Burzliwa droga do nowej S7. Protesty na Zakopiance i coraz bardziej odległa wizja budowy
Plany budowy nowego odcinka drogi ekspresowej S7 między Krakowem a Myślenicami budzą skrajne emocje. W sobotę (10.12.2026 r.) mieszkańcy wyszli na ulice, blokując ruch na popularnej Zakopiance, a Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) przedstawiła harmonogram, który zakłada zakończenie inwestycji dopiero w 2045 roku.
Droga ekspresowa S7 to bardzo ważny szlak komunikacyjny, łączący północ z południem kraju, od Gdańska aż po Rabkę-Zdrój. Choć większość z planowanych 739 kilometrów trasy jest już gotowa lub w budowie, newralgiczny odcinek łączący Kraków z Myślenicami wciąż pozostaje w sferze wstępnych planów. Konieczność budowy ponad 30-kilometrowego odcinka, mającego odciążyć obecną drogę krajową nr 7, zderza się z silnym oporem lokalnej społeczności oraz skomplikowanymi uwarunkowaniami technicznymi.
Blokada w Głogoczowie i głos samorządów
W sobotę, 10 stycznia 2026 roku, na drodze krajowej nr 7 w Głogoczowie odbył się protest mieszkańców sprzeciwiających się wszystkim sześciu wariantom trasy zaproponowanym przez GDDKiA. Około 100 osób z transparentami cyklicznie blokowało przejście dla pieszych, przepuszczając samochody jedynie co 15 minut. Akcja doprowadziła do powstania korków na newralgicznej trasie.
Lokalna społeczność i samorządowcy domagają się całkowitego odrzucenia obecnych projektów. Protestujący wskazują na szereg zagrożeń związanych z obecnymi planami, w tym naruszenie terenów osuwiskowych i gęsto zaludnionych, ingerencję w obszary retencyjne oraz zagrożenie dla wód uzdrowiskowych w krakowskich Swoszowicach. Obawiają się także wzrostu hałasu, pogorszenia jakości życia i zanieczyszczenia powietrza.
Protestujących wsparł obecny na miejscu burmistrz Myślenic, Jarosław Szlachetka. Samorządowiec zaapelował o całkowite odrzucenie dotychczasowych propozycji, które zakładają poprowadzenie drogi przez gminy takie jak Siepraw, Świątniki Górne czy Mogilany. Jego zdaniem konieczne jest rozpoczęcie prac nad zupełnie nowymi koncepcjami – tak zwanymi wariantami skrajnymi, wschodnim lub zachodnim, które ominęłyby gęsto zabudowane tereny. Jednocześnie przyznał, że obecna droga, którą dobowo przejeżdża nawet 55 tysięcy pojazdów, jest niewydolna i nowa trasa jest regionowi niezbędna.
"To trudny problem". Inwestycja odłożona w czasie?
Dzień przed protestami, temat S7 omawiany był na posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury, podczas której przedstawiciele GDDKiA ujawnili szczegółowy harmonogram prac. Ze względu na wysoki stopień urbanizacji terenów na południe od Krakowa oraz skomplikowaną budowę geologiczną, wymagającą między innymi drążenia tuneli, realizacja inwestycji została rozłożona na wiele lat. Obecnie trwająca faza wstępna zakłada wyłonienie trzech wariantów do dalszych prac, jednak wybór ostatecznego przebiegu ma nastąpić dopiero w 2031 roku wraz z uzyskaniem decyzji środowiskowej.
Przedstawiony harmonogram zakłada, że prace projektowe potrwają aż do 2038 roku, kiedy to ma zostać wydane pozwolenie na budowę (ZRID). Sam proces budowy został przewidziany na lata 2038-2045. Drogowcy podkreślają, że tak długi czas przygotowań wynika ze złożoności technicznej projektu. Wszystkie analizowane obecnie warianty mają swój początek na autostradzie A4, wykorzystując istniejący węzeł Kraków Łagiewniki oraz planowane węzły Tuchowska i Blacharska.
Polityczny spór o harmonogram
Przedstawione daty spotkały się z ostrą reakcją opozycji. Poseł PiS Andrzej Adamczyk ocenił przesunięcie finału prac na rok 2045 jako działanie niezrozumiałe, które w praktyce oznacza odłożenie problemu na dekady i pozostawienie mieszkańców w niepewności. Polityk wezwał do przyspieszenia procesów decyzyjnych i konsultacyjnych, argumentując, że inwestycja nie może zostać "przesunięta w niebyt".
Z kolei wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec bronił konieczności realizacji inwestycji, podkreślając, że obecna droga jest niewydolna i nowy odcinek musi powstać, by domknąć sieć dróg ekspresowych w Polsce. Zaznaczył, że problem jest trudny społecznie i powinien być wyłączony z bieżącej walki politycznej. Celem resortu jest znalezienie rozwiązania jak najmniej szkodliwego dla lokalnej społeczności. Podobnego zdania był poseł Marek Sowa z KO, który zauważył, że emocje wokół przebiegu trasy nie mają barw partyjnych, a kluczem do sukcesu jest pełna transparentność i rzetelne uzasadnienie wyboru konkretnego wariantu.
Tysiące głosów w konsultacjach
Mimo odległej perspektywy budowy, obecny etap prac budzi ogromne zainteresowanie. GDDKiA poinformowała, że do 8 stycznia 2026 roku wpłynęło ponad 6,7 tysiąca formularzy z opiniami oraz około 11 tysięcy pism, petycji i wniosków, zarówno od przeciwników, jak i zwolenników inwestycji. Drogowcy zapowiadają, że na ich podstawie wprowadzą modyfikacje do zaprezentowanych rozwiązań.
Ostateczny termin składania uwag w ramach obecnych spotkań konsultacyjno-informacyjnych mija 15 stycznia. Niezależnie od protestów, wszyscy uczestnicy debaty zgadzają się co do jednego – obecna Zakopianka wyczerpała swoje możliwości przepustowe.