Paradoks Fiata 500 Hybrid i 117 gramów problemu. Dlaczego Stellantis hamuje produkcję mimo rynkowego sukcesu?
Kierowcy chcą kupować nowego Fiata 500 w wersji miękkiej hybrydy, ale producent nie może jej zbyt dużo sprzedawać. Według analiz włoskich mediów, rynkowy sukces tego modelu może paradoksalnie pogłębić finansowe problemy koncernu Stellantis przez unijne normy emisji CO2.
Sytuacja turyńskich zakładów Mirafiori jest wyjątkowo skomplikowana. Choć nowa wersja Fiata 500 z napędem typu mild hybrid zadebiutowała pod koniec 2025 roku jako ratunek dla spadających wyników wersji elektrycznej, koncern Stellantis zamiast docisnąć gaz, zaczyna dawkować dostępność auta. Problemem nie jest jednak brak zainteresowania ze strony kierowców, a matematyka unijnych regulacji. Jak wynika z analizy opublikowanej przez włoski dziennik Milano Finanza, zbyt duża liczba wciąż emisyjnego Fiata 500 na drogach może stać się dla producenta ogromnym obciążeniem finansowym.
Mirafiori na zwolnionych obrotach
Fabryka w Turynie, która miała odżyć dzięki nowemu modelowi, w konsekwencji musi zwolnić. Jeszcze nie tak dawno Fiat deklarował gotowość do produkcji 120 tysięcy egzemplarzy rocznie. Jak informują dziennikarze Milano Finanza, rzeczywisty cel produkcyjny na rok 2026 został skorygowany do około 85 tysięcy sztuk. I co ważne – liczba ta obejmuje obie wersje modelu, zarówno hybrydową, jak i elektryczną.
To spowolnienie tempa produkcji wynika z chęci, a nawet przymusu, ograniczenia udziału bardziej emisyjnej wersji Hybrid w ogólnym miksie sprzedaży. W praktyce oznacza to, że Stellantis woli produkować mniej, niż ryzykować, że hit rynkowy w wersji MHEV zdominuje statystyki marki i narazi ją na wielomilionowe kary finansowe ze strony Unii Europejskiej.
Rachunek od UE za emisję spalin
Istotnym czynnikiem dla zrozumienia tego pozornego absurdu jest wynik 117 g/km CO2, jaki generuje nowa hybryda Fiata. W zestawieniu z unijnym celem emisyjnym dla marki, który został wyznaczony na około 99,1 g/km CO2, samochód ten staje się obciążeniem dla średniej flotowej. Dziennikarze Milano Finanza wyliczyli, że jeśli Fiat sprzedałby w 2026 roku 100 tysięcy egzemplarzy modelu 500 Hybrid, mógłby narazić się na karę w wysokości nawet 170 milionów euro, co w przeliczeniu na złotówki daje blisko 750 milionów złotych.
Z finansowego punktu widzenia każda sprzedana sztuka Fiata 500 Hybrid może oznaczać dla koncernu konieczność zapłaty około 7 tysięcy złotych kary. Problem "równoważenia" sprzedaży aut spalinowych sprzedażą aut elektrycznych jest jeszcze większy w momencie, gdy popyt na elektryki jest obecnie na bardzo niskim poziomie. To wymusza na producencie sztuczne hamowanie sprzedaży odmiany hybrydowej.
Wielki reset pod presją strat
Problemy Fiata 500 zbiegają się w czasie z najtrudniejszym okresem w historii Stellantis. Prognozy na rok 2025 mówią o stracie netto, która może sięgnąć nawet 21 miliardów euro. To efekt ogromnych odpisów na nieudane projekty elektryczne oraz konieczności dostosowania strategii do rzeczywistych oczekiwań klientów.
Stellantis ogłosił proces "wielkiego resetu", który ma przywrócić rentowność grupy w 2026 roku. Jednak aby ten plan się powiódł, Fiat musi precyzyjnie zarządzać swoją gamą. Inne nowości marki, jak Grande Panda czy model 600, również balansują na granicy dopuszczalnych norm emisji. W tej sytuacji Fiat 500 Hybrid pozostaje najważniejszym, ale i najbardziej kłopotliwym modelem w ofercie – jest pożądany przez klientów, ale niebezpieczny dla księgowych, dopóki elektryczne modele marki nie zyskają większego udziału w rynku.
Fot: Stellantis