Mandat za kota na desce? Niemiecka policja właśnie udowodniła, że to możliwe!
Jeśli myślicie, że fotoradary służą tylko do wyłapywania piratów drogowych, to jesteście w błędzie. Pewien kierowca ciężarówki z Kleve też tak uważał, dopóki nie ujrzał pisma z policji w Dortmundzie. Okazało się, że funkcjonariusze mają sokoli wzrok, a viralowe zdjęcie z autostrady A2 kryło w sobie uroczy detal, który kosztował pechowego szofera niemało pieniędzy.
Cała historia wydarzyła się w połowie stycznia na niemieckiej autostradzie A2, w okolicach węzła Kamener. Kierowca Mercedesa Actrosa jechał o 6 km/h za szybko (już po uwzględnieniu marginesu błędu urządzenia). W normalnych warunkach skończyłoby się na rutynowym mandacie w wysokości 30 euro, który większość kierowców zawodowych przyjmuje z pokorą i jedzie dalej.
Jednak kiedy policjanci usiedli do analizy zdjęcia, ich uwaga skupiła się nie na liczniku, a na tym, co działo się w kabinie. Na desce rozdzielczej, tuż przy przedniej szybie, wylegiwał się... puchaty kot.
Kot to "niebezpieczny przedmiot"
Choć widok mruczka na miękkim legowisku z widokiem na świat brzmi jak sielanka, dla niemieckiej policji był to dowód na złamanie przepisów. Funkcjonariusze uznali, że zwierzę nie było w żaden sposób zabezpieczone.
Dlaczego jednak jest to problem, a kot został potraktowany jako "niebezpieczny przedmiot"? Nawet najspokojniejszy futrzak w razie nagłego hamowania zagraża nie tylko sobie, ale i kierowcy. Do tego musimy dodać ryzyko wystraszenia zwierzęcia, co może skutkować nagłym wskoczeniem na kierowcę czy nawet ucieczkę pod pedały.
Paragrafy nie mają serca? prawo jest jasne
Kierowca w konsekwencji otrzymał dwa osobne rachunki za feralny dzień: 30 euro za przekroczenie prędkości i 35 euro za niewłaściwy przewóz ładunku.
W tym miejscu może dojść do niemałego oburzenia, jednak w świetle przepisów (art. 22 i 23 StVO – niemieckiego odpowiednika Prawa o ruchu drogowym), kot czy pies traktowani są jak ładunek. Każdy przedmiot w aucie musi być tak zabezpieczony, by nie przesuwał się nawet podczas gwałtownych manewrów. Gdyby doszło do kolizji, kara mogłaby wzrosnąć nawet do 75 euro.
35 euro to oczywiście surowa kara, natomiast sytuacja wygląda jeszcze gorzej w przypadku prawa polskiego. Choć w naszym kraju zwierzę nie jest określane jako "ładunek" stricte, to policja wykorzystuje art. 60 i 61 Prawa o ruchu drogowym. Oznacza to, że zwierzę nie może utrudniać kierowania ani ograniczać widoczności, a zgodnie z art. 97 Kodeksu wykroczeń, przewożenie pupila w sposób zagrażający bezpieczeństwu jest karane mandatem w wysokości nawet do 3000 zł.
Jak zatem bezpiecznie podróżować z ukochanym zwierzakiem? Najlepszym sposobem (w przypadku mniejszych pupili) jest dedykowany transporter przypięty pasami na siedzeniu lub umieszczony na podłodze za przednim fotelem. Alternatywnie można skorzystać ze specjalnej uprzęży wpinanej bezpośrednio do klamry pasów bezpieczeństwa lub kratki oddzielającej, jeśli jesteśmy właścicielami dużych psów i przewozimy je w bagażniku aut typu kombi.
Fot: Polizei NRW Dortmund