Ceny paliw i prądu w 2026. Prognozy na nowy rok. Analiza wpływu geopolityki i nowych regulacji UE
Wstęp
Pod koniec 2025 roku uwaga ekonomistów i polityków skupia się na kontrowersyjnym systemie ETS2, który od 2026 roku może drastycznie wpłynąć na ceny gazu, węgla, benzyny, oleju napędowego, a także energii i ogrzewania. Choć nowe regulacje miały uderzyć w portfele Polaków bez wyjątków, nastąpił polityczny zwrot akcji. Obecnie realne staje się nie tylko opóźnienie startu systemu do 2028 roku, ale przede wszystkim gruntowna rewizja jego zasad.
Ekonomia strachu – dlaczego nasze portfele są zagrożone?
Choć dyskusja wokół ETS2 często opiera się na aspekcie ekologicznym, według głosów dochodzących z Narodowego Banku Polskiego (NBP) jest to przede wszystkim problem na podłożu finansowym. Wiceprezes NBP, Marta Kightley, w swoich analizach ostrzega, że wejście w życie nowego (w praktyce) podatku w pierwotnym terminie, a zatem w 2026 roku, byłoby potężnym impulsem proinflacyjnym. Sytuacja jest o tyle napięta, że polska gospodarka nadal zmaga się z nierównością między wzrostem płac a wydajnością pracy.
Dane za II kwartał bieżącego roku ukazują z kolei niepokojący trend – choć realne wynagrodzenia wzrosły o 4,8%, wydajność pracy zwiększyła się o jedynie 3,4%. Co więcej, aż 27% przedsiębiorców sygnalizowało ten problem w ankietach objętych przez badanie NBP. Kightley ostrzega, że firmy “chomikują pracę”, utrzymując zatrudnienie na zapas, a nadchodzące inwestycje z KPO w 2026 roku mogą dodatkowo zwiększyć presję płacową. Dorzucając do tego koszty związane z wprowadzeniem ETS2, inflacja może wymknąć się spod kontroli. Sytuacji dodatkowo nie poprawia stan budżetu państwa. Projekt Polski na rok 2026 zakłada deficyt na poziomie 6,9% PKB – drugi najwyższy deficyt w krajach Uni Europejskiej. Oznacza to także ograniczenie pola manewru rządu przy ewentualnych dopłatach do cen energii.
Kosztowna geografia – Raport “Solidarności” i nierówności w UE
Dlaczego Polska tak głośno protestuje w obliczu nadchodzącego ETS2? Odpowiedź przynosi nam szczegółowy raport Marka Lachowicza i prof. Zbigniewa Krysiaka, przygotowany dla “Solidarności”. Autorzy wskazują, że system ETS2 jest niesprawiedliwy ze względu na klimat, w którym funkcjonuje nasz kraj. Polacy muszą ogrzewać swoje domy średnio od października do kwietnia, a temperatury zimą są znacznie niższe niż w przypadku krajów znajdujących się na południu Europy, np. Włoch. Oznacza to, że obciążenie kosztami emisyjności, które związane są z koniecznością ogrzewania gospodarstw domowych jest nierównomierne w skali całej Unii Europejskiej.
Sytuacja ta wygląda jeszcze bardziej alarmująco, gdy weźmiemy pod uwagę liczby. Szacunki zawarte w raporcie wskazują, że roczne obciążenie polskiego sektora ciepłowniczego z powodu wprowadzenia ETS2 wyniesie w wariancie bazowym 2,21 miliardów euro (9,5 miliardów złotych), a w pesymistycznym scenariuszu nawet 4,14 miliardów euro (17,8 miliarda złotych). Choć nominalnie więcej od Polski zapłacą tylko obywatele Niemiec, Francji czy Włoch, społeczeństwa tych krajów są znacznie zamożniejsze niż w przypadku polskich obywateli.
