Rewolucja w przepisach o OC. Kary mają być niższe, a strażacy i policja dostaną miliony
Do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji ustawy, który może znacząco zmienić sytuację milionów polskich kierowców. Propozycja przygotowana przez posłów Polski 2050 zakłada wprowadzenie systemu ulg w karach za brak ciągłości ubezpieczenia OC oraz powołanie specjalnego funduszu wspierającego służby ratunkowe, finansowanego bezpośrednio z części składek ubezpieczeniowych.
Obecnie nawet kilkudniowe przeoczenie terminu opłacenia polisy OC wiąże się z dotkliwymi sankcjami, które dla samochodów osobowych sięgają od blisko 2 tysięcy złotych za krótką zwłokę do niemal 10 tysięcy złotych, gdy przerwa przekracza dwa tygodnie. Autorzy nowych przepisów argumentują, że obecny system jest zbyt rygorystyczny dla osób, które dopuściły się jednostkowego błędu, a nie unikają ubezpieczenia z premedytacją. Projekt ma na celu urealnienie kar i wprowadzenie mechanizmu, który doceni rzetelność właścicieli pojazdów.
Ulgi dla zapominalskich z dobrą historią
Najważniejszym elementem proponowanych zmian jest wprowadzenie systemu zniżek w opłatach karnych nakładanych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Zgodnie z założeniami, kierowcy posiadający nienaganną historię ubezpieczeniową w ciągu ostatnich dziesięciu lat mogliby liczyć na 50-procentową bonifikatę w przypadku otrzymania wezwania do zapłaty. Z kolei osoby, które w ciągu dekady miały tylko jedną przerwę w ochronie, mogłyby zapłacić karę o 30% niższą. Warunkiem skorzystania z preferencyjnych stawek miałoby być terminowe uregulowanie należności po otrzymaniu wezwania do zapłaty.
Taka konstrukcja przepisów ma chronić osoby, którym zdarzyła się ludzka pomyłka, na przykład w wyniku błędu w automatycznym odnowieniu polisy czy trudnej sytuacji życiowej. Jednocześnie pełne stawki sankcji pozostałyby w mocy dla osób, które systematycznie ignorują obowiązek ubezpieczenia pojazdu, co ma gwarantować stabilność całego systemu i bezpieczeństwo ofiar wypadków drogowych.
Składki OC sfinansują nowoczesny sprzęt dla służb
Drugi filar reformy zakłada utworzenie funduszu inwestycyjnego, który rocznie mógłby dysponować kwotą około 700 milionów złotych. Środki te pochodziłyby z odpisu w wysokości 4,5% od wpływów towarzystw ubezpieczeniowych z tytułu polis OC. Pieniądze byłyby dzielone po równo między Policję, Państwową Straż Pożarną oraz Ochotnicze Straże Pożarne. W praktyce oznaczałoby to zastrzyk gotówki rzędu 235 milionów złotych dla każdej z tych formacji z przeznaczeniem na modernizację infrastruktury, budowę nowych remiz oraz zakup nowoczesnego sprzętu ratowniczego.
Pomysłodawcy podkreślają, że lepsze wyposażenie służb i sprawniejszy system ratownictwa bezpośrednio przekładają się na bezpieczeństwo na drogach, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do zmniejszenia liczby tragicznych zdarzeń i kosztów likwidacji szkód. Inwestycja w służby ma być zatem formą prewencji, która przyniesie korzyści wszystkim uczestnikom ruchu.
Branża ostrzega przed podwyżkami mimo zakazów
Mimo optymistycznych zapowiedzi polityków, przedstawiciele branży ubezpieczeniowej podchodzą do projektu z większym dystansem. Polska Izba Ubezpieczeń zwraca uwagę, że rentowność polis komunikacyjnych utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, a narzucenie dodatkowego obciążenia w postaci 4,5-procentowego odpisu może wymusić na ubezpieczycielach podniesienie cen składek. Choć projekt ustawy zawiera kategoryczny zakaz przerzucania nowych kosztów na klientów, ubezpieczyciele argumentują, że przepisy o adekwatności kapitałowej mogą zmusić ich do korekty cenników, aby utrzymać bezpieczeństwo wypłat odszkodowań.
Nad przestrzeganiem zakazu podnoszenia cen z powodu nowej daniny ma czuwać Komisja Nadzoru Finansowego. Regulator ma otrzymać narzędzia pozwalające na nakładanie sankcji na te firmy, które próbowałyby ukryć nowe obciążenie w strukturze składki płaconej przez kierowców.
Spór między ustawodawcą a branżą będzie prawdopodobnie jednym z najgorętszych punktów podczas nadchodzących prac w sejmowych komisjach. Losy projektu rozstrzygną się w najbliższych miesiącach, a jego wejście w życie mogłoby nastąpić już 14 dni po ewentualnym podpisaniu nowelizacji przez prezydenta.