Konie zamiast koni mechanicznych. Na Kubie zabrakło paliwa
Drastyczny niedobór ropy naftowej niemal całkowicie wyeliminował ruch samochodowy na Kubie. Statystyki sprzedaży benzyny spadły o ponad 99%, a mieszkańcy wyspy zostali zmuszeni do masowej przesiadki na dorożki i rowery.
Zapaść na kubańskim rynku paliwowym widać najwyraźniej w statystykach sprzedaży, które w marcu 2026 roku osiągnęły rekordowo niski poziom. Jeszcze trzy lata temu każdego dnia kierowcy na wyspie kupowali średnio 900 tysięcy litrów benzyny. Obecnie oficjalne dane mówią o zaledwie 7,5 tysiąca litrów dziennie na cały kraj. Taka ilość surowca nie pozwala na utrzymanie nawet podstawowej komunikacji publicznej, nie mówiąc o prywatnych samochodach.
Wielki powrót dorożek i zaprzęgów
W miejsce znikających aut na ulice Hawany i innych miast wróciły klasyczne środki transportu, które dotąd kojarzyły się wyłącznie z turystyką. Dominującą rolę w komunikacji przejęły dorożki, wozy konne oraz riksze. Właściciele zaprzęgów notują rekordowe zainteresowanie, a transport konny zdominował drogi, na których jeszcze nie tak dawno królowały stare amerykańskie i radzieckie samochody. Równolegle do łask wróciły rowery, które dla wielu Kubańczyków są obecnie jedynym dostępnym sposobem na sprawne poruszanie się po pustych, ciemnych arteriach miast.
Geopolityczny wstrząs odciął dostawy ropy
Bezpośrednią przyczyną trudnej sytuacji na Kubie jest nagłe załamanie się łańcucha dostaw surowców energetycznych. Przez lata gospodarka Kuby była sztucznie podtrzymywana przez dostawy ropy z Wenezueli. Sytuacja ta zmieniła się w styczniu 2026 roku po schwytaniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro przez siły amerykańskie. W konsekwencji strategiczne wsparcie wygasło niemal z dnia na dzień.
Próby ratowania sytuacji przez import z Meksyku zakończyły się niepowodzeniem. Choć początkowo władze Meksyku deklarowały pomoc, szybko wycofały się z tych zamierzeń pod naciskiem administracji Donalda Trumpa. Groźba nałożenia wysokich ceł na państwa handlujące z Kubą skutecznie zniechęciła potencjalnych dostawców, pozostawiając wyspę z jednym, symbolicznym transportem ropy otrzymanym na początku roku.
Ciemność i protesty na ulicach
Brak paliwa uderzył nie tylko w kierowców, ale i w system energetyczny kraju. Elektrownie cieplne, pozbawione surowca, przestały pracować, co doprowadziło do przerw w dostawie prądu trwających ponad 20 godzin na dobę. Ta kumulacja problemów wypchnęła zdesperowanych mieszkańców na ulice. Od kilku dni w największych miastach trwają nocne protesty, podczas których Kubańczycy skandują antyrządowe hasła i uderzają w garnki. Paraliż komunikacyjny i energetyczny stał się zapalnikiem dla największych od lat niepokojów społecznych na wyspie.
Fot: Envato