Hongqi wchodzi do Europy. Bez fabryki, z odważnym planem
Hongqi planuje ekspansję do Europy bez budowy własnej fabryki, korzystając z infrastruktury Stellantisa i wsparcia Leapmotor. Do 2028 roku marka chce wprowadzić 15 modeli elektrycznych i hybrydowych, a długoterminowym celem sprzedażowym pozostaje 1 mln aut rocznie, z czego co najmniej 10 procent poza Chinami. Największe szanse na start produkcji ma Hiszpania, gdzie Saragossa może stać się pierwszą bazą wytwórczą w UE. To strategiczny ruch, który może zadecydować o przyszłości Hongqi na kontynencie.
Plan zakłada szybkie wejście na rynek bez czasochłonnych inwestycji w nowe zakłady, co w obecnych realiach regulacyjnych i kosztowych w Europie może okazać się przewagą. Wykorzystanie istniejącej infrastruktury produkcyjnej pozwala skrócić drogę od projektu do sprzedaży, a jednocześnie ograniczyć ryzyko związane z popytem na nowe marki z Chin.
Hongqi przyspiesza w Europie. Produkcja w Hiszpanii bez własnej fabryki
Chińska marka Hongqi wybiera najszybszą drogę wejścia do Europy. Zamiast budować własny zakład, chce wykorzystać istniejącą infrastrukturę Stellantis, przy wsparciu Leapmotor. Taki model skraca czas debiutu, ogranicza koszty i pozwala szybciej zwiększać skalę sprzedaży.
W tle stoi układ właścicielski: FAW Group, właściciel Hongqi, ma powiązania z Leapmotor, a ten współpracuje ze Stellantisem. Dzięki temu możliwe jest wejście do Europy „tylnymi drzwiami” — bez wieloletnich inwestycji w nowe fabryki.
Saragossa na celowniku. Kluczowy ruch dla produkcji w UE
Najbardziej prawdopodobną lokalizacją produkcji jest zakład Stellantisa w Saragossie. To właśnie tam trwają przygotowania do montażu modeli Leapmotor na rynek europejski, więc dołączenie Hongqi byłoby naturalnym rozszerzeniem operacji.
Produkcja w Hiszpanii ma kilka kluczowych zalet:
– omija rosnące cła na auta z Chin,
– skraca łańcuch dostaw,
– pozwala szybciej reagować na popyt.
Na dziś rozmowy trwają i brak potwierdzonej umowy. Alternatywnie rozważano także Hongkong jako bazę produkcyjną, ale to scenariusz mniej korzystny z punktu widzenia europejskiej logistyki.
Sprawdź: Chińskie auta przejmują rynek. Europejscy producenci tracą pozycję
15 modeli do 2028 roku. Ambitna ofensywa produktowa
Plan Hongqi dla Europy jest konkretny: do 2028 roku marka chce wprowadzić aż 15 modeli elektrycznych i hybrydowych. Jednym z pierwszych ma być SUV EHS5, który zapowiada kierunek technologiczny marki.
Strategia łączy szeroką ofertę z lokalną produkcją. To ważne, bo:
– przyspiesza homologację,
– obniża koszty transportu,
– ułatwia dopasowanie aut do europejskich norm i gustów.
Długoterminowy cel to 1 mln sprzedanych aut rocznie do 2030 roku, z czego co najmniej 10 proc. poza Chinami. Europa ma odegrać w tym kluczową rolę.
Polska na start ze spalinami. Elektryki przyjAdą później
Na polskim rynku Hongqi zaczyna bardziej zachowawczo. W 2026 roku do sprzedaży trafiają wyłącznie modele spalinowe — m.in. limuzyna H9 oraz SUV-y HS5 i HS3.
To ruch typowy dla nowych marek: najpierw budowa rozpoznawalności i zaufania, dopiero później ofensywa elektryczna. W praktyce oznacza to, że europejska strategia niskoemisyjna i polska oferta startowa na razie idą dwoma różnymi torami.
Przeczytaj: Chińskie samochody w 2026 roku. Jak „kopie” stały się wzorem dla Europy?
Europa kluczowym polem gry dla chińskich marek
Wejście Hongqi wpisuje się w szerszy trend. Chińscy producenci coraz częściej przenoszą produkcję bliżej europejskich klientów, zamiast polegać wyłącznie na eksporcie. Jednocześnie europejskie koncerny, takie jak Stellantis, coraz chętniej współpracują z partnerami z Chin.
Jeśli projekt z Saragossą dojdzie do skutku, Hongqi zyska realne zaplecze produkcyjne w UE i znacząco skróci drogę do klientów. To może być punkt zwrotny nie tylko dla samej marki, ale i dla całego układu sił na europejskim rynku motoryzacyjnym.