Egzamin na prawo jazdy kategorii C i D po ukraińsku? Posłowie chcą zmian, odpowiedź resortu zaskakuje
Posłowie ostrzegają, że polskie firmy transportowe upadną bez kierowców ze Wschodu. Aby ratować i tak już dramatyczną sytuację braku rąk do pracy w branży TSL, politycy chcą, by egzaminy teoretyczne na prawo jazdy na ciężarówki i autobusy można było zdawać w całości w języku ukraińskim. Na interpelację posłów odpowiedziało już Ministerstwo Infrastruktury.
Posłowie Krzysztof Gadowski oraz Tomasz Piotr Nowak złożyli interpelację, która miała rozwiązać problemy kadrowe polskich przewoźników. Politycy alarmowali, że bariera językowa, szczególnie w zakresie specjalistycznego słownictwa technicznego, jest przeszkodą nie do pokonania dla wielu kandydatów z Ukrainy czy Białorusi. Odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury mocno zaskoczyła samych pytających. Okazuje się, że niektóre ułatwienia już dawno działają, ale na inne resort nakłada twardą blokadę.
Kryzys polskiej branży transportowej
Skala problemu w transporcie ciężkim jest dramatyczna. Szacuje się, że w Polsce brakuje od 80 do nawet 150 tysięcy kierowców zawodowych z kategoriami C oraz C+E. Najgorzej sytuacja wygląda na zachodzie kraju, gdzie polscy kierowcy w dużej mierze uciekają do Niemiec za lepszym wynagrodzeniem. Lukę tę wypełniają głównie Ukraińcy i Białorusini – już teraz co czwarty kierowca zawodowy na naszych drogach to cudzoziemiec. Posłowie Tomasz Piotr Nowak i Krzysztof Gadowski uznali, że jeśli nie ułatwimy im zdobywania dokumentów, polskie ciężarówki po prostu staną w miejscu.
Posłowie wyważyli otwarte drzwi
Politycy w swojej interpelacji twierdzili, że Ukraińcy mogą zdawać egzaminy teoretyczne po ukraińsku wyłącznie na kategorię B. Alarmowali tym samym, że egzaminy teoretyczne uprawniające do prowadzenia ciężarówek (kat. C) przeprowadzane są wyłącznie w języku polskim, przez co trudne, techniczne słownictwo eliminuje wielu kandydatów zza naszej wschodniej granicy.
Wiceminister Stanisław Bukowiec szybko wyprowadził ich jednak z błędu. Okazało się, że pytania na prawo jazdy kategorii C są już dawno przetłumaczone, zatwierdzone i dostępne w systemach egzaminacyjnych, o czym posłowie zdawali się nie wiedzieć. Każdy obywatel Ukrainy, który chce prowadzić w Polsce tira, może więc bez przeszkód zdawać egzamin teoretyczny w swoim języku.
Kierowcy autobusów mają problem
Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku autobusów i egzaminów teoretycznych na kategorię D. W tym przypadku ministerstwo stawia twardą granicę. Mimo próśb posłów, resort nie planuje wprowadzić ukraińskiej wersji językowej do egzaminu teoretycznego. Urzędnicy twierdzą, że zwyczajnie nie ma takiego zapotrzebowania, a dyrektorzy ośrodków egzaminacyjnych (WORD) nie zgłaszają, by był to realny problem. Oznacza to, że obywatele Ukrainy, którzy chcą wozić pasażerów w Polsce, muszą albo nauczyć się języka, albo skorzystać z "opcji awaryjnej".
Tłumacz pomoże, ale tylko do pewnego momentu
Co ma zrobić Ukrainiec, który nie zna polskiego na tyle dobrze, by zdać test na autobus? Przepisy pozwalają na pomoc tłumacza przysięgłego, ale zasady są surowe. Na egzaminie teoretycznym tłumacz może pomóc tylko przed samym testem – może wyjaśnić zasady egzaminu i procedury, ale gdy na ekranie pojawi się pierwsze pytanie, kandydat zostaje sam. Nieco lepiej jest na egzaminie praktycznym, gdzie tłumacz może siedzieć w aucie przez cały czas.
Choć unijne prawo może w przyszłości wymusić na Polsce więcej zmian, na ten moment kierowcy autobusów ze Wschodu muszą mierzyć się z polskimi pytaniami.