Polak szuka oszczędności gdy paliwo drożeje
Wojna na Bliskim Wschodzie, skutkująca podwyżkami na stacjach, spowodowała skokowy wzrost zainteresowania Polaków informacjami dotyczącymi zużycia paliwa w samochodach. Auta elektryczne zyskały nową przewagę nad spalinową motoryzacją – koszt ładowania stał się wyraźnie niższy od kosztu tankowania benzyny czy oleju napędowego, wskazują obliczenia Superauto.pl. Polacy już od dawna szukają oszczędności na paliwie – co drugie nowe auto kupowane w naszym kraju to hybryda, a wraz z elektrykami udział ekologicznych pojazdów wynosi niemal 60%.
- W pierwszym tygodniu eskalacji konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie, zainteresowanie sekcją „raporty spalania” w serwisie Autocentrum wzrosło 11-krotnie, a obecnie utrzymuje się na poziomie ośmiokrotnie wyższym od średniej. Podobnie prezentują się statystyki sekcji z cenami paliw, również notujące rekordową liczbę odwiedzin – mówi Marek Srębowaty, dyrektor e-commerce Superauto.pl. Zdaniem eksperta, jest natomiast za wcześnie na to, aby ocenić, jakie przełożenie mogą mieć podwyżki cen paliw na decyzje zakupowe Polaków. – Nabywca samochodu potrzebuje zwykle od 30 do 90 dni aby przemyśleć, jaki model czy wersję silnikową chce kupić. To nie jest impulsywna decyzja, ale proces, który może zająć kilka miesięcy. Gdyby ceny paliw utrzymywały się na tak wysokim poziomie przez dłuższy czas, moglibyśmy dopiero zobaczyć ich konsekwencje w motoryzacyjnych wyborach Polaków – ocenia Marek Srębowaty.
Co drugie auto to hybryda
Ekspert zwraca jednak uwagę, że ekonomiczne pod względem zużycia paliwa napędy, od dawna cieszą się zainteresowaniem Polaków, a ich udział stale rośne. Z danych IBRM Samar, o rejestracjach nowych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 t w 2026 r. wynika, że hybrydy oparte na silnikach benzynowych i wysokoprężnych, mają 54-proc. udział w sprzedaży. – Oznacza to, że już więcej niż co drugie nowe auto na polskich drogach to hybryda. Gdy dodamy do tego elektryki, to okaże się, że ekologiczny napęd ma 60% nowych pojazdów – podkreśla Marek Srębowaty.
Ile kosztuje tankowanie?
Aby sprawdzić, jak ceny paliw przekładają się na koszty użytkowania pojazdów, eksperci Superauto.pl przygotowali symulację dla popularnych aut z silnikiem benzynowym, diesla oraz instalacją LPG, a także samochodu elektrycznego. Wybrali często spotykane na polskich drogach modele i roczniki. Źródłem informacji o rzeczywistym, średnim zużyciu paliwa są raporty spalania Autocentrum. Warto jednak podkreślić, że silniki wybrane do analizy mają nieporównywalną moc, co przekłada się na spalanie, analitycy skupili się bowiem na popularności pojazdów.
Analizę wykonano w dwóch wariantach: na podstawie średnich cen paliw na stacjach z dn. 19.03 (dane biura Reflex), a także w oparciu o cenę maksymalną z rządowego programu Cena Paliw Niżej.
Najdroższym pojazdem w użytkowaniu, jeśli chodzi o koszt paliwa, okazała się Toyota Corolla XI, produkowana w latach 2013-2018, z silnikiem benzynowym 1,6 l, o mocy132 KM. Przejechanie 100 km tym autem kosztuje po cenie maksymalnej z programu CPN 44,4 zł, a po cenie rynkowej – 50 zł. Marka ta bardzo mocno stawia jednak na silniki hybrydowe, gdzie koszt użytkowania jest wyraźnie niższy. Za przejechanie 100 km Toyotą Corollą 1.8 Hybrid (122 KM), produkowaną w latach 2019-202, trzeba zapłacić 32 zł po cenie regulowanej i 36 zł – po rynkowej.
Diesel tańszy, ale też drogi
Na drugim miejscu znalazł się Volkswagen Passat, produkowany w latach 2014-2020, z silnikiem diesla o pojemności 2 l i mocy 150 KM. Koszt przejechania 100 km tym autem wynosi szacunkowo 43 zł po cenie regulowanej oraz 45 zł po stawce rynkowej.
LPG numerem 1 wśród spalinowych
Spośród pojazdów spalinowych najtańsza pod względem wydatków na paliwo okazała się 100-konna Dacia Duster z fabryczną instalacją LPG – w jej przypadku przejechanie 100 km kosztuje 28 zł, natomiast trzeba podkreślić, że samochód jest wyposażony w znacznie słabszy silnik niż wcześniej analizowane pojazdy. Jest to cena rynkowa, ponieważ paliwo LPG nie zostało objęte programem CPN.
Prąd tańszy od benzyny, ON oraz LPG
Najtańszym autem, pod względem wydatków na paliwo, okazał się pojazd elektryczny, Tesla 3 RWD. W jego przypadku rozważono trzy scenariusze ładowania. W pierwszym przyjęto, że samochód jest zasilany wyłącznie energią z gniazdka domowego, według taryfy nocnej G12. Przejechanie 100 km Teslą 3 RWD w takim przypadku kosztowałoby nieco ponad 14 zł (dane o zasięgu pobrano z EV Database). W wariancie 80% ładowanie domowe i 20% ładowanie publiczne na szybkim złączu CCS, wydatek ten wyniósłby 20 zł. Natomiast w przypadku ładowania wyłącznie na stacjach publicznych, w rozkładzie 50% złącza CCS i 50% złącza AC, przejechanie 100 km elektrykiem kosztowałoby 38 zł. Tylko w tym jednym wariancie podróżowanie Teslą byłoby więc droższe od Dacii Duster (LPG) oraz hybrydowej Corolli, wciąż byłoby natomiast znacznie tańsze od jazdy popularnym dieslem i "benzyniakiem".
Droższe, ale wciąż atrakcyjne cenowo jest podróżowanie starszym elektrykiem, dysponującym mniejszą baterią i zasięgiem (Nissan Leaf produkowany w latach 2018-2022). Przejechanie 100 km w popularnych wariancie, zakładającym 80% energii ładowania domowego i 20% z ładowania na publicznych złączach CCS, kosztowałoby 25 zł.
Elektryki bardziej stabilne
-Auta elektryczne mają bardziej przewidywalny koszt użytkowania niż auta spalinowe. Energią, podobnie jak ropą, handluje się na giełdzie, a pomimo tego ceny na stacjach ładowania są dużo bardziej stabilne niż na stacjach benzynowych. Firmy mogą ponadto korzystać z różnych form zakupu tańszej energii. Co więcej, wahania rynkowe cen energii nie przekładają się na kwotę, jaką płacimy za prąd w gniazdku domowym, gdyż jest to rynek regulowany. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy gospodarstwo domowe korzysta z taryfy dynamicznej. W popularnych scenariuszach ładowania, z przewagą czy to energii z gniazdka domowego, czy firmowego złącza AC, elektryki są wyraźnie tańsze w użytkowaniu od pojazdów spalinowych - ocenia Grigoriy Grigoriev, dyrektor generalny Powerdot w Polsce.
Zwraca uwagę, że dotyczy to również Polski, pomimo faktu, że ma ona wyjątkowo drogą energię na tle innych krajów europejskich, m. in. ze względu na bardzo wysokie opłaty dystrybucyjne. - Firmy, które zmierzyły koszty ładowania w praktyce, decydują się na dalszą rozbudowę floty elektryków, bo to się po prostu opłaca. Podobnie jest z osobami prywatnymi, które są coraz bardziej świadome, jakie oszczędności może im dać przejście na elektromobilność. Jest to ważny czynnik stymulujący popyt na pojazdy zeroemisyjne, a obecne wahania cen paliw mogą ten trend dodatkowo wzmocnić – podsumowuje ekspert.