Rekordowe ceny ropy Brent na świecie. Rząd nie wyklucza obniżki VAT i akcyzy na paliwa
Gwałtowna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie doprowadziła do paniki na giełdach towarowych. W nocy z niedzieli na poniedziałek cena ropy Brent wzrosła o ponad 27%, co dla polskich kierowców oznacza definitywny koniec stabilnych cen i wizję diesla kosztującego znacznie powyżej 8 złotych w najbliższych dniach. Sytuacja jest na tyle poważna, że polski rząd już teraz nie wyklucza interwencyjnej obniżki podatków, by zamortyzować nadchodzące uderzenie w ceny na pylonach.
Cenowe zawirowania zaczęły się w niedzielę około godziny 23:00 czasu polskiego, kiedy to notowania ropy Brent wzrosły do poziomu 109 dolarów. Kilka godzin później, około 3:00 nad ranem, surowiec osiągnął szczytowy poziom 118,22 dolara za baryłkę, co oznacza wzrost o 27,54%. To najwyższa wartość od lipca 2022 roku. Bezpośrednim powodem wzrostu notowań były nocne ataki na infrastrukturę energetyczną oraz mianowanie Modżtaby Chameneiego na najwyższego przywódcę Iranu.
Azja pod presją i paraliż dostaw
Reakcja rynków finansowych w Azji była natychmiastowa. Japoński indeks Nikkei 225 spadł o 7%, a w Korei Południowej skala wyprzedaży akcji była tak duża, że władze giełdy w Seulu musiały uruchomić procedury bezpieczeństwa i czasowo wstrzymać obrót po tym, jak wskaźnik KOSPI stracił niemal 6% w kilka minut.
Największym problemem dla sektora motoryzacyjnego jest jednak nie tylko cena samej ropy, ale paraliż logistyczny w cieśninie Ormuz. Przez ten wąski przesmyk przepływa około 20% światowych dostaw surowca, a obecna blokada uniemożliwia eksport z Kuwejtu, Bahrajnu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Skutki już odczuwa przemysł – japoński koncern Idemitsu Kosan ostrzegł przed wstrzymaniem produkcji etylenu, co może uderzyć w dostawy tworzyw sztucznych dla fabryk samochodów i elektroniki. Amerykańska administracja stara się uspokajać nastroje, choć retoryka płynąca z Waszyngtonu pozostaje stanowcza. Prezydent Donald Trump ocenił, że droższa ropa w krótkim terminie jest "niską ceną za bezpieczeństwo i pokój", choć jednocześnie przyznał, że obecne ceny benzyny w USA są najwyższe od jesieni 2024 roku.
Diesel po 8,50 zł? Czarne chmury nad polskimi pylonami
Dla polskich kierowców najważniejsze informacje płyną z analiz krajowego rynku hurtowego, który na niedzielne wydarzenia zareaguje z pełną mocą we wtorek. Eksperci z firmy Reflex ostrzegają, że czeka nas drastyczne rozwarstwienie cen między benzyną a olejem napędowym. O ile benzyna Pb95 może zbliżyć się do poziomu 7 zł za litr, o tyle sytuacja diesla wygląda znacznie gorzej. Ponieważ 20% europejskiego importu tego paliwa opiera się na dostawach z Bliskiego Wschodu, globalny deficyt wywinduje ceny na naszych stacjach. Rafał Zywert (Reflex) prognozuje, że litr diesla na stacjach paliw może kosztować około 8,5 zł. Różnica w cenie między tymi dwoma paliwami może wynieść nawet 1,50 zł na korzyść benzyny, co jest sytuacją rzadko spotykaną na polskim rynku.
Rządowe analizy i zapowiedź interwencji
W obliczu rosnącego napięcia i niepewności głos zabrali przedstawiciele polskiego rządu. Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański uspokaja, że dostawy ropy do Polski są bezpieczne dzięki Naftportowi i zdywersyfikowanym szlakom handlowym, ale jednocześnie przyznaje, że sytuacja jest stale analizowana pod kątem inflacji. W odpowiedzi na propozycję opozycji dotyczącej obniżenia podatków, minister stwierdził, iż "nie można wykluczyć" obniżki podatku VAT lub akcyzy na paliwa.
Fot: Envato