Kopiuj-wklej w wydaniu premium. Prezes GWM przeprasza za plagiat reklam Land Rovera
W świecie chińskiej motoryzacji rzadko kiedy dochodzi do sytuacji, w której marki oficjalnie przyznają się do kopiowania pomysłów swojej europejskiej, amerykańskiej i azjatyckiej konkurencji. A jednak – Wei Jianjun, przewodniczący rady nadzorczej koncernu GWM, opublikował oficjalne przeprosiny po udowodnieniu, że kampania promocyjna modelu Wey V9X jest niemal identycznym odzwierciedleniem materiałów reklamowych Range Rovera Sport.
Great Wall Motor (GWM) to marka, która nieco wyprzedziła chińską epokę motoryzacji, debiutując na naszych ulicach w 2015 roku. Pech tak chciał, że gigant wycofał się z Polski w 2024 roku – w momencie, gdy chińskie auta zaczęły zdobywać coraz większą popularność i dynamicznie rosnąć na naszym rodzimym rynku. 6 marca 2026 roku marka ta ponownie pojawia się na ustach zainteresowanych wraz z historycznym dla chińskiego rynku krokiem. Szef GWM, Wei Jianjun, wystąpił w nagraniu, potwierdzając wyniki wewnętrznego śledztwa. Dochodzenie wykazało, że plakat promujący luksusowego SUV-a Wey V9X był właściwie kopią 1:1 materiałów promocyjnych przygotowanych dla Range Rovera Sport w 2025 roku.
Przyłapani na gorącym uczynku
Sprawa nabrała tempa, gdy twórca oryginalnej kampanii "Hidden Force" dla Range Rovera nagłośnił sprawę w mediach społecznościowych. W tym przypadku chyba nie potrzebujemy dogłębnej analizy, co się zgadza, a co nie:
Fot: carscoops.com
Choć należąca do GWM marka Wey już na początku 2025 roku spotkała się z krytyką na łudzące podobieństwo reklam modelu Gaoshan do spotów Lexusa, tym razem reakcja firmy była natychmiastowa i zdecydowana. Głos zabrał także Zhao Yongpo, dyrektor generalny marki Wey. W swoim oświadczeniu incydent określił jako poważne zaniedbanie obowiązku i przyznał, że nie ma żadnego usprawiedliwienia dla braku poszanowania własności intelektualnej. Wszystkie sporne materiały zostały już usunięte z oficjalnych kanałów komunikacji, a firma zadeklarowała, że choć czerpanie inspiracji z koncepcji kreatywnych jest naturalnym elementem rynku, kopiowanie gotowych prac jest niedopuszczalne.
Flagowiec na trudnym rynku
Skandal marketingowy wybuchł w bardzo niefortunnym momencie dla marki. Wey V9X to technologiczna wizytówka koncernu, oparta na nowoczesnej architekturze GWM One (Guiyuan S), wspierającej architekturę 800V i szybkie ładowanie. Jako luksusowy SUV ma rywalizować z takimi gigantami jak Aito M9 czy Li Auto L9, które notują rekordowe wyniki sprzedaży. W tym samym czasie marka Wey zmaga się z kryzysem – w lutym 2026 roku liczba rejestracji spadła o 15% w porównaniu do poprzednich miesięcy.
Mimo wizerunkowej wpadki, GWM nie zamierza rezygnować z planów eksportowych. Koncern podtrzymuje cel sprzedaży na poziomie 500 tysięcy aut poza granicami Chin w 2026 roku, a model V9X ma być ambasadorem marki na rynkach zagranicznych. Aby wzmocnić swoją pozycję, firma przeznaczyła aż 5 miliardów juanów (prawie 3 miliardy złotych) na badania i rozwój w bieżącym roku, starając się udowodnić, że potrafi tworzyć innowacyjne, a przede wszystkim własne rozwiązania.
Powrót starych demonów?
Sytuacja GWM przypomina nam, że mimo ogromnego postępu technologicznego, chińskie marki wciąż borykają się z problemem kopiowania Zachodu. Nie jest to odosobniony przypadek – równolegle głośno jest o nowym modelu SAIC Z7 EV, który przez komentatorów został już okrzyknięty mianem "Porsche Taycana z Temu". Samochód ten, przy znacznie niższej cenie, niemal 1:1 odwzorowuje linię nadwozia, pas świetlny i detale stylistyczne niemieckiego modelu.
Sytuacja Wey V9X pokazuje jednak nową jakość w podejściu do rozwiązania problemu. Publiczne przeprosiny prezesa GWM sugerują, że najwięksi gracze w Chinach w końcu zrozumieli, że budowa globalnego prestiżu nie może opierać się na plagiacie, a wizerunek marki premium to nie tylko etyka w inżynierii, ale również w marketingu.
Fot: carscoops.com