Chiński ratunek dla Jaguara? Omoda i Jaecoo mogą przejąć brytyjskie linie montażowe
Brytyjski sektor motoryzacyjny czeka niespodziewana zmiana. Jaguar Land Rover (JLR) prowadzi zaawansowane rozmowy z chińskim gigantem Chery Automobile. Jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, chińskie samochody marek Omoda i Jaecoo będą zjeżdżać z linii produkcyjnych w Wielkiej Brytanii, wypełniając tym samym luki powstałe po wycofaniu spalinowych modeli Jaguara.
Projekt ten zyskuje na znaczeniu w kontekście trwającej wizyty brytyjskiego premiera Keira Starmera w Pekinie, której głównym celem jest wzmocnienie więzi handlowych między tymi dwoma krajami. Dla brytyjskiego rządu, który stawia sobie za cel produkcję 1,3 miliona aut rocznie do 2035 roku, współpraca z Chery może być szansą na ożywienie sektora zmagającego się z niedostatecznym wykorzystaniem fabryk i skutkami ubiegłorocznych cyberataków.
Nowy ład w brytyjskich zakładach
Współpraca obu koncernów nie jest dziełem przypadku, a kontynuacją partnerstwa trwającego od 2012 roku. Dotychczas to Jaguar korzystał z doświadczenia Chery, produkując swoje modele na rynek chiński w zakładzie Changshu. Teraz sytuacja jest odwrotna – to chińskie auta mają szansę zyskać "brytyjski paszport”.
Sytuacja rynkowa Jaguara jest, delikatnie mówiąc, specyficzna – marka oficjalnie zakończyła erę silników spalinowych (ostatni model F-Pace opuścił taśmę w grudniu), a na pełnoseryjną produkcję nowych, luksusowych elektryków, takich jak koncept Type 00, musimy jeszcze poczekać. Puste linie montażowe to dla koncernu ogromne koszty, dlatego współpraca z Chery wydaje się logicznym ruchem biznesowym.
W 2025 roku grupa Chery zarejestrowała na Wyspach ponad 76 tysięcy pojazdów, wyprzedzając pod względem sprzedaży samego Jaguara Land Rovera oraz uznanych europejskich konkurentów, takich jak Renault czy Seat. Produkcja samochodów koncernu Chery na miejscu pozwoli zatem uniknąć marce ryzyk logistycznych, ale też buduje silniejszą pozycję w oczach lokalnych konsumentów.
Liverpool nowym bastionem Chery
Potwierdzeniem poważnych zamiarów Chińczyków jest ogłoszenie otwarcia europejskiej kwatery głównej działu pojazdów użytkowych Chery (CCV) w Liverpoolu. Decyzja ta spotkała się z entuzjazmem lokalnych władz, które upatrują w niej szansy na stworzenie wysokospecjalistycznych miejsc pracy. Choć biura w Liverpoolu i potencjalna linia montażowa w fabrykach JLR to oczywiście pod względem operacyjnym dwa odrębne projekty, wspólnie tworzą one obraz potężnej ofensywy Chery na brytyjskim rynku.
Symbolem nowego rozdziału w historii obu marek ma być wskrzeszenie marki Freelander, która powróci jako linia nowoczesnych samochodów elektrycznych. Samochody mają łączyć brytyjski design z zaawansowaną technologią napędową i cyfrową dostarczoną przez partnerów z Azji. W pierwszym etapie marka Freelander powróci oczywiście na rynek chiński.
Przemysłowa transformacja bez sentymentów
Widok chińskich SUV-ów wyjeżdżających z fabryk Jaguara może przyprawić tradycjonalistów o zawroty głowy. Eksperci podkreślają jednak, że utrzymanie infrastruktury przemysłowej i łańcuchów dostaw jest kluczowe dla przetrwania brytyjskiej motoryzacji. Jeśli brytyjskie fabryki mają pozostać konkurencyjne, muszą pracować na pełnych obrotach, niezależnie od tego, czyje logo "wyjeżdża" z zakładu.
Finalizacja umowy z Chery może również stać się przepustką dla przyszłych relacji przemysłowych między Europą a Chinami. Wielka Brytania, w przeciwieństwie do wielu innych krajów, wydaje się wybierać drogę kooperacji z Chinami, licząc na to, że chiński kapitał i dynamika wzrostu pozwolą uratować dziedzictwo i przyszłość jednej z najbardziej znanych marek motoryzacyjnych świata.
Fot: cheryjaguarlandrover.com