Grand Prix Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej odwołane. F1 bez zastępczych wyścigów
Władze Formuły 1 oraz FIA oficjalnie potwierdziły rezygnację z organizacji tegorocznych wyścigów w Bahrajnie oraz Arabii Saudyjskiej. Powodem jest eskalacja konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie. Decyzja ta oznacza skrócenie kalendarza do 22 rund oraz wymuszoną, pięciotygodniową przerwę w rywalizacji po Grand Prix Japonii.
Bezpośrednią przyczyną odwołania zawodów jest destabilizacja regionu Zatoki Perskiej po ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego 2026 roku. W wyniku bombardowań zginął ajatollah Ali Chamenei, a Bahrajn stał się jednym z krajów dotkniętych irańskimi działaniami odwetowymi, co uniemożliwiło zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom mistrzostw. Choć już wcześniej pojawiały się spekulacje o możliwym odwołaniu GP Bahrajnu i możliwości zastąpienia tych rund innymi obiektami, FIA i FOM ostatecznie odrzuciły oferty alternatywnych torów. Wyścigi w Bahrajnie i Dżuddzie nie odbędą się w pierwotnych terminach i jest bardzo mało prawdopodobne, by zostały rozegrane w dalszej części sezonu 2026.
Paraliż serii towarzyszących i luki w kalendarzu
Decyzja uderza także bezpośrednio w harmonogram serii juniorskich. Odwołano starty Formuły 2, Formuły 3 oraz F1 Academy w obu lokalizacjach. Zawodniczki F1 Academy powrócą do walki dopiero w Montrealu, natomiast kierowcy F2 i F3 będą musieli czekać na restart sezonu aż do czerwcowych zmagań na ulicach Monte Carlo. W kalendarzu głównej serii powstanie z kolei przerwa trwająca ponad miesiąc, która nastąpi po zakończeniu weekendu wyścigowego w Japonii.
Stanowisko Stefano Domenicalego i Mohammeda Bin Sulayema
Dyrektor generalny F1, Stefano Domenicali, argumentuje podjęte kroki koniecznością dostosowania się do realiów politycznych.
– Chociaż była to trudna do podjęcia decyzja, niestety jest ona na tym etapie tą właściwą, biorąc pod uwagę aktualną sytuację na Bliskim Wschodzie. Chciałbym skorzystać z okazji i podziękować FIA oraz naszym wspaniałym promotorom za wsparcie i pełne zrozumienie, ponieważ z niecierpliwością czekali na możliwość ugoszczenia nas z ich energii i pasją. Nie możemy się doczekać powrotu do nich, gdy tylko okoliczności na to pozwolą – mówi dyrektor generalny Formuły 1.
W podobnym tonie wypowiedział się prezydent FIA, Mohammed Bin Sulayem:
– FIA zawsze będzie stawiać dobro i bezpieczeństwo naszej społeczności i współpracowników na pierwszym miejscu. Po dokładnym rozpatrzeniu sprawy podjęliśmy tę decyzję, mając na uwadze tę odpowiedzialność. Nadal mamy nadzieję na spokój, bezpieczeństwo i szybki powrót do stabilizacji w regionie, a moje myśli pozostają ze wszystkimi osobami dotkniętymi tymi ostatnimi wydarzeniami. Bahrajn i Arabia Saudyjska są niezwykle ważne dla ekosystemu naszego sezonu wyścigowego i nie mogę się doczekać powrotu do obu tych krajów, gdy tylko okoliczności na to pozwolą. Serdecznie dziękuję promotorom, naszym partnerom i współpracownikom za wspólne i konstruktywne podejście, które doprowadziło do podjęcia tej decyzji – mówi Mohammed Bin Sulayem.
Reakcje innych serii wyścigowych
Formuła 1 nie jest jedyną serią, która została dotknięta obecną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Długodystansowe mistrzostwa FIA WEC już wcześniej przełożyły rundę na torze Losail w Katarze z 28 marca na 24 października. Z kolei władze MotoGP nadal zwlekają z ostatecznym komunikatem dotyczącym motocyklowego Grand Prix Kataru, które pierwotnie miało odbyć się w tym samym terminie co wyścig F1 w Bahrajnie. Obecnie trwa analiza ryzyka, jednak biorąc pod uwagę decyzję FIA, utrzymanie tej rundy w marcu wydaje się co najmniej wątpliwe.