Paliwowy paraliż na Kubie. Polski Fiat 126p na węgiel stał się "wynalazkiem roku"
Blokada naftowa USA paraliżuje transport na Kubie, ale miejscowi szybko znaleźli sposób na poradzenie sobie z kryzysem. 56-letni mechanik Juan Carlos Pino z Aguacate stał się lokalnym bohaterem po tym, jak z powodzeniem dostosował swojego polskiego Fiata 126p z 1980 roku do zasilania węglem drzewnym. Zmodyfikowany Maluch podczas testów osiągnął prędkość 70 km/h i pokonał dystans 85 km na jednym "tankowaniu"!
Konstrukcja opracowana przez Pino opiera się na zasadzie zgazowania paliwa stałego, czyli wytwarzania tzw. holzgazu (gazu drzewnego). Kubański mechanik wykorzystał niemal wyłącznie materiały z odzysku, co czyni ten projekt prawdziwym eko-dziełem, którego niejeden producent aut mógłby pozazdrościć. Z tyłu Fiata zamontowano generator wykonany ze starej butli propanowej, w którym zachodzi proces termochemiczny.
Najważniejszym elementem Malucha jest autorski system filtracji. Gaz, zanim trafi do gaźnika dwucylindrowego silnika, przechodzi przez stalową bańkę na mleko wypełnioną starymi ubraniami, które zatrzymują zanieczyszczenia. To rozwiązanie było już masowo stosowane w Europie podczas II wojny światowej. Dziś jednak na Kubie jest w praktyce jedynym sposobem na utrzymanie mobilności, oprócz przesiadki na wracające do łask dorożki i rowery.
70 km/h na jednym "tankowaniu" węgla
56-letni mechanik szybko udowodnił niedowiarkom, że jego zmodyfikowany Maluch ma wigor i pozwala na codzienną eksploatację w warunkach kubańskich. Podczas testów drogowych auto osiągnęło prędkość 70 km/h. Pojedynczy zasyp węgla drzewnego pozwala na pokonanie dystansu około 85 km, co przy specyfice wyspy jest wartością w zupełności wystarczającą.
Juan Carlos Pino podkreśla, że choć jazda na węgiel wymaga więcej zaangażowania niż przy klasycznym tankowaniu benzyny, jest to obecnie jedyny sposób na utrzymanie mobilności. Rozwiązanie to jest też znacznie tańsze od paliw płynnych, a samą technologię mechanik zaczerpnął z projektów open-source argentyńskiego inżyniera Edmundo Ramosa oraz wspomnień o europejskich konstrukcjach z czasów II wojny światowej.
Ekonomiczny przymus i dalsze ambicje
Przyczyną powstania "węglowego Malucha" jest całkowite odcięcie Kuby od dostaw ropy w styczniu 2026 roku. Po wstrzymaniu transportów z Wenezueli i nałożeniu blokady przez USA, ceny benzyny na Kubie wzrosły do 8 dolarów za litr (ok. 30 zł). To sześciokrotność oficjalnej ceny, co w praktyce wyeliminowało większość prywatnych pojazdów z ruchu, nie mówiąc już o lokalnych niedoborach paliw, które sparaliżowały energetykę i mobilność kraju.
Pino stał się lokalną sensacją, ale jego działania nie kończą się na Maluchu. Mechanik zapowiedział już prace nad adaptacją tej technologii do traktorów, co ma umożliwić rolnikom kontynuację upraw mimo braku oleju napędowego.
Fot: Reuters