Wyrok w sprawie SCT w Krakowie. Sąd podważył kryterium meldunku, ale strefa zostaje
Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Krakowie wydał 14 stycznia 2026 roku wyrok dotyczący zaskarżonej uchwały o Strefie Czystego Transportu (SCT). Choć sąd uznał legalność samej strefy i jej granic, zakwestionował zapisy dotyczące przywilejów dla mieszkańców oraz pacjentów. Wyrok jest nieprawomocny.
W środę krakowski sąd administracyjny rozpoznał skargi złożone m.in. przez wojewodę małopolskiego, gminę Skawina oraz osoby prywatne, w tym posła Andrzeja Adamczyka. Główną osią sporu była kwestia równości wobec prawa oraz proporcjonalności wprowadzonych ograniczeń.
Co zakwestionował sąd?
Sąd częściowo przychylił się do skargi wojewody małopolskiego, stwierdzając nieważność trzech konkretnych regulacji zawartych w uchwale.
WSA uznał, że uzależnienie prawa wjazdu do strefy od posiadania meldunku w Krakowie jest niezgodne z prawem. Mieszkańcem gminy jest osoba faktycznie w niej zamieszkująca, a nie tylko posiadająca administracyjny wpis. Oznacza to, że miasto nie może różnicować sytuacji krakowian na podstawie samego meldunku.
Uchylono także zapis, który zwalniał z zakazu wjazdu wyłącznie osoby udające się do publicznych placówek ochrony zdrowia (finansowanych z NFZ). Sąd argumentował, że pacjenci korzystający z prywatnej opieki medycznej nie mogą być dyskryminowani, a ich prawo do ochrony zdrowia jest równie ważne.
Co pozostaje bez zmian?
Mimo punktowych uchyleń, WSA oddalił skargi w pozostałym zakresie, co władze Krakowa interpretują jako sukces. Sąd potwierdził, że Rada Miasta miała prawo ustanowić SCT w celu ochrony zdrowia mieszkańca, granice strefy (obejmujące około 60-61% powierzchni miasta) zostały wyznaczone prawidłowo, a normy emisji spalin oraz system opłat dla kierowców spoza Krakowa (co do zasady) pozostają w mocy.
Skargi złożone przez gminę Skawina oraz osoby prywatne, w tym posła PiS Andrzeja Adamczyka i radnego z Wieliczki zostały przez sąd odrzucone.
Argumenty stron
Podczas rozprawy ścierały się dwie wizje – ochrony zdrowia publicznego oraz swobody poruszania się.
Wojewoda i skarżący podnosili, że uchwała narusza konstytucyjną zasadę równości. Wskazywano na dyskryminację kierowców spoza Krakowa, którzy muszą zapłacić za wjazd do strefy starszym autem, podczas gdy krakowianie są z tego mechanizmu zwolnieni. Drugim argumentem przeciwników było oparcie decyzji o wprowadzeniu Strefy Czystego Transportu na nieprecyzyjnych danych o jakości powietrza, gdyż przekroczenia norm odnotowano tylko w jednym punkcie pomiarowym. Przed sądem odbył się protest mieszkańców pod hasłami "Strefa do likwidacji" i "Ręce precz od naszych aut".
Przedstawiciele miasta oraz organizacje społeczne, w tym Krakowski Alarm Smogowy i Fundacja Frank Bold argumentowali, że priorytetem jest zdrowie i życie obywateli. Powoływano się na badania WHO, rakotwórczość spalin diesla oraz unijne zobowiązania Polski do poprawy jakości powietrza do 2030 roku. Miasto podkreślało, że jego obowiązkiem jest dbanie o interes mieszkańców, stąd preferencyjne traktowanie lokalnej społeczności.
Co dalej?
Wyrok WSA jest nieprawomocny. Obu stronom przysługuje teraz prawo do złożenia skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Biorąc pod uwagę wagę sprawy i rozbieżne interpretacje, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny.
Do czasu uprawomocnienia wyroku lub ewentualnych zmian wprowadzonych przez Radę Miasta, sytuacja prawna SCT pozostaje skomplikowana, choć zasadniczy zakres uchwały nadal obowiązuje. Władze Krakowa zapowiedziały już analizę uzasadnienia sądu i odniesienie się do zakwestionowanych zapisów.
Dla kierowców wjeżdżających do Krakowa oznacza to, że na ten moment strefa formalnie obowiązuje, ale miasto otrzymało sygnał, że musi zmienić przepisy, by uwzględnić osoby mieszkające w Krakowie bez meldunku oraz pacjentów prywatnych gabinetów lekarskich. Ostateczne rozstrzygnięcie NSA może potrwać nawet półtora roku.