Tylko 50 litrów dziennie. Słowenia wprowadza limity na paliwo
Kierowcy planujący przejazd lub pobyt w Słowenii muszą przygotować się na spore utrudnienia i konieczność precyzyjnego planowania trasy. W obawie przed skutkami konfliktu w Iranie oraz nagłym szturmem na stacje, tamtejszy rząd zadecydował o odgórnym ograniczeniu ilości paliwa, jaką można jednorazowo wlać do baku.
Jak przekazała agencja Reuters, bezpośrednim zapalnikiem kryzysu w Słowenii stały się wydarzenia w Iranie, które wywołały wśród obywateli państwa obawy o gwałtowny wzrost cen i ewentualne przerwy w dostawach. Efekt był łatwy do przewidzenia – masowe gromadzenie zapasów "na czarną godzinę" oraz wzmożony ruch ze strony zagranicznych kierowców doprowadziły do logistycznych problemów całego systemu dystrybucji.
50 litrów i ani kropli więcej
Zgodnie z nowymi wytycznymi, kierowca samochodu osobowego nie zatankuje już do pełna, jeśli jego bak mieści więcej niż 50 litrów. Tyle wynosi obecnie dzienny limit na kierowców prywatnych. Nieco większy margines pozostawiono sektorowi transportowemu oraz rolnictwu, gdzie limity ustalono na poziomie 200 litrów. Ograniczenia te weszły w życie w dość szczególnym momencie, bo w dniu wyborów parlamentarnych w Słowenii, i mają pozostać w mocy do czasu, aż sytuacja na rynku paliw wróci do normy.
Problemem nie jest jednak brak surowca w krajowych magazynach. Premier Robert Golob uspokaja, że rezerwy strategiczne są pełne, a paliwa w kraju fizycznie nie brakuje. Główną przeszkodą okazała się wydolność transportu krajowego – cysterny po prostu nie nadążają z dowożeniem paliwa na stacje, które są błyskawicznie opróżniane przez spanikowanych kierowców.
Wojskowe wsparcie dla logistyki
Aby zapobiec całkowitemu unieruchomieniu kraju, do akcji wkroczyło słoweńskie wojsko. Armia oddelegowała swoje cysterny, które mają wspomóc dystrybutorów w szybszym uzupełnianiu zapasów w punktach detalicznych. Dodatkowo na operatorów stacji nałożono obowiązek przesyłania codziennych raportów o stanie paliwa, co ma pomóc lokalnym władzom w bieżącym łataniu "dziur" w dostępności benzyny i diesla.
Z perspektywy kierowcy tranzytowego sytuacja wygląda jeszcze mniej ciekawie. Rząd zalecił stworzenie specjalnych procedur dla obcokrajowców, co w praktyce może oznaczać wydzielone strefy lub dodatkowe restrykcje dla osób przejeżdżających przez Słowenię w celach turystycznych lub transportowych.
Gigantyczne kolejki i zamknięte punkty
Największy krajowy operator, Petrol, musiał czasowo zamknąć część swoich placówek, ponieważ dystrybutory po prostu opustoszały. Z kolei na stacjach należących do węgierskiej grupy MOL wprowadzono jeszcze ostrzejsze ograniczenia – tam zdarzają się limity rzędu 30 litrów na jeden samochód.
Dla wielu podróżnych, szczególnie ze Szwajcarii i Austrii, tempo reakcji słoweńskiego rynku na wydarzenia geopolityczne w Iranie jest ogromnym zaskoczeniem. Obecnie standardem stało się korzystanie z aplikacji mobilnych monitorujących dostępność paliwa, co ma pozwolić na uniknięcie wielokilometrowych korków do stacji, które i tak mogą okazać się nieczynne.
Fot: Envato