Raport Solidarności zwraca również uwagę na bardzo groźne zjawisko społeczne – wykluczenie komunikacyjne. W biedniejszych regionach, gdzie samochód jest koniecznością w celu zaspokajania podstawowych potrzeb, w tym edukacji, pracy czy dostępności do usług, drastyczny wzrost cen paliw może sprawić, że dojazd do metropolii z perspektywy finansowej okaże się niemal niemożliwy. To z kolei może zmusić mieszkańców małych miejscowości do rezygnacji z zatrudnienia, pogłębiając tym samym bezrobocie strukturalne. Biorąc również pod uwagę niewystarczającą komunikację miejską w takich regionach, sytuacja dużej części naszego społeczeństwa może być katastrofalna.
Dyplomatyczna kontrofensywa i koalicja 15 państw
W obliczu realnego zagrożenia, polski rząd podjął w ostatnich miesiącach intensywne działania w Brukseli. Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta ogłosił pierwszy sukces. Punktem zwrotnym było posiedzenie z 13 listopada, kiedy to Parlament Europejski przyjął mandat do negocjacji o odroczenie wejścia w życie systemu ETS2 o rok (na 2028 r.) oraz ustalenie nowego celu redukcji emisji CO2 o 90% do 2040 roku (w porównaniu z poziomami z 1990 roku). Ostatnim etapem będzie osiągnięcie neutralności klimatycznej w 2050 roku. Już wkrótce w Brukseli rozpoczną się negocjacje w ramach Rady nad ostatecznym kształtem przepisów.
Kluczem do sukcesu było utworzenie przez Polskę koalicji 15 państw, w skład której weszły m.in. Włochy i Belgia, ale także proklimatyczne kraje nordyckie i bałtyckie. Premier Donald Tusk komentując te ustalenia mówi o “kamieniu z serca”, podkreślając wagę blokady automatycznego wejścia przepisów w życie.
Głównym postulatem nowo utworzonej koalicji, na które wskazuje wiceminister Bolesta, jest wprowadzenie mechanizmu kontroli ceny pozwoleń. Państwa wchodzące w skład koalicji chcą mieć pełną gwarancję, że spekulacje rynkowe nie wywindują kosztów emisji do poziomu, który może zrujnować domowe budżety obywateli.
Finansowa poduszka bezpieczeństwa
Niezależnie od ostatecznego kształtu regulacji, Polska zabezpieczyła znaczące środki na osłony socjalne dla najuboższych mieszkańców UE. Wraz z systemem ETS2 ruszyć ma Społeczny Fundusz Klimatyczny, a nasz kraj będzie jego największym beneficjentem, z udziałem na poziomie 18%, co w praktyce przekłada się na kwotę około 11,4 miliarda euro, dostępną do 2032 roku.
Jak wyjaśnia wiceminister Bolesta, fundusz ten ma sfinansować transformację energetyczną u najuboższych odbiorców, a sam mechanizm pozwala na elastyczność. Państwa członkowskie mogą rozliczać w jego ramach koszty poniesione już w bieżącym roku, o ile zostaną one ujęte w krajowym planie wydatków. To właśnie te środki mają stanowić pierwszą linię obrony przed ubóstwem energetycznym, wskazywanym przez analityków rynkowych i autorów raportu przygotowanego przez Solidarność.
Podsumowanie
Obecnie mamy do czynienia z niewątpliwym sukcesem polskiej dyplomacji i chwilową ulgą dla rządu, choć nie oznacza ona końca problemów. Zyskaliśmy cenny czas, by przygotować naszą gospodarkę na nieuchronną transformację, jednak samo zagrożenie wzrostem kosztów życia nie minęło.
Kluczowe dla bezpieczeństwa finansowego Polaków będą trwające negocjacje dotyczące mechanizmu “hamulca cenowego” Bez skutecznej blokady spekulacji na rynku uprawnień oraz efektywnego wykorzystania pieniędzy ze Społecznego Funduszu Klimatycznego, widmo ubóstwa energetycznego i wykluczenia komunikacyjnego wciąż może być realnym scenariuszem. “Bitwa” o ostateczny kształt unijnej polityki klimatycznej trwa, a jej wynik z pewnością wpłynie na koszty życia in Polsce na najbliższe dekady.