Kierowcy słono zapłacili za wjazd do Krakowa. Wiemy, ile miasto zarobiło na SCT w styczniu
Pierwszy miesiąc funkcjonowania Strefy Czystego Transportu w Krakowie przyniósł nie tylko falę protestów, ale przede wszystkim gigantyczne wpływy do miejskiej kasy. Nie mówimy tu jednak o setkach tysięcy a... o milionach złotych. Ile miasto Kraków zarobiło na SCT?
Strefa Czystego Transportu w Krakowie obowiązuje od 1 stycznia 2026 roku. Na jej obszar mogą wjechać wyłącznie pojazdy spełniające określone normy emisji spalin Euro oraz – na mocy specjalnych wyłączeń – dotychczasowi mieszkańcy miasta użytkujący starsze auta. Oficjalnie miasto walczy w ten sposób ze smogiem, eliminując z ulic najstarsze samochody, zwłaszcza te z silnikami diesla. Jednak najnowsze dane finansowe pokazują, że SCT to nie tylko ekologia, ale i ogromny zastrzyk gotówki dla budżetu miasta.
Finansowy bilans zmian: 4,1 miliona złotych w 31 dni
Zgodnie z oficjalnymi danymi udostępnionymi przez krakowski magistrat, podanymi przez PAP, wpływy z tytułu opłat za wjazd na teren obowiązywania Strefy Czystego Transportu wyniosły w przybliżeniu 4,1 miliona złotych. To wynik, który przekroczył oczekiwania wielu analityków.
Na całościową sumę składały się zarówno opłaty abonamentowe, jak i opłaty godzinowe. W pierwszym przypadku na taki wariant wjazdu do SCT zdecydowało się blisko 30 tys. użytkowników, natomiast z opłat godzinowych skorzystano niemal 243 tys. razy.
Skalę zainteresowania, ale też niepewności co do nowych przepisów obrazuje jeszcze dokładniej statystyka systemu internetowego SCT, w którym odnotowano ponad 1,85 mln zapytań o status konkretnych pojazdów.
Wandalizm i społeczne napiecia
Wprowadzenie restrykcji na tak rozległym obszarze Krakowa, obejmującym ponad 60% granic miasta spotkało się z gwałtowną reakcją części społeczeństwa. Początek stycznia upłynął pod znakiem "wojny o znaki" – w pierwszych dniach skradziono lub zdewastowano około 20 znaków drogowych informujących o granicach strefy.
Choć krakowski Zarząd Dróg Miasta Krakowa (ZDMK) informuje, że takie incydenty są sporadyczne, służby wciąż odnotowują średnio jedną do dwóch interwencji dziennie. Główne zarzuty przeciwników SCT, w tym sąsiednich gmin (Skawina, Wieliczka, Niepołomice) skupiają się na braku uwzględnieniu postulatów o ograniczenie strefy wyłącznie do ścisłego centrum w ramach konsultacji społecznych oraz nierównego traktowania mieszkańców gmin ościennych względem osób mieszkających w Krakowie.