Ładowarka, która sama Cię znajdzie. Chiński lek na polskie problemy z EV
Polska infrastruktura ładowania aut elektrycznych stanowi zaledwie 1% zasobów całej Unii Europejskiej. Choć liczba punktów EV rośnie, polscy kierowcy wciąż mierzą się z "wykluczeniem ładowarkowym", głównie w mniejszych miejscowościach i na wsiach. Rozwiązaniem może być propozycja z Chin – autonomiczne roboty ładujące, które eliminują konieczność budowy stałych słupków i kosztownych modernizacji przyłączy.
Od końca stycznia 2026 roku w Polsce funkcjonuje 12 311 ogólnodostępnych punktów ładowania pojazdów elektrycznych, z czego tylko jedna trzecia to szybkie ładowarki DC, a zatem takie, które są realnie praktyczne w trasie. Zgodnie z unijnymi wymogami AFIR, do 2030 roku łączna moc polskiej infrastruktury EV musi wzrosnąć o 559%, co przy obecnym tempie prac i problemach z uzyskiwaniem pozwoleń jest celem co najmniej nierealnym. Głównym problemem są fizyczne ograniczenia sieci – szczególnie na terenach wiejskich i starych osiedlach, gdzie instalacja szybkich ładowarek wymagałaby całkowitej wymiany transformatorów i okablowania.
Robot zastępuje stacjonarną ładowarkę
Chińczycy standardowo szybciej poradzili sobie z tym problemem, a odpowiedź już jeździ po ulicach. Firma Eraergy wprowadziła do użytku autonomiczne jednostki Tank o wysokości 1,5 metra, które pełnią rolę jeżdżących powerbanków o pojemnościach od 30, przez 100, do 200 kWh. Najmocniejsze modele oferują moc ładowania na poziomie 120 kW, co pozwala naładować auto od 10 do 80% w około 40-60 minut. Robot jest wzywany przez dedykowaną aplikację, a następnie sam nawiguje do zaparkowanego pojazdu i rozpoczyna proces ładowania EV.
Ratunek dla bloków z wielkiej płyty i branży turystycznej
W polskich realiach najważniejszym plusem chińskiego rozwiązania jest to, że roboty nie wymagają natychmiastowej modernizacji sieci energetycznej. Urządzenie ładuje się powoli z istniejącego przyłącza o niskiej mocy, a następnie oddaje tę energię ze zwiększoną prędkością do auta. Chińskie roboty ładujące mogą być zatem świetnym rozwiązaniem dla polskich osiedli z wielkiej płyty, gdzie brak przypisanych miejsc postojowych oraz niewydolna instalacja nierzadko uniemożliwiają montaż wallboxów. Z rozwiązania mogłaby także skorzystać branża hotelarska – zamiast wielkich inwestycji, obiekty mogłyby udostępniać swoim gościom usługę mobilnego ładowania na żądanie.
Logistyka bez przestojów
Technologia mobilnych robotów ładujących, testowana także przez SF Express, ma swoje zastosowanie w logistyce. Chińskie mobilne ładowarki uzupełniają energię w autach dostawczych podczas przeładunku, co zmniejsza czas tracony na dojazdy do publicznych stacji. W Chinach systemy CharGo od CATL wspierają też autostrady w okresach szczytów komunikacyjnych, rozładowując zatory przy punktach ładowania. Przy zakładanym dążeniu do pełnej autonomii jazdy na poziomie L4 w Państwie Środka, takie roboty mogą wkrótce operować na zamkniętych parkingach czy w centrach logistycznych bez nadzoru człowieka.
Dla Polski wdrożenie chińskiego rozwiązania mogłoby być szansą na zachęcenie kierowców do przesiadki na elektryka. Nierzadko największą barierą nie jest sam zły stosunek do napędu BEV, a brak odpowiedniej infrastruktury publicznej, co wymusza na kierowcach całkowitą zmianę swoich nawyków (najczęściej niekomfortową) lub wręcz uniemożliwia poruszanie się samochodem bez wyjazdu do większego miasta w poszukiwaniu ładowarki. Chińczycy doskonale pokazują zatem, że zamiast walczyć z systemem, lepiej go po prostu ominąć.
Fot: CarNewsChina, Sina, CATL