140 zwolnień dziennie. Europejska motoryzacja w największym kryzysie od lat
Europejski przemysł motoryzacyjny, będący przez dekady dumą Starego Kontynentu, znalazł się w najgłębszym kryzysie od lat. Z danych zaprezentowanych podczas XX Kongresu Przemysłu i Rynku Motoryzacyjnego SDCM wyłania się obraz branży, która już teraz musi wybierać między bolesną transformacją a utratą globalnej konkurencyjności.
W ciągu ostatnich dwóch lat z europejskiej mapy zatrudnienia w branży motoryzacyjnej zniknęło ponad 104 tys. etatów. Każdego dnia pracę traci średnio 140 osób. Skala zwolnień jest obecnie większa niż w najbardziej dramatycznych momentach pandemii COVID-19.
Polska: Od hubu produkcyjnego do ujemnej rentowności
Polska, jako jeden z ważniejszych filarów łańcucha dostaw w UE, odczuwa kryzys wyjątkowo boleśnie. Jak wskazuje Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), nie mamy już do czynienia z chwilowym cyklicznym spowolnieniem, a z systemowym kryzysem.
Najbardziej niepokojące dane płyną z raportów finansowych, według których po II kwartale 2025 roku wskaźnik rentowności w branży spadł do poziomu -15%, co stanowi ogromną przepaść w porównaniu do -6% odnotowanych rok wcześniej. Kryzys finansowy bezpośrednio zagraża stabilności zatrudnienia, ponieważ około 300 tysięcy miejsc pracy w naszym kraju jest ściśle powiązanych z technologią silników spalinowych. Potwierdzeniem tej trudnej rzeczywistości są ogłoszone redukcje etatów u rynkowych gigantów, takich jak Bosch, ZF, Schaeffler czy Stellantis, którzy posiadają swoje zakłady w Polsce.
Elektryfikacja vs. tradycja
Transformacja w stronę elektromobilności eliminuje z rynku całe grupy komponentów. Tłoki, zawory czy filtry stają się zbędne, a nowa baza przemysłowa związana z bateriami EV nie zawsze powstaje w miejscach, gdzie likwidowane są tradycyjne fabryki. Eksperci ostrzegają, że bez mądrej polityki wsparcia, Polska ryzykuje utratę bogatej wiedzy budowanej przez lata.
Chińska ekspansja i "regulacyjny gorset"
Eksperci obecni na kongresie, w tym była komisarz UE Elżbieta Bieńkowska, alarmują, że Europa staje się coraz mniej konkurencyjna. Podczas gdy Chiny są obecnie technologicznie samowystarczalne i zalewają rynek tanimi elektrykami, europejscy producenci zmagają się z rekordowo wysokimi kosztami energii i surowców oraz niezwykle surową polityką klimatyczną w ramach Zielonego Ładu.
Dodatkowym obciążeniem są bariery legislacyjne – według Anny Zalewskiej i Bartosza Mieleckiego, obecne przepisy realnie "duszą" lokalną przedsiębiorczość i hamują potencjał rozwojowy europejskich firm na tle globalnych graczy. Z kolei Mads Engberg z FIGIEFA ostrzega, że zmiany w unijnych przepisach (m.in. Data Act, MVBER) mogą ograniczyć niezależnemu rynkowi dostęp do danych pojazdów. To z kolei uderzy w wolną konkurencję i podniesie koszty napraw dla przeciętnego kierowcy.
Warsztaty i regeneracja – szansa w dobie kryzysu?
Choć fabryki borykają się z problemami, sektor usług serwisowych jest wyjątkowo odporny na kryzys. Marek Skałbania z Inter Cars podkreślił, że niezależne warsztaty obsługują aż 80% aut po gwarancji, stanowiąc "inteligentną alternatywę" dla ASO.
Ciekawym wątkiem jest regeneracja części. Szymon Filanowicz (Bosch) oraz Tomasz Kowalski (APRA) wskazują ją jako rozwiązanie na niedobory surowców i sposób na ekologiczną, a zarazem tanią naprawę. Przeszkodą pozostają jednak nieprecyzyjne przepisy, które często błędnie klasyfikują części do regeneracji jako odpady.
Co dalej?
Przyszłość europejskiej motoryzacji zależy od szybkości reakcji Brukseli i rządów krajowych. Branża postuluje o neutralność technologiczną, deregulację oraz stworzenie programów finansowych wspierających innowacje. Bez tych działań Europa może stać się jedynie rynkiem zbytu dla technologii z Azji i USA.