Masz e-TOLL? Możesz stracić 500 zł za nic! Sprawdź, czy jesteś na liście "wirtualnych dłużników"
Wyobraź sobie, że otwierasz skrzynkę pocztową i znajdujesz wezwanie do zapłaty 500 zł za przejazd autostradą, o którym zdążyłeś już dawno zapomnieć. Niestety, nie jest to kiepski żart czy nowa forma oszustwa, a rzeczywistość polskich kierowców, w której system e-TOLL po latach przypomina o sobie w najmniej spodziewany sposób. Choć wiele osób płaci dla "świętego spokoju" prawda o tym, co dzieje się w administracji skarbowej, może sprawić, że dwa razy zastanowisz się, zanim wyciągniesz portfel.
Fala wezwań do zapłaty zalewa kierowców, którzy korzystali z odcinków autostrad A2 i A4 w czasie, gdy były one jeszcze płatne dla samochodów osobowych. Mimo że dziś zasady te się zmieniły, a sam przejazd jest darmowy, widmo przeszłości wciąż straszy w bazach danych Ministerstwa Finansów. Sprawa wypłynęła na światło dzienne dzięki dociekliwości użytkowników serwisu Niebezpiecznik, którzy zamiast przelewania pieniędzy wybrali konfrontację z oskarżeniami urzędników.
Systemowy wehikuł czasu czyli jak cofnąć się w czasie za 500 złotych
Największy absurd całej tej sytuacji tkwi w sposobie, w jaki aplikacja e-TOLL rejestrowała nasze podróże. Okazuje się, że cyfrowy strażnik autostrad miewał poważne problemy z orientacją w czasie, a opóźnienia w rejestracji sięgały nawet godziny. W praktyce oznaczało to, że system mógł odnotować Twój zjazd z autostrady, zanim... oficjalnie na nią wjechałeś. Dla systemu było to jednoznaczne z brakiem opłaty, co automatycznie generowało karę, nawet jeśli w rzeczywistości kierowca sumiennie opłacił każdy kilometr swojej trasy.
Nocna zmiana daty w drodze po mandat
Na niesłuszne kary najbardziej narażeni są kierowcy, którzy podróżowali przez wspomniane odcinki w okolicach północy. Zdarzało się, że e-TOLL przypisywał cały przejazd do jednego dnia, całkowicie ignorując fakt, że w połowie trasy zmieniła się data. Ta "dziura w czasie" sprawiała, że opłacony bilet tracił ważność w oczach systemu. Dzięki śledztwu Niebezpiecznika wiemy o przypadku kierowcy, który udowodnił błąd, porównując dane z aplikacji z historią lokalizacji w telefonie oraz zdjęciami z galerii. Obnażyło to przesunięcie czasowe sięgające kilkudziesięciu minut.
Ministerstwo Finansów umywa ręce i wskazuje na Twój telefon
Ministerstwo Finansów, choć przyznaje, że takie sytuacje rzeczywiście mają miejsce, nie widzi problemu po swojej stronie. Według oficjalnej narracji, to nie system jest wadliwy, a... urządzenia kierowców. Resort tłumaczy, że błędy mogą wynikać ze złego stanu technicznego smartfonów lub niewłaściwych ustawień daty i godziny. Warto przy tym dodać, że do połowy 2024 roku aplikacja na Androida i iOS działała w oparciu o inne standardy mierzenia czasu, co samo w sobie stwarzało pole do pomyłek. Choć obecnie systemy zostały ujednolicone, stare błędy wciąż odbijają się na tysiącach kierowców, a Ministerstwo nie planuje żadnych systemowych zmian, by naprawić szkody wyrządzone "sporadycznymi" awariami.
Dostałeś wezwanie? Masz tylko 14 dni
Jeśli w Twojej skrzynce znajdzie się wezwanie do zapłaty, masz dokładnie 14 dni od momentu odebrania listu na złożenie sprzeciwu do Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Łodzi. Wiele osób rezygnuje z tej ścieżki, obawiając się biurokratycznego zderzenia z rzeczywistością – pamiętaj jednak, że niezweryfikowana kara staje się prawomocna, co oznacza bezpowrotne zniknięcie pieniędzy z Twojego konta.
Walka z e-TOLL wymaga jednak dowodów, takich jak historia lokalizacji GPS czy potwierdzenia płatności, które warto przechowywać znacznie dłużej, niż mogłoby się wydawać.