Zaniżanie wartości auta przez ubezpieczyciela — czy to nadal jest problem?
Otrzymanie kosztorysu od ubezpieczyciela często przypomina zimny prysznic. Towarzystwa ubezpieczeniowe rutynowo tną koszty – od pomijania wyposażenia po narzucanie tanich zamienników i zaniżanie stawek robocizny. Z tego artykułu dowiesz się, jak krok po kroku prześwietlić wycenę, zgromadzić dowody i skutecznie wywalczyć pełną kwotę odszkodowania.
Jak ubezpieczyciele wyceniają wartość pojazdu?
Służą do tego specjalistyczne narzędzia analityczne – najczęściej Eurotax i Info-Ekspert. Te dwa systemy gromadzą dane o cenach aut z rynku wtórnego (z salonów aut używanych, komisów, aukcji, ogłoszeń, sieci dilerów) i na podstawie analiz statystycznych szacują wartość rynkową pojazdów.
Algorytm Eurotax lub Info-Ekspert identyfikuje pojazd na podstawie numeru VIN lub parametrów technicznych (marka, model, wersja wyposażenia, rodzaj silnika miesiąc i rok pierwszej rejestracji). Na tej podstawie wylicza wartość bazową dla auta o typowym przebiegu i standardowym wyposażeniu dla danej wersji.
W kolejnym kroku uwzględniane są cechy konkretnego egzemplarza. Największe znaczenie mają korekty zwiększające lub obniżające wartość samochodu.
| Czynnik | Jak wpływa na wycenę? |
|---|---|
| Przebieg | Jest porównywany z przebiegiem typowym dla wieku pojazdu. Niższy może podnieść wartość auta, a wyższy ją obniżyć |
| Wyposażenie dodatkowe | Fabryczne opcje, np. skórzana tapicerka czy panoramiczny dach, mogą zwiększyć wartość, choć ich wpływ maleje wraz z wiekiem auta |
| Stan techniczny | Uszkodzenia, korozja czy zaniedbania serwisowe obniżają wycenę. Z kolei prawidłowy stan i udokumentowany serwis pozwalają uniknąć potrąceń, a gruntowne remonty głównych podzespołów mogą podnieść wartość |
| Historia pojazdu | W zależności od okoliczności uwzględniane mogą być m.in. wcześniejsze szkody, liczba właścicieli czy pochodzenie pojazdu. |
| Sposób eksploatacji | Samochody wykorzystywane jako taksówki czy auta do nauki jazdy zwykle otrzymują niższą wycenę. |
Dlaczego wycena systemu nie zawsze odpowiada cenie z ogłoszenia?
To jedna z najczęstszych przyczyn nieporozumień po szkodzie. Ceny w ogłoszeniach to stawki sprzedających (często zawyżone o margines do negocjacji), podczas gdy Eurotax i Info-Ekspert wyznaczają uśrednioną wartość rynkową. Dodatkowo na ceny z ogłoszeń wpływają czynniki, których algorytmy nie analizują – takie jak lokalny popyt czy dostępność danego modelu.
Odrębną kwestią są błędy popełniane na etapie przygotowywania wyceny. Rzeczoznawcy nierzadko pomijają fabryczne wyposażenie opcjonalne, wpisują błędny przebieg lub niewłaściwą wersję silnika – i to właśnie te błędy najczęściej zaniżają kwotę odszkodowania.
Typowe praktyki zaniżania wartości auta – na czym polega problem?
Czy ubezpieczyciel może zaniżyć wartość samochodu lub koszt jego naprawy? To jeden z najczęstszych powodów interwencji Rzecznika Finansowego. Zgłoszenia kierowane do tej instytucji najczęściej dotyczą dwóch obszarów:
- nieprawidłowego ustalania wartości pojazdu przed kolizją,
- celowego cięcia wydatków w kosztorysach naprawczych.
Rzecz jasna, nie każda niższa wycena wynika z celowej manipulacji – często jest to efekt błędnych danych w systemie lub rutynowych uproszczeń stosowanych przez rzeczoznawców. Warto jednak wiedzieć, na czym najczęściej polegają te nieprawidłowości i jak się przed nimi bronić.
Zaniżanie wartości pojazdu przed szkodą
Odszkodowanie – zarówno przy naprawie, jak i przy szkodzie całkowitej – zależy od wyceny auta sprzed zdarzenia. Ubezpieczyciele obniżają tę kwotę najczęściej na dwa sposoby:
- pomijają wyposażenie dodatkowe - wartość w systemach Eurotax czy Info-Ekspert wyliczana jest dla uśrednionej wersji bazowej. Jeśli rzeczoznawca nie zaznaczy w programie fabrycznych opcji – np. skórzanej tapicerki, nagłośnienia premium czy pakietów asystentów jazdy – wycena może być niższa nawet o kilka tysięcy złotych,
- stosują nieuzasadnione korekty ujemne - rzeczoznawca może ręcznie nałożyć w programie tzw. korekty ujemne (np. za wiek, przebieg czy stan techniczny). Problem pojawia się wtedy, gdy są one automatyczne lub niewspółmierne do faktów – np. narzucenie potrącenia za wiek mimo niskiego, udokumentowanego przebiegu albo ponowne obniżenie wartości za dawno powstałą i profesjonalnie naprawioną szkodę.
Cięcie kosztów naprawy w kosztorysie (szkoda częściowa)
Gdy naprawa jest opłacalna, towarzystwa ubezpieczeniowe próbują obniżyć wypłatę za pomocą takich metod, jak:
Zaniżone stawki za roboczogodzinę - ubezpieczyciele często kalkulują koszty robocizny według stawek rażąco odbiegających od rynkowych (np. 80–100 zł/h netto, podczas gdy średnia w niezależnych warsztatach w danym regionie wynosi 150–200 zł/h). Zgodnie ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego kosztorys musi uwzględniać realne ceny usług na lokalnym rynku.
Narzucanie najtańszych zamienników - niekiedy w kosztorysach z OC sprawcy ubezpieczyciele wpisują części alternatywne najniższej jakości (tzw. zamienniki bez homologacji lub kategorii PJ/Z), zamiast elementów oryginalnych (kategorii O) lub zamienników o porównywalnej jakości (Q). O ile w polisie AC zależy to od zapisów OWU, o tyle w OC sprawcy poszkodowany ma prawo do naprawy na częściach oryginalnych, jeśli takie były zamontowane w aucie.
Bezprawne potrącenia za zużycie części (amortyzacja) - ten trik polega na obniżeniu wartości nowych części ze względu na wiek lub zużycie samochodu (np. wypłata tylko 50% ceny nowego reflektora w 10-letnim aucie). Podczas gdy przy polisie AC amortyzacja może wynikać z umowy, przy OC sprawcy jej automatyczne stosowanie jest niezgodne z prawem – poszkodowany ma otrzymać kwotę pozwalającą na pełne przywrócenie auta do stanu sprzed szkody.
Kwalifikowanie części do naprawy zamiast wymiany - innym sposobem na obniżenie kosztorysu jest wpisanie naprawy (np. szpachlowania i prostowania) w miejscu, gdzie technologia producenta jednoznacznie wymaga wymiany elementu ze względów bezpieczeństwa (np. przy odkształceniach stref zgniotu lub uszkodzeniach elementów usztywniających).
Manipulacje przy orzekaniu szkody całkowitej
Szkoda całkowita zachodzi wtedy, gdy koszt naprawy przekracza wartość auta przed wypadkiem (100% wartości przy OC, a przy AC – zazwyczaj 70–80%, zależnie od OWU). W tym obszarze ubezpieczyciele stosują dwa specyficzne mechanizmy:
Podwójne standardy w kosztorysach („podwójna księgowość”) - to jedna z najbardziej rażących praktyk. Gdy ubezpieczyciel dąży do orzeczenia szkody całkowitej, przygotowuje wycenę naprawy według maksymalnych stawek ASO i najdroższych części oryginalnych (by koszt naprawy przekroczył wartość auta). Gdy jednak ten sam ubezpieczyciel rozlicza tę samą szkodę jako częściową, stosuje najniższe stawki robocizny i tanie zamienniki. Zasady wyliczenia kosztów naprawy powinny być spójne niezależnie od kwalifikacji szkody.
Zawyżona wartość pozostałości (wraku) - przy szkodzie całkowitej odszkodowanie to różnica między wartością auta przed wypadkiem a wartością tego, co z niego zostało (tzw. wraku). Zawyżenie wartości pozostałości oznacza automatycznie niższą wypłatę dla poszkodowanego.
Pamiętajmy! Jeśli ubezpieczyciel twierdzi, że uszkodzone auto jest warte np. 20 tys. zł, a żaden skup ani kupiec nie chce zaoferować takiej kwoty, ubezpieczyciel ma obowiązek pomóc w sprzedaży pozostałości za wycenioną przez siebie sumę lub przejąć wrak pojazdu.
Jak przygotować kontrwycenę?
Samo oświadczenie, że zaproponowane odszkodowanie jest „za niskie”, nie wywoła żadnej reakcji ubezpieczyciela. Skuteczna kontrwycena wymaga twardych argumentów: wykazania konkretnych pomyłek w kalkulacji oraz przedstawienia własnych wyliczeń popartych dokumentami.
Przeanalizuj kosztorys i zbierz dowody
Zanim napiszemy odwołanie, wnieśmy o wydanie pełnej dokumentacji: raportu wyceny wartości pojazdu sprzed szkody (z systemu Eurotax lub Info-Ekspert) oraz kosztorysu naprawy (Audatex, Eurotax lub DAT).
Następnie zestawmy przyjęte przez ubezpieczyciela dane ze stanem faktycznym. Najłatwiej zrobimy to, przygotowując odpowiednie dokumenty w zależności od tego, który element kalkulacji został zaniżony:
| Obszar wyceny | Co najczęściej zaniża ubezpieczyciel? | Jakimi dokumentami podważyć wycenę? |
|---|---|---|
| Wartość auta sprzed szkody | Pominięcie fabrycznego wyposażenia, błędny przebieg, nieuzasadnione korekty ujemne za wiek lub stan pojazdu | Rozkodowany numer VIN, specyfikacja zakupu z salonu, książka serwisowa, faktury za naprawy oraz ogłoszenia sprzedaży 3–4 podobnych aut z rynku wtórnego |
| Kosztorys naprawy (szkoda częściowa) | Zaniżone stawki za roboczogodzinę, narzucenie najtańszych zamienników, bezprawna amortyzacja części | Wycena lub kosztorys z niezależnego warsztatu (z uwzględnieniem lokalnych stawek i cen części oryginalnych) |
| Szkoda całkowita | Zawyżenie kosztów naprawy (by wymusić kasację) lub zawyżenie wartości wraku (by obniżyć wypłatę) | Najwyższa pisemna oferta zakupu wraku z rynku (ze skupu aut lub portalu aukcyjnego) pokazująca realną wartość pozostałości |
Kiedy warto zaangażować niezależnego rzeczoznawcę?
Nie każda sporna sprawa wymaga zamawiania płatnej ekspertyzy. Jeżeli błąd ubezpieczyciela jest prosty i ewidentny – np. rzeczoznawca przeoczył panoramiczny dach albo pomylił przebieg o 100 tysięcy kilometrów – w zupełności wystarczy samodzielne odwołanie z dołączonymi dokumentami.
Prywatny rzeczoznawca (np. biegły z listy PZM) staje się niezastąpiony przy sporach o charakterze technicznym. Jego oględziny są niezbędne, gdy ubezpieczyciel kwestionuje zakres uszkodzeń powstałych w kolizji, narzuca prostowanie elementów kwalifikujących się do wymiany albo drastycznie zaniża wartość auta rzadkiego lub zadbanego. Niezależna opinia techniczna ma zupełnie inną wagę dowodową niż prywatne szacunki kierowcy.
Dobra kontrwycena powinna precyzyjnie wskazywać, co ubezpieczyciel wyliczył błędnie, jaka kwota powinna zostać przyjęta w zamian i z jakich konkretnie dokumentów to wynika. Im precyzyjniej wykażemy tę różnicę, tym większa szansa na szybką dopłatę bez konieczności wchodzenia na drogę sądową.
Auta w leasingu dostępne od ręki. Zobacz ofertę
Ścieżka odwoławcza – reklamacja, Rzecznik Finansowy, sąd
Jeżeli ubezpieczyciel pominął istotne elementy, zastosował nieuzasadnione korekty albo przyjął niewłaściwe wartości, mamy pełne prawo zakwestionować jego decyzję.
Pierwszym krokiem jest reklamacja do ubezpieczyciela. Jeżeli nie przyniesie oczekiwanego przez nas skutku, możemy skorzystać z wewnętrznej ścieżki dostępnej w niektórych towarzystwach, zwrócić się do Rzecznika Finansowego, spróbować rozwiązać spór przed Sądem Polubownym przy KNF albo dochodzić swoich roszczeń przed sądem powszechnym.
Reklamacja do ubezpieczyciela
Pierwszym formalnym etapem odwoławczym jest złożenie pisemnej reklamacji. Pismo powinno precyzyjnie wskazywać zakwestionowane pozycje kosztorysu, zaproponowaną kwotę dopłaty oraz jej uzasadnienie.
Do reklamacji należy dołączyć materiał dowodowy zebrany na etapie przygotowywania kontrwyceny: niezależną opinię rzeczoznawcy, kosztorys z warsztatu, dokumentację serwisową, faktury za części czy zdjęcia pojazdu. Reklamację można złożyć elektronicznie (przez formularz lub e-mail), pocztą tradycyjną lub ustnie w placówce. Wymagane jest podanie numeru szkody, numeru polisy oraz danych właściciela.
Obowiązki ubezpieczyciela przy rozpatrywaniu reklamacji
Zgodnie z obowiązującymi przepisami ubezpieczyciel nie może naszej skargi wyrzucić do kosza i udawać, że nigdy jej nie dostał. Musi udzielić odpowiedzi na reklamację w ściśle określonym terminie i zadbać o odpowiednią formę odpowiedzi. Tak więc jeśli po 5 miesiącach od zgłoszenia reklamacji otrzymamy maila z lapidarnym wyjaśnieniem w stylu "Uznaliśmy Pana skargę za całkowicie bezpodstawną", będzie to postępowanie niezgodne z ustawą.
Odpowiedź ubezpieczyciela musi zawierać:
- wyczerpujące uzasadnienie faktyczne i prawne,
- odniesienie się do każdego ze zgłoszonych zastrzeżeń,
- przytoczenie odpowiednich zapisów umowy lub OWU,
- personalia oraz stanowisko służbowe osoby udzielającej odpowiedzi,
- pouczenie o dalszych możliwościach odwoławczych (w tym o prawie do wystąpienia do Rzecznika Finansowego lub skierowania sprawy do sądu).
Ubezpieczyciel ma 30 dni na odpowiedź na reklamację. W szczególnie skomplikowanych przypadkach termin może zostać wydłużony do 60 dni, ale ubezpieczyciel musi w ciągu pierwszych 30 dni wyjaśnić przyczynę opóźnienia, wskazać, jakie okoliczności wymagają dodatkowego czasu.
Ustawa o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym z 2015 r. nie tylko określa maksymalny czas rozpatrywania reklamacji, lecz również wskazuje sankcje za samowolne wydłużenie tego procesu. Zgodnie z art. 8 ustawy „w przypadku niedotrzymania terminu reklamację uważa się za rozpatrzoną zgodnie z wolą klienta”.
Niestety, ten jednoznaczny i korzystny dla klientów zapis doczekał się zaskakującej interpretacji Sądu Najwyższego. W wydanej w 2018 uchwale SN przyjął, iż spóźniona odpowiedź instytucji finansowej na reklamację wniesioną przez klienta nie skutkuje jej uznaniem, lecz przerzuceniem ciężaru dowodowego na instytucję finansową w postępowaniu sądowym. Mówiąc innymi słowy, jeśli klient nie otrzyma odpowiedzi w wyznaczonym terminie i zdecyduje się na dochodzenie swoich praw w sądzie, to ubezpieczyciel powinien wykazać, że jego roszczenia są bezzasadne.
Reasumując, od 2018 r. przekroczenie ustawowego terminu odpowiedzi nie oznacza więc automatycznego uznania reklamacji, a jedynie to, że w postępowaniu sądowym to nie my musimy udowodnić winę ubezpieczyciela, lecz to TU musi dowieść, że nie mamy racji.
Rzecznik Klienta w towarzystwie ubezpieczeniowym
Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe mają własnego Rzecznika Klienta, do którego można zwrócić się po wyczerpaniu standardowej ścieżki reklamacyjnej. Jego zadaniem jest ponowna ocena skargi i próba znalezienia kompromisowego rozwiązania.
Zakres takiej pomocy zależy od konkretnego ubezpieczyciela. Przykładowo Rzecznik Klienta Allianz może w uzasadnionych przypadkach wnioskować o wypłatę kulancyjną – świadczenie wypłacane klientowi w drodze wyjątku, mimo że nie wynika ono bezpośrednio z obowiązku ubezpieczyciela.
Skarga do Rzecznika Finansowego
Po wyczerpaniu drogi reklamacyjnej (lub w przypadku braku odpowiedzi w terminie) możemy zwrócić się do Rzecznika Finansowego. Instytucja ta oferuje dwa odrębne tryby postępowania:
Postępowanie interwencyjne (bezpłatne) - Rzecznik analizuje dokumenty, zwraca się do ubezpieczyciela o wyjaśnienia i przedstawia argumenty przemawiające za zmianą jego stanowiska. Nie może jednak nakazać ubezpieczycielowi wypłaty wyższego odszkodowania.
Postępowanie polubowne (płatne) - ma doprowadzić do porozumienia między klientem a ubezpieczycielem. Złożenie wniosku kosztuje 50 zł, a postępowanie powinno zakończyć się w ciągu 90 dni od złożenia kompletnego wniosku.
W ramach postępowania mogą odbywać się spotkania mediacyjne, podczas których strony przedstawiają swoje stanowiska i próbują wypracować rozwiązanie sporu. Rzecznik Finansowy pomaga w prowadzeniu rozmów, ale nie reprezentuje żadnej ze stron ani nie może narzucić ugody.
Udział ubezpieczyciela w postępowaniu polubownym jest obowiązkowy. Towarzystwo - czy chce czy nie chce - musi uczestniczyć w postępowaniu, składać wyjaśnienia i brać udział w posiedzeniach mediacyjnych. Za uchylanie się od tego obowiązku Rzecznik Finansowy może nałożyć na ubezpieczyciela karę finansową do 100 tys. zł.
Jeżeli postępowanie polubowne zakończy się bez ugody, Rzecznik sporządza opinię zawierającą ocenę prawną sprawy. Ponadto jeśli zdecydujemy się na drogę sądową, możemy zwrócić się do Rzecznika o wydanie tzw. istotnego poglądu, który następnie jest włączany do materiału procesowego. Z danych przedstawionych na stronie Rzecznika Finansowego wynika, że w sprawach, w których przedstawił on oświadczenie zawierające istotny pogląd, w aż 50% nastąpiło uwzględnienie powództwa, a w kolejnych 31% spraw zawarto ugodę.
Sąd Polubowny przy KNF – alternatywa o ograniczonym zastosowaniu
Równoległą ścieżką odwoławczą jest Sąd Polubowny działający przy Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Procedura ta ma jednak kluczową wadę proceduralną: udział ubezpieczyciela w postępowaniu jest całkowicie dobrowolny.
Jeśli ubezpieczyciel nie wyrazi zgody na arbitraż, postępowanie w ogóle się nie rozpocznie. W praktyce towarzystwa ubezpieczeniowe rzadko zgadzają się na tę ścieżkę w sprawach ze sporami o wycenę sprzętu lub kosztorysów napraw, dlatego częściej wybieranym i skuteczniejszym rozwiązaniem jest wniosek do Rzecznika Finansowego.
Droga sądowa
Jeżeli reklamacja i pozasądowe sposoby rozwiązania sporu nie doprowadzą do porozumienia, możemy dochodzić roszczeń przed sądem powszechnym. Dla poszkodowanego obowiązują w tym zakresie bardzo dogodne przepisy: pozew można złożyć do sądu właściwego dla swojego miejsca zamieszkania, bez konieczności pozwania ubezpieczyciela w mieście, gdzie mieści się jego główna siedziba. Opłata sądowa przy wnoszeniu pozwu wynosi co do zasady 5% wartości sporu, czyli różnicy między kwotą wypłaconą a tą, o którą walczymy.
W sprawach o zaniżenie odszkodowania wyrok niemal zawsze opiera się na opinii biegłego sądowego z zakresu techniki motoryzacyjnej i wyceny pojazdów, którego sąd powołuje na wniosek powoda. Strona wnioskująca musi wpłacić zaliczkę na pokrycie kosztów jego ekspertyzy, jednak w przypadku wygrania procesu ubezpieczyciel zostanie zobowiązany do zwrotu wszelkich opłat – w tym kosztów biegłego, opłaty od pozwu oraz wynagrodzenia adwokata lub radcy prawnego.
Planując kroki procesowe, należy pamiętać o terminach. Roszczenia z umowy ubezpieczenia oraz z tytułu OC sprawcy przedawniają się co do zasady z upływem trzech lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie. Złożenie pierwszej reklamacji do ubezpieczyciela zawiesza bieg tego terminu – rusza on na nowo dopiero w momencie odebrania oficjalnej odpowiedzi od ubezpieczyciela.
Czy zaniżanie odszkodowań nadal jest problemem w 2026 r.?
Statystyki Rzecznika Finansowego nie pozostawiają złudzeń - spory o odszkodowania komunikacyjne nadal stanowią główny powód konfliktów kierowców z towarzystwami ubezpieczeniowymi. W 2025 roku ponad 30% wszystkich wniosków o interwencję złożonych u Rzecznika dotyczyło właśnie obowiązkowej polisy OC. Co ważne, od kilku lat liczba tych spraw stale rośnie.
Ten trend potwierdzają też zapytania trafiające do Biura Rzecznika. W 2024 roku ubezpieczenia aut odpowiadały za ponad połowę wszystkich pytań kierowanych do tej instytucji – było ich aż 1426 (51% wszystkich wniosków). Wśród najczęściej zgłaszanych problemów znalazły się m.in. zaniżenie wysokości odszkodowania, sposób rozliczenia szkody całkowitej, amortyzacja części oraz stosowanie części alternatywnych.
Podejście ubezpieczycieli do wyceny napraw regularnie też trafia pod lupę Sądu Najwyższego. Ważnym głosem w tym sporze była uchwała z września 2025 roku, w której sędziowie odnieśli się do dwóch powszechnych praktyk ubezpieczeniowych. Sąd po raz kolejny potwierdził, że odszkodowanie wyliczane na podstawie kosztorysu należy się poszkodowanemu niezależnie od tego, czy faktycznie naprawił auto, czy sprzedał je w stanie uszkodzonym. Sędziowie odnieśli się też do tzw. rabatów na części i materiały lakiernicze, którymi ubezpieczyciele masowo obniżali wypłaty. Sąd Najwyższy uznał, że narzucanie w kosztorysie sztucznych upustów z sieci partnerów ubezpieczyciela nie może krzywdzić poszkodowanego – nie można zmuszać kierowcy do naprawiania auta w narzuconym, odległym serwisie tylko po to, by towarzystwo zapłaciło mniej za szkodę.
Reasumując, zarówno dane statystyczne, jak i najnowsze wyroki sądów potwierdzają, że zaniżanie odszkodowań jest wciąż powszechnym zjawiskiem. Dlatego tak ważna jest wiedza o tym, jak możemy się bronić i jakie konkretne kroki musimy podjąć, aby nie stracić pieniędzy.
Checklista: Jak skutecznie zakwestionować wycenę ubezpieczyciela?
Występujemy o pełną dokumentację szkody - żądamy od ubezpieczyciela wydania kompletnego raportu wyceny pojazdu (z systemu Eurotax lub Info-Ekspert) oraz szczegółowego kosztorysu naprawy (Audatex/DAT/Eurotax).
Weryfikujemy wycenę pojazdu przed szkodą - sprawdzamy arkusz wