Stellantis redukuje zatrudnienie w Tychach. Znika trzecia zmiana, pracę straci ponad 700 osób
Po miesiącach spekulacji i zaprzeczeń ze strony dyrekcji, stało się to, czego obawiali się pracownicy śląskiego sektora motoryzacyjnego. Koncern Stellantis oficjalnie ogłosił likwidację trzeciej zmiany w fabryce w Tychach, przez co pracę straci ponad 740 osób. Związkowcy alarmują, że skutki tej decyzji wykroczą daleko poza bramy zakładu, uderzając w cały regionalny rynek motoryzacyjny.
Pismo, które wczoraj trafiło na biurka przedstawicieli związków zawodowych w tyskiej fabryce FCA Poland, kończy okres niepewności, zastępując go strachem o przyszłość. Dyrekcja zakładu potwierdziła konieczność przeprowadzenia zwolnień grupowych i reorganizacji pracy. Od 1 marca 2026 roku fabryka produkująca m.in Jeepa Avengera, Fiata 600 i Alfę Romeo Junior przejdzie na system dwuzmianowy.
Skala cięć jest większa niż przypuszczano
Planowana redukcja dotknie 742 pracowników. Jak wynika z informacji przekazanych przez związki zawodowe, struktura zwolnień obejmie niemal wszystkie grupy zatrudnionych. Wypowiedzenia ma otrzymać około 140 osób posiadających umowy na czas nieokreślony oraz blisko 300 pracowników zatrudnionych na czas określony. Równie dużą grupę, liczącą kolejne 300 osób, stanowią pracownicy agencyjni, którzy także stracą zatrudnienie.
Obecnie zakład Stellantis w Tychach zatrudnia około 2300-2600 osób, co oznacza, że zwolnieniami zostanie objęta niemal jedna trzecia pracowników, do poziomu około 1600 osób.
Według słów Grzegorza Maślanki, przewodniczącego Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność FCA Poland, pracodawca stale utrzymywał, że informacje o potencjalnych zwolnieniach są nieprawdziwe. Dziś jednak już wiemy, że trzecia zmiana w tyskiej fabryce przestanie istnieć.
Efekt domina na Śląsku
Choć sama liczba 740 zwolnionych w fabryce Stellantis jest alarmująca, eksperci i związkowcy wskazują na znacznie szerszy wymiar problemu. Tyski zakład jest sercem ekosystemu motoryzacyjnego, zasilanego przez sieć poddostawców z Bielska-Białej, Żywca, Bierunia i okolic. Według związkowców, łącznie w firmach współpracujących z FCA pracę może stracić nawet do 3,5 tysiąca osób. Dla lokalnego rynku pracy to ogromny cios, zwłaszcza że region wciąż zmaga się z niedawnym zamknięciem bielskiej fabryki silników FCA Powertrain, gdzie pracę straciło blisko 500 osób.
Dlaczego Stellantis zwalnia?
Decyzja koncernu jest konsekwencją głębokiego kryzysu, w jakim znalazła się europejska motoryzacja. Agnieszka Brania, rzeczniczka prasowa fabryk Stellantis w Polsce, tłumaczy ten ruch "bardzo wymagającymi warunkami rynkowymi" i spadkiem zamówień.
Główne przyczyny zwolnień to przede wszystkim drastyczny spadek popytu – sprzedaż aut grupy Stellantis w Europie spadła o 5,5% w ciągu pierwszych 11 miesięcy 2025 roku, co wynika ze wstrzymywania się klientów z zakupami ze względu na wysokie ceny aut. Istotnym czynnikiem jest także transformacja energetyczna, w ramach której zapotrzebowanie na samochody spalinowe i hybrydowe kurczy się szybciej, niż zakładano, a unijne limity emisji spalin niwelują opłacalność produkcji. Sytuację dodatkowo pogarsza rosnąca konkurencja z Azji, szczególnie w przypadku tańszych samochodów z Chin, z którymi producenci ze Starego Kontynentu przegrywają walkę cenową.
Związkowcy jako winnego wskazują Unię Europejską wraz z jej polityką klimatyczną.
– Jeżeli Unia nie podejmie kroków, aby usunąć obostrzenia dotyczące aut spalinowych, to musimy spodziewać się bardzo czarnego scenariusza. Większość firm wyniesie się z Europy – mówi jeden z przedstawicieli załogi.
Walka o odprawy
W związku z masowymi zwolnieniami rozpoczyna się nerwowy wyścig z czasem. Związki zawodowe mają 20 dni na wynegocjowanie warunków odejść. Już teraz zapowiadają walkę o jak najwyższe odprawy, postulując o równowartość 36 wynagrodzeń, gdzie absolutnym minimum są 24 pensje. Przedstawiciele Stellantis zapewniają, że zwalniani pracownicy nie zostaną pozostawieni sami sobie. Firma deklaruje współpracę z urzędami pracy oraz pomoc w relokacji części załogi do fabryki samochodów dostawczych w Gliwicach lub zakładu jednostek napędowych w Tychach. Dla setek pracowników agencyjnych i osób z umowami o pracę na czas określony przyszłość rysuje się jednak w czarnych barwach.
Negocjacje w sprawie zwolnień oficjalnie ruszają 14 stycznia 2026 roku a ostateczne decyzje mają zapaść na początku lutego.