Miasto zapędziło się w karaniu kierowców. Przełomowy wyrok WSA w Szczecinie
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie wydał przełomowy wyrok dotyczący opłat w dawnej Strefie Zamieszkania Stare Miasto. Sędziowie uznali, że system karania kierowców był wadliwy, a nakładane sankcje miały charakter represyjny, co może otworzyć drogę do masowych wniosków o zwrot niesłusznie pobranych pieniędzy.
Sprawa dotyczy funkcjonującej od 2021 roku Strefy Zamieszkania Stare Miasto (czyli w praktyce drogi wewnętrznej należącej do gminy i niepodlegającej pod Ustawę o drogach publicznych), która obejmowała kilkanaście ulic szczecińskiego Podzamcza i starówki. Był to jeden z najdroższych obszarów postojowych w mieście, gdzie za godzinę parkowania trzeba było zapłacić nawet 10 złotych.
Największe kontrowersje wzbudzała jednak opłata dodatkowa za brak biletu w wysokości 200 złotych. Choć sama strefa została już przekształcona w Śródmiejską Strefę Płatnego Parkowania po wcześniejszych zastrzeżeniach prawnych, najnowszy wyrok WSA uderza w zasady, na podstawie których przez lata karano tam kierowców. Szacuje się, że z tego tytułu do miejskiej kasy wpłynęło co najmniej 4 miliony złotych.
Kara nieadekwatna do usługi
Głównym punktem sporu, który rozstrzygnął sąd po skargach Rzecznika Praw Obywatelskich i prokuratury, była wysokość opłaty dodatkowej. Sędziowie w uzasadnieniu wskazali, że gmina ma prawo pobierać opłaty za korzystanie z dróg wewnętrznych, ale nie może nadawać im charakteru sankcji karnej. W ocenie sądu kwota 200 złotych nałożona na kierowcę, który nie opłacił postoju wartego kilka złotych, jest nieproporcjonalna.
Konstrukcja przepisów została uznana za represję, a nie za ekwiwalent usługi parkingowej. Sąd podkreślił, że ustawa o gospodarce komunalnej nie daje samorządom wolnej ręki w kreowaniu tak wysokich kar, które w istocie stają się źródłem nadmiarowego dochodu, a nie rekompensatą za zajęcie miejsca.
Absurd biletu za szybą
Kolejny zakwestionowany przepis dotyczył obowiązku umieszczania biletu w "dobrze widocznym miejscu" za przednią szybą pojazdu. Sąd zwrócił uwagę na fakt, że pojęcie to jest niejasne i pozostawia zbyt dużą dowolność kontrolerom. W praktyce dochodziło do sytuacji, w których kierowca uiszczał opłatę, ale i tak otrzymywał wezwanie do zapłaty 200 złotych, ponieważ inspektor uznał bilet za nieczytelny lub źle wyeksponowany.
Sędziowie zauważyli, że na widoczność dokumentu mogą wpływać czynniki niezależne od kierowcy, takie jak intensywne opady deszczu czy śniegu, a najważniejszym faktem jest sam akt opłacenia postoju, a nie fizyczna ekspozycja papierka. Problem ten staje się jeszcze bardziej widoczny w dobie płatności mobilnych, gdzie bilet fizyczny w ogóle nie istnieje.
Błędne procedury przy nielegalnym postoju
Wyrok WSA odniósł się również do kwestii parkowania poza wyznaczonymi miejscami. Do tej pory w Szczecinie praktykowano nakładanie opłat dodatkowych na auta stojące w miejscach niedozwolonych na terenie strefy. Sąd uznał tę praktykę za błędną z punktu widzenia prawa. Jeśli auto stoi w miejscu, gdzie parkować nie wolno, gmina nie powinna naliczać opłaty za parkowanie, a wezwać odpowiednie służby. Właściwą reakcją w takim przypadku jest odholowanie pojazdu na koszt właściciela lub wystawienie mandatu karnego przez Straż Miejską lub Policję za naruszenie przepisów ruchu drogowego, a nie stosowanie cywilno-prawnych opłat parkingowych.
Mimo korzystnego dla kierowców rozstrzygnięcia, na realne zwroty pieniędzy trzeba będzie jeszcze poczekać. Wyrok z lutego 2026 roku nie jest prawomocny, co oznacza, że miasto ma prawo do złożenia apelacji do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeśli jednak wyższa instancja podtrzyma to stanowisko, Szczecin może stanąć przed koniecznością wypłaty ogromnych odszkodowań dla tysięcy osób, które w minionych latach zostały ukarane na Podzamczu.
Fot: Envato