Polski talent podbija Amerykę. 20-letni Tymek Kucharczyk na podium w debiucie Indy NXT
Tymek Kucharczyk w wielkim stylu zainaugurował swój udział w serii Indy NXT. 20-letni Polak, startujący z piątej pozycji, już na pierwszych metrach przebił się do czołówki i po niezwykle nerwowym wyścigu na Florydzie zajął trzecie miejsce. To pierwszy w historii wynik Polaka w tej prestiżowej, amerykańskiej serii wyścigowej.
Przejście do Indy NXT było dla Kucharczyka świadomym wyborem nowej drogi rozwoju. Po zdobyciu mistrzostwa Euroformula Open w 2025 roku, naturalnym krokiem wydawała się Formuła 2, jednak ogromne koszty startów w Europie zniweczyły te plany. Zamiast czekać na okazję w niższych seriach, Polak postawił na Stany Zjednoczone i zespół HMD Motorsports. Wybór ten okazał się strzałem w dziesiątkę, co potwierdził już pierwszy weekend wyścigowy na ulicznym torze w St. Petersburgu. Kucharczyk od początku prezentował mocne tempo, a w niedzielę udowodnił, że potrafi błyskawicznie adaptować się do zupełnie innej specyfiki ścigania.
Błyskawiczny awans i fenomenalny wynik Polaka
Niedzielna rywalizacja rozpoczęła się od startu lotnego w parach, co jest standardem w amerykańskich seriach open-wheel. Kucharczyk ruszał z trzeciej linii i wykonał manewr, który w praktyce okazał się decydujący. Jeszcze przed pierwszym zakrętem w widowiskowy sposób wyprzedził Sebastiana Murraya oraz Lochie Hughesa, przesuwając się na trzecią pozycję. Od tego momentu Polak skupił się na defensywie i zarządzaniu oponami, co na wyboistej pętli biegnącej wzdłuż nabrzeża i pasa startowego lotniska jest naprawdę trudne.
Sytuacji nie ułatwiały liczne incydenty na torze. Sędziowie aż czterokrotnie musieli zarządzać neutralizację i wprowadzać samochód bezpieczeństwa po kolizjach w głębi stawki. Każde wznowienie wyścigu oznaczało dla 20-latka konieczność obrony pozycji przed atakującymi rywalami. Kucharczyk wytrzymał jednak presję, nie popełnił żadnego błędu i mimo nieco słabszego tempa od prowadzącej dwójki, bezpiecznie dowiózł trzecie miejsce do samej mety.
Fizyczna szkoła przetrwania
Amerykański debiut był dla polskiego kierowcy prawdziwą lekcją wytrzymałości. Bolidy Indy NXT o mocy 450 KM wymagają od zawodników znacznie większego wysiłku fizycznego niż ich europejskie odpowiedniki, a brak wspomagania kierownicy na wąskim torze ulicznym potęguje trudności. Dodatkowym wyzwaniem było strategiczne operowanie systemem "push to pass". Kucharczyk musiał umiejętnie dawkować 150 sekund dodatkowej mocy, by skutecznie odpierać ataki na długich prostych, jednocześnie dbając o stan ogumienia, którego w tej serii nie wymienia się w trakcie wyścigu.
W mediach Kucharczyk często określany jest mianem "nowego Kubicy", jednak sam 20-letni zawodnik z dystansem podchodzi do tych porównań. Podkreśla, że choć Robert Kubica otworzył drzwi całemu pokoleniu polskich kierowców, on sam chce pisać własną historię jako "pierwszy Tymek Kucharczyk".
Start w barwach HMD Motorsports na Florydzie był pierwszym krokiem w stronę realizacji tego planu. Przed 20-latkiem jeszcze 16 wyścigów w ramach sezonu 2026, w tym te najbardziej wymagające na torach owalnych, z którymi Polak nie miał wcześniej styczności. Jeśli jednak utrzyma formę z inauguracji, walka o czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej może stać się realnym celem. Kolejna szansa na punkty nadejdzie już 15 marca na torze w Arlington, a my trzymamy kciuki za dalsze sukcesy polskiego kierowcy!
Fot: Tymek Kucharczyk, Facebook