Rewolucja w przeglądach 2026. Nowe badanie wyeliminuje auta z wyciętym DPF
Koniec pobłażliwych przeglądów na polskich stacjach kontroli pojazdów. Nowe wytyczne z Brukseli wymuszą na diagnostach stosowanie cyfrowych narzędzi, które wyłapią każdą manipulację przy filtrze DPF i emisji spalin.
Jak informuje auto.dziennik.pl, Ministerstwo Infrastruktury już teraz przygotowuje ramy prawne pod unijną reformę, która ma zakończyć erę fikcyjnych badań technicznych. Nowe przepisy mają być bezpośrednią odpowiedzią na drastyczne różnice między Polską a resztą Europy, gdzie polskie auta niemal zawsze przechodzą kontrolę pozytywnie, mimo zaawansowanego wieku pojazdu. Nadchodzące zmiany sprawią, że o dopuszczeniu auta do ruchu przestanie decydować człowiek, a zacznie zaawansowany algorytm i precyzyjne czujniki laserowe, co dla wielu właścicieli starszych diesli oznacza konieczność kosztownych napraw.
Polska anomalia pod lupą Brukseli
Obecny system weryfikacji stanu technicznego w Polsce jest uznawany za jeden z najmniej szczelnych w Unii Europejskiej. Podczas gdy na polskich stacjach negatywny wynik otrzymuje zaledwie co pięćdziesiąty pojazd, u naszych zachodnich sąsiadów normą jest odsyłanie do warsztatu co siódmego kierowcy. Unijni urzędnicy uznali tę przepaść za dowód na nieskuteczność obecnych metod pomiarowych. Zapowiedziano już wprowadzenie standardów, które ujednolicą jakość kontroli we wszystkich krajach członkowskich.
Liczniki cząstek stałych i wyrok na wycięte filtry DPF
Największym wyzwaniem dla kierowców będzie wprowadzenie nowoczesnych liczników cząstek stałych, które zastąpią przestarzałe dymomierze. Obecna technologia w starciu z nowoczesnymi dieslami jest niemal bezużyteczna, ponieważ mierzy jedynie przepuszczalność światła, co pozwala wielu autom z usuniętym filtrem DPF przejść kontrolę bez problemu. Nowe urządzenia precyzyjnie policzą każdą drobinę sadzy. Dzięki temu bezbłędnie wykryją nie tylko całkowity brak filtra, ale też jego mechaniczne uszkodzenia czy niską wydajność układów redukcji tlenków azotu. Każde przekroczenie norm emisji będzie oczywiście skutkować natychmiastowym zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego w systemie informatycznym.
OBFCM – cyfrowy szpieg w Twoim aucie
Kolejnym etapem jest wykorzystanie systemu OBFCM, czyli fabrycznego rejestratora, który od 2021 roku obowiązkowo montowany jest w nowych samochodach. System ten zbiera szczegółowe dane o faktycznym zużyciu paliwa, energii oraz przebiegu przez cały okres eksploatacji pojazdu. Podczas przeglądu diagnosta będzie musiał wpiąć się do gniazda diagnostycznego, a system automatycznie prześle raport do bazy danych.
Jeśli parametry zapamiętane przez auto będą odbiegać od normy lub wykażą manipulację przy silniku, samochód zostanie skierowany na szczegółową kontrolę emisji spalin. W ten sposób Bruksela chce mieć pewność, że hybrydy plug-in są rzeczywiście ładowane, a silniki spalinowe pracują zgodnie z deklaracjami producenta.
Nowy kalendarz i koniec z "kręceniem” liczników
Reforma przewiduje również istotne zmiany w kalendarzu wizyt na stacjach diagnostycznych, co ma ujednolicić wiek flot w całej Europie. Zgodnie z nowymi wytycznymi, pierwsze badanie fabrycznie nowego auta odbędzie się dopiero po czterech latach, co jest terminem dłuższym niż obecnie w Polsce. Jednak po tej dacie młodsze samochody będą odwiedzać diagnostę co dwa lata, aż do momentu osiągnięcia dziesiątego roku eksploatacji.
Prawdziwe zaostrzenie przepisów dotyczy aut dziesięcioletnich i starszych, które będą musiały przechodzić rygorystyczny przegląd co rok. Dodatkowym zabezpieczeniem będzie wspólna europejska baza danych, która połączy stacje we wszystkich krajach UE, co ma ostatecznie wyeliminować problem cofania liczników w pojazdach sprowadzanych z zagranicy.
Kiedy zmiany wejdą w życie?
Harmonogram zmian jest już niemal gotowy, a najważniejsze rozstrzygnięcia w Parlamencie Europejskim zapadną wiosną tego roku. Docelowo 2026 rok ma być momentem pełnego wdrożenia nowych procedur na terenie wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej.
Kierowcy, którzy do tej pory bagatelizowali usterki układów wydechowych, mają więc ostatnią szansę na doprowadzenie swoich aut do porządku, zanim bezlitosna technologia wykluczy je z ruchu.