Strefa Czystego Transportu „po katowicku”. Bruksela zadowolona, kierowcy odetchną z ulgą
Władze Katowic zaprezentowały szczegóły wprowadzenia Strefy Czystego Transportu na terenie miasta, która ma zacząć obowiązywać pod koniec czerwca 2026 roku. Choć temat ten w wielu miastach wywołuje burzliwe dyskusje i protesty, katowicki projekt okazuje się wyjątkowo łagodny dla obecnych właścicieli aut, skupiając się przede wszystkim na spełnieniu formalnych wymogów Unii Europejskiej przy minimalnym obciążeniu mieszkańców aglomeracji.
Decyzja o wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu w Katowicach jest bezpośrednim efektem nacisków Komisji Europejskiej oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Największym problemem okazały się pomiary jakości powietrza z 2024 roku. Wówczas stacja badawcza zlokalizowana była przy autostradzie A4, co zdaniem władz miasta dawało fałszywy obraz sytuacji w samym centrum. Mimo przeniesienia urządzenia pomiarowego na ulicę Dudy-Gracza, gdzie obecne wyniki mieszczą się w normach, prawo nieubłagalnie nakazuje reakcję na przeszłe przekroczenia norm emisji tlenków azotu.
Stawka tej decyzji jest znacznie wyższa niż tylko zapewnienie czystszego powietrza w mieście. Brak wprowadzenia SCT mógłby zablokować wypłatę ogromnych środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) o wartości nawet 2 miliardów złotych. W konsekwencji wypracowano rozwiązanie, które ma być "zdroworozsądkowym kompromisem" między wymogami prawnymi a potrzebami kierowców, którzy mogą być relatywnie zadowoleni z niewielkiego, wyodrębnionego obszaru.
Gdzie dokładnie powstanie katowicka SCT?
Zaproponowany obszar SCT jest zaskakująco mały i obejmuje jedynie ścisłe centrum miasta. Granice strefy wyznacza ulica ks. Piotra Skargi, Moniuszki, Pańki, fragmenty ul. Dudy-Gracza, Warszawskiej, Francuskiej oraz Mariackiej Tylnej i Dworcowej. Co ważne, same ulice wyznaczające granice SCT nie wchodzą w skład strefy, co pozwoli kierowcom na swobodne objeżdżanie obszaru bez narażania się na mandaty.
W praktyce restrykcje obejmą rejony, które już teraz funkcjonują głównie jako deptaki lub strefy o mocno ograniczonym ruchu, jak okolice Rynku czy ulica Mariacka. Wyłączono z niej również ulicę Maślińskiego, aby zapewnić bezproblemowy dojazd do szpitala św. Elżbiety. Dzięki temu SCT w Katowicach nie będzie paraliżować komunikacji w skali całej aglomeracji.
Ulgi dla mieszkańców Katowic i Metropolii
Najważniejszą informacją dla lokalnych kierowców jest fakt, że mieszkańcy Katowic oraz całego Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii zostali objęci szerokim systemem wyłączeń. Osoby, które posiadają swoje samochody w momencie wejścia w życie przepisów, będą mogły nimi wjeżdżać do centrum bez żadnych ograniczeń, dopóki ich pojazdy będą przechodzić regularne badania techniczne. Dotyczy to także motocykli, pojazdów zabytkowych oraz autobusów komunikacji miejskiej.
Sytuacja zmieni się dla osób, które zarejestrują samochód już po wejściu w życie przepisów, czyli po 29 czerwca 2026 roku. Wtedy wyznacznikiem wjazdu zostanie norma Euro 3 (rocznik 2000 i nowszy) dla aut benzynowych oraz norma Euro 4 dla diesli (data produkcji od 2005 roku). Normy te będą stopniowo zaostrzane w kolejnych latach, jednak samo tempo zmian jest na tyle rozciągnięte w czasie, że dla przeciętnego kierowcy proces ten powinien być niemal nieodczuwalny. Dopiero od 2034 roku wymagania staną się bardziej restrykcyjne, wymuszając posiadanie diesla z normą Euro 6. Przypomnijmy, że wciąż mówimy tu o bardzo niewielkim obszarze miasta, a sam kształt SCT nie będzie rozszerzany.
Zasady dla przyjezdnych i system kontroli
Osoby spoza aglomeracji otrzymają nieco surowsze, choć wciąż liberalne zasady. Od początku funkcjonowania strefy w czerwcu, auta benzynowe przyjezdnych będą musiały mieć co najmniej 26 lat (rocznik 2000), a diesle 17 lat (rocznik 2009). Miasto zrezygnowało z wprowadzania naklejek na szyby czy specjalnych opłat za wjazd. Zamiast tego, weryfikacją uprawnień zajmie się Straż Miejska oraz Policja, korzystając z bazy danych o pojazdach.
Wjazd do SCT samochodem niespełniającym norm będzie wiązał się z mandatem w wysokości 500 zł. Władze Katowic liczą jednak na to, że czytelne oznakowanie tablicami D-54 oraz dostępność alternatywnych tras zminimalizują liczbę takich incydentów.
Zanim projekt zostanie ostatecznie przegłosowany przez Radę Miasta, od 16 marca ruszą konsultacje społeczne, podczas których mieszkańcy będą mogli zgłaszać swoje uwagi do planowanych regulacji.
Fot: UM Katowice