Sportowe zawieszenie i rajdowe geny. Nowa Toyota RAV4 GR SPORT w wersji PHEV debiutuje w Japonii
Podczas gdy polscy kierowcy odliczają dni do odebrania pierwszych egzemplarzy szóstej generacji Toyoty RAV4, zamówionych jeszcze w zeszłorocznej przedsprzedaży, w Japonii atmosfera robi się nieco bardziej "sportowa". Koncern oficjalnie zaprezentował w Kraju Kwitnącej Wiśni flagowy wariant GR SPORT w wydaniu hybrydy plug-in (PHEV). Choć w Polsce na tę konkretną wersję przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, japońska premiera zdradza, jak daleko inżynierowie zamierzają przesunąć granice możliwości tego popularnego SUV-a w najbliższej przyszłości.
Choć oficjalna dostępność nowej generacji w polskich salonach przypada na początek 2026 roku, zainteresowanie modelem bije rekordy już od września ubiegłego roku, kiedy ruszyły pierwsze zamówienia. RAV4 całkowicie rezygnuje z klasycznych napędów spalinowych na rzecz elektryfikacji, która oferuje nowoczesne napędy hybrydowe z zasięgiem elektrycznym przekraczającym 100 km. Zaprezentowana w Japonii wersja GR SPORT ma być poligonem doświadczalnym dla nowej technologii Toyoty, która ma uczynić z hybrydy plug-in samochód o niemal sportowej charakterystyce prowadzenia. Polscy kierowcy niestety na ten moment mogą pooglądać jedynie zdjęcia nowej, agresywnej Toyoty RAV4, która niemal na pewno w najbliższym czasie pojawi się na naszym rynku.
Gazoo Racing bierze się za hybrydę plug-in
To, co wyróżnia zaprezentowaną w Japonii wersję GR SPORT, to przede wszystkim nowe podejście do konstrukcji podwozia, które ma zniwelować typową dla dużych SUV-ów bezwładność. Inżynierowie Gazoo Racing, we współpracy z Yamahą, opracowali system Performance Dampers – specjalne amortyzatory drgań skrętnych nadwozia. Ich zadaniem jest błyskawiczne niwelowanie mikroodkształceń ramy pojazdu podczas dynamicznego pokonywania zakrętów. W połączeniu z dodatkowymi rozpórkami podwozia i specjalnie zestrojonym elektrycznym wspomaganiem układu kierowniczego, RAV4 w wersji GR SPORT ma oferować znacznie lepszą precyzję prowadzenia.
Wizualnie usportowiona wersja nie pozostawia złudzeń co do swojego przeznaczenia. Aerodynamika została potraktowana jako największy priorytet – od przedniego spojlera, przez kształtne skrzydło dachowe, aż po boczne dyfuzory. Każdy z tych elementów został zaprojektowany w taki sposób, aby generował realny docisk i stabilizował auto nie tylko przy prędkościach autostradowych, ale i w średnim zakresie obrotów. Charakterystyczny grill w kolorze czarnym i 20-calowe felgi aluminiowe nadają RAV4 drapieżności, która świetnie koresponduje z potężną mocą układu napędowego, wynoszącą 329 KM. Wewnątrz i na zewnątrz auta nie zabrakło oczywiście emblematów GR, które przypominają, że za finalne dostrojenie tego modelu odpowiadają specjaliści z działu sportowego Toyoty, wykorzystując doświadczenia z rajdów. Widzimy zatem ogromny krok naprzód względem wersji, która dopiero dociera na nasze rodzime podwórko.
Nowe standardy zasięgu i funkcjonalności
Japońska premiera ujawniła również, że Toyota nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w kwestii wydajności baterii. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych półprzewodników z węglika krzemu (SiC) w jednostce sterującej, straty energii zostały zredukowane do minimum. Przekłada się to na spory zasięg w trybie czysto elektrycznym, który według japońskich norm wynosi nawet 150 km. To wynik przewyższający parametry szóstej generacji RAV4, która debiutuje w Polsce z zasięgiem około 100 km według normy WLTP.
Warto również zwrócić uwagę na funkcję Power Supply Mode, która w wersji GR SPORT pozwala na wykorzystanie auta jako potężnego, mobilnego banku energii. Samochód może zasilać zewnętrzne urządzenia o mocy do 1500W, a w sytuacjach awaryjnych jest w stanie dostarczyć prąd do gospodarstwa domowego nawet przez tydzień. Oczywiście, funkcja ta stanowi świetne uzupełnienie dla Japonii dręczonej przez katastrofy naturalne, ale w polskich warunkach może być równie użyteczna.
Premiera w Japonii Toyoty RAV4 GR SPORT została zaplanowana na 9 marca 2026 roku. Nam przyjdzie poczekać nieco dłużej, ale japońscy inżynierowie sukcesywnie udowadniają, że warto.
Fot: Toyota