Stellantis przed wielką zmianą. Czy Xiaomi i Xpeng przejmą udziały w europejskim oddziale?
Według najnowszych doniesień agencji Bloomberg, koncern Stellantis może szukać wsparcia dla swoich europejskich operacji w partnerstwie z chińskimi potęgami technologicznymi. W grze pojawiają się udziały w kultowych markach, takich jak Maserati, oraz strategiczna walka o utrzymanie rentowności na coraz trudniejszym rynku europejskim.
Rynek motoryzacyjny obiegła informacja o rzekomych rozmowach, jakie kierownictwo koncernu Stellantis miało prowadzić z przedstawicielami chińskich firm Xiaomi oraz Xpeng. Jak informuje Bloomberg, powołując się na osoby zbliżone do sprawy, negocjacje te miały dotyczyć szerokiego wachlarza opcji modernizacji europejskiej działalności Stellantis. Wśród najbardziej kontrowersyjnych scenariuszy wymienia się możliwość przejęcia przez chińskie podmioty udziałów w marce Maserati lub innych markach wchodzących w skład grupy.
Działania te mają być odpowiedzią na rosnącą presję w Europie, gdzie tradycyjni producenci zmagają się z wysokimi kosztami transformacji energetycznej oraz agresywną konkurencją cenową. Dla chińskich graczy, takich jak Xiaomi czy Xpeng, wejście w głębszą relację ze Stellantisem byłoby szansą na uzyskanie dostępu do europejskich mocy produkcyjnych i ominięcie barier handlowych, które stają się coraz większym wyzwaniem w relacjach między Brukselą a Pekinem.
Oficjalne stanowisko Stellantis i kategoryczne zaprzeczenia
Mimo pojawiających się szczegółów dotyczących potencjalnych transakcji, oficjalny przekaz Stellantis pozostaje bardzo powściągliwy i stanowczy. W oświadczeniu przytoczonym przez agencję Reuters, rzecznik koncernu podkreślił rutynowy charakter kontaktów z innymi firmami.
– W ramach swojej normalnej działalności Stellantis prowadzi rozmowy z wieloma przedstawicielami branży na całym świecie na różne tematy, zawsze mając na celu zapewnienie klientom najlepszych opcji mobilności – informuje rzecznik Stellantis, dodając krótko: Firma nie komentuje spekulacji.
Jeszcze ostrzej Stellantis odniósł się do krążących plotek o możliwym podziale grupy na część europejską i amerykańską. W odpowiedzi przesłanej agencji Bloomberg koncern kategorycznie zdementował te doniesienia.
– Stellantis stwierdza w najbardziej kategorycznych słowach, że nie ma prawdy w sugestiach, jakoby rozważał plan podziału firmy. Wszelkie twierdzenia przeciwne są czystą fikcją – brzmi oficjalne stanowisko firmy.
Rozdźwięk między Europą a Ameryką
Spekulacje o podziale nie biorą się jednak znikąd. Analitycy zauważają wyraźne różnice w dynamice operacyjnej obu oddziałów firmy powstałej z fuzji PSA i Fiat Chrysler Automobiles. W Stanach Zjednoczonych Stellantis uruchomił potężne inwestycje o wartości około 13 miliardów dolarów (ok. 47,94 mld zł) w celu odświeżenia gamy modelowej, co dzieje się w cieniu restrykcyjnych przepisów zakazujących stosowania chińskich technologii w pojazdach podłączonych do sieci od 2027 roku.
Tymczasem w Europie sytuacja wygląda inaczej. Marki takie jak Fiat, Opel czy Peugeot borykają się z nadwyżką mocy produkcyjnych i koniecznością odnalezienia się w nowej rzeczywistości po poluzowaniu przez Unię Europejską celów emisyjnych. Agencja Reuters przypomina, że Stellantis ogłosił niedawno odpisy w wysokości 22,2 miliarda euro, co zmusiło koncern do rewizji planów dotyczących elektromobilności.
Strategiczne partnerstwa jako droga wyjścia
Ewentualna współpraca z partnerami z Chin nie byłaby dla Stellantis nowością. Już teraz firma współpracuje z chińskim Leapmotor, który zamierza produkować swoje pojazdy w hiszpańskich zakładach koncernu w ramach wspólnego przedsięwzięcia. Nowe porozumienia z Xiaomi czy Xpengiem mogłyby dać Stellantisowi niezbędny dostęp do zaawansowanego oprogramowania i technologii akumulatorowych, w których europejscy producenci wciąż pozostają w tyle za azjatyckimi konkurentami wspieranymi przez rządowe subsydia z Pekinu.
Dla chińskich firm motoryzacyjnych, które szukają swojego miejsca w Europie, dostęp do fabryk Stellantis byłby kluczem do stabilnego wzrostu mimo unijnych ceł. Na ten moment jednak żadne wiążące decyzje nie zapadły, a obie strony – zarówno Xpeng, jak i Xiaomi – wstrzymują się od oficjalnych komentarzy w tej sprawie.
Fot: Stellantis