Koniec taryfy ulgowej dla flot? Organizacja Transport & Environment chce wyrzucić hybrydy z unijnych limitów
Organizacja Transport & Environment (T&E) wzywa Komisję Europejską do radykalnego zaostrzenia wymogów wobec firmowych flot. Zdaniem ekspertów proponowany próg 45% aut bezemisyjnych w 2030 roku to jedynie utrzymanie obecnego stanu rzeczy, który faworyzuje pozorne oszczędności hybryd typu plug-in i hamuje rozwój europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Pod koniec 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła projekt rozporządzenia Clean Corporate Vehicles Regulation (CCVR), który ma wyznaczyć nowe standardy emisji dla pojazdów służbowych od 2030 roku. Propozycja ta, będąca rezultatem trudnych negocjacji z branżą motoryzacyjną po złagodzeniu zakazu rejestracji aut spalinowych w 2035 roku, przewiduje, że 45% nowych rejestracji w dużych firmach powinny stanowić auta bezemisyjne. Dla lobbystów z Transport & Environment to jednak zdecydowanie za mało. Organizacja przekonuje, że aby realnie wpłynąć na rynek i klimat, cel ten musi zostać podniesiony do poziomu 69%.
Eksperci T&E podkreślają, że floty korporacyjne nie są jedynie wycinkiem rynku, lecz jego głównym motorem napędowym, odpowiadając za około 60% wszystkich nowych rejestracji w Unii Europejskiej. Ze względu na znacznie większe przebiegi niż w przypadku użytkowników prywatnych, to właśnie samochody służbowe mają nieproporcjonalnie duży wpływ na całkowitą emisję transportu drogowego. Według analityków obecny projekt Komisji de facto utrwala status quo, zamiast wymuszać innowacje, na czym najbardziej cierpią europejscy producenci próbujący konkurować z tanim importem z Chin.
Pułapka hybryd typu plug-in
Najwięcej kontrowersji wzbudza status hybryd typu plug-in (PHEV), które według obecnych planów Brukseli mają być zaliczane do puli pojazdów niskoemisyjnych pomagających firmom realizować limity. T&E domaga się ich całkowitego wyłączenia z preferencyjnych statystyk. Powodem jest rzeczywista emisja tych aut, która drastycznie odbiega od danych katalogowych. Problem dotyczy zwłaszcza sektora korporacyjnego, gdzie kierowcy korzystający z firmowych kart paliwowych rzadko decydują się na regularne ładowanie akumulatorów.
W efekcie hybrydy plug-in poruszają się głównie przy użyciu silników spalinowych, stając się cięższymi i mniej ekonomicznymi wersjami tradycyjnych aut. T&E ostrzega, że przy zachowaniu obecnej furtki legislacyjnej liczba hybryd we flotach może się podwoić w ciągu najbliższych czterech lat, co zablokuje drogę do pełnej elektryfikacji. Przykłady z Danii czy Belgii pokazują, że dopiero drastyczne ograniczenie ulg podatkowych dla aut z napędem spalinowym i hybrydowym wymusza na przedsiębiorstwach realny zwrot w stronę technologii wodorowych i elektrycznych.
Miliardy euro na wsparcie spalinówek
Organizacja wskazuje także na sytuację, w której państwa Unii Europejskiej wciąż pośrednio dotują transport oparty na paliwach kopalnych. Szacuje się, że wartość subsydiów dla firmowych aut spalinowych w pięciu największych gospodarkach UE przekracza 42 mld euro rocznie. T&E postuluje, aby wszelkie ulgi podatkowe i odpisy amortyzacyjne były zarezerwowane wyłącznie dla pojazdów zeroemisyjnych, najlepiej tych wyprodukowanych na terenie Europy. Taki ruch miałby być tarczą ochronną dla rodzimego przemysłu, gwarantując popyt na około 1,9 mln elektryków rocznie do 2030 roku.
Dodatkowym argumentem jest sam rynek wtórny. Większość Europejczyków kupuje auta używane, a to właśnie floty firmowe po 3-4 latach eksploatacji stają się głównym źródłem zaopatrzenia dla komisów. Zwiększenie ambicji w sektorze korporacyjnym pozwoliłoby zatem wprowadzić na rynek wtórny miliony taniejących elektryków, co zdaniem T&E zdemokratyzowałoby dostęp do elektromobilności dla mniej zamożnych kierowców.