitywne zakopanie łatki taniej i średniej jakości aut z Chin.
Podsumowanie i komentarz redakcji
Podsumowując pierwszy kwartał 2026 roku należy bez żadnych wątpliwości podkreślić, że jesteśmy świadkami całkowitej legitymizacji marek chińskich w oczach polskich kierowców. Gigantyczny wzrost zainteresowania przy jednoczesnym nasyceniu rynku nowymi modelami pokazuje, że opór przed nieznaną technologią, kojarzoną dotychczas z kiepskiej jakości wykonania, ale “w budżecie”, został ostatecznie przełamany.
Chińczycy dziś skutecznie wygrywają wojnę technologiczną w dziedzinie napędów hybrydowych, oferując klasyczne hybrydy i PHEV-y w cenach znacznie przystępniejszych niż oferuje to konkurencja z Europy czy Japonii. Zresztą to właśnie Ci drudzy powinni dogłębnie zastanowić się nad swoją dalszą strategią docierania do klientów, ponieważ HEV-y dotychczas były domeną japońskiej myśli technologicznej. Równocześnie widzimy, że chińskie BEV-y są nieco bardziej odporne na polski kryzys elektromobilności, choć niepewność w kwestii przesiadki na elektryka wobec wciąż niewystarczającej infrastruktury do ładowania EV jest wśród kierowców wyraźne.
Dynamika wzrostów producentów z Państwa Środka oczywiście wynika z agresywnej i konkurencyjnej polityki cenowej, ale nie możemy zapomnieć o tym, że cena nie jest jedynym wyznacznikiem przy wyborze auta. W takim wypadku nasz wzrok mógłby kierować się równie dobrze na budżetową Dacię czy też Skodę. To, czym producenci z Chin wygrywają to przede wszystkim relacja między bogactwem wyposażenia a ceną, czego nie możemy powiedzieć o tradycyjnych markach, mierzących się z rygorystycznymi normami środowiskowymi oraz rosnącymi kosztami produkcji. Chińskie auta zatem błyskawicznie zasiliły rynek modelami, które trafiły w gusta i potrzeby konsumentów – w tym prywatnych – szukających nowoczesnych technologii w rozsądnej cenie.
Dominacja segmentu D SUV oraz wysoka sprzedaż zaawansowanych technologicznie sedanów udowadnia, że chińska motoryzacja z powodzeniem puka także do drzwi segmentów wyższych, oferując przy tym samochód kompletny, bezpieczny i nowoczesny. Równocześnie przynosi to bolesny dla wielu purystów wniosek – polski kierowca nie wybiera chińskiego auta, ponieważ nie ma pieniędzy na nowy samochód z Europy. Wybiera go, bo chce i widzi, jakie zalety – szczególnie technologiczne – niosą za sobą nowe propozycje z Chin. Fakt, że Polacy są gotowi wydać ponad 200 tysięcy złotych na chiński samochód pokazuje również, że ich głównymi odbiorcami nie są wyłącznie fani technologicznych nowinek, ale także przedsiębiorcy, którzy coraz częściej widzą w bogato wyposażonych chińskich SUV-ach formę bezpiecznej lokaty własnego kapitału oraz skuteczne narzędzie pracy.
Jeśli obecna dynamika wzrostu utrzyma się w kolejnych miesiącach, a wiele wskazuje na to, że nadchodzące premiery tylko ją wzmocnią, chińscy producenci mogą zakończyć 2026 rok z udziałem w rynku przekraczającym 15%. Pierwszy kwartał jest zatem wielkim potwierdzeniem zmiany w mentalności polskiego kierowcy, który równie chętnie spogląda na małego Leapmotora, co na znacznie droższą Omodę 9.