Diesel powyżej 6 złotych. Atak USA i Izraela na Iran wywołuje wstrząs na rynku paliw
Kierowcy szykujący się do wizyt na stacjach paliw w pierwszym tygodniu marca muszą przygotować się na większe wydatki. Według najnowszych prognoz analityków, ceny niemal wszystkich paliw wzrosną, co jest bezpośrednim efektem zarówno drożejącego hurtu, jak i gwałtownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Najbardziej odczuwalnym dla portfeli Polaków skutkiem sobotniej eskalacji będzie przekroczenie granicy 6 złotych za litr oleju napędowego.
Eksperci e-petrol.pl i Reflex niestety są zgodni – najbliższe dni przyniosą kontynuację podwyżek na stacjach paliw. Choć luty zamknął się bilansem wzrostów rzędu 10-11 groszy na litrze benzyny Pb95 i diesla, to początek nowego miesiąca nie będzie już tak pobłażliwy. Według przewidywań, w okresie od 2 do 8 marca za benzynę Pb95 przyjdzie nam zapłacić średnio od 5,73 do 5,85 zł za litr. Jeszcze mocniej podrożeje benzyna wysokooktanowa Pb98, której cena może wzrosnąć do 6,64 zł za litr. Największe emocje budzi cena oleju napędowego, która po raz pierwszy od dłuższego czasu przebije psychologiczną barierę 6 złotych, oscylując w przedziale 6,01-6,14 zł za litr. Podwyżki nie ominą także autogazu, którego cena ma wynieść 2,75-2,84 zł za litr.
Bliski Wschód podnosi temperaturę na giełdach
Głównym powodem obecnej niepewności jest sytuacja geopolityczna, która w ostatni weekend lutego uległa zaostrzeniu. Informacje o ataku Izraela i USA na cele w Iranie oraz wprowadzenie stanu wyjątkowego przez ministra Israela Kaca sprawiły, że rynki finansowe natychmiast zareagowały. Inwestorzy z niepokojem patrzą w stronę Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa blisko jedna trzecia światowej produkcji ropy naftowej oraz ogromne transporty katarskiego gazu LNG, od którego Europa uzależniła swoje bezpieczeństwo energetyczne po odcięciu dostaw z Rosji.
Eksperci ostrzegają, że jakakolwiek blokada tego szlaku może doprowadzić do wystrzelenia cen ropy Brent nawet w okolice 150 dolarów za baryłkę. W czarnym scenariuszu, polscy kierowcy mogliby zobaczyć na stacjach kwoty zbliżone do 10 złotych za litr paliwa, o ile konflikt nie zostanie szybko wygaszony.
Hurtowe wzrosty i decyzje OPEC+
Podwyżki na stacjach są również naturalną konsekwencją tego, co działo się w polskich rafineriach pod koniec lutego. Dane z 27 lutego wskazują na systematyczny wzrost cen hurtowych. Za metr sześcienny benzyny Pb95 trzeba zapłacić obecnie 4472 zł, natomiast olej napędowy osiągnął poziom 4777 zł. Zmiany te, choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się korekcyjne, w rzeczywistości są już przenoszone na rynek detaliczny, co widać w codziennych aktualizacjach cen na pylonach.
Dodatkowym czynnikiem, który zdeterminuje ceny w marcu, będzie wynik spotkania 8 krajów OPEC+, zaplanowanego na 1 marca. Arabia Saudyjska, Rosja i pozostali partnerzy zdecydują o ewentualnym poluzowaniu limitów wydobycia od kwietnia o 137 tysięcy baryłek dziennie. Choć w normalnych warunkach byłby to sygnał do stabilizacji cen, w obliczu ataku na Iran może to nie wystarczyć do uspokojenia rynków.
Polska dysponuje obecnie zapasami strategicznymi ropy naftowej wystarczającymi na 90 dni, co stanowi bufor bezpieczeństwa energetycznego. Niemniej jednak, niedzielne otwarcie giełd w Azji i Australii około godziny 23:00 czasu polskiego pokaże faktyczną skalę reakcji inwestorów na wybuch otwartego konfliktu na Bliskim Wschodzie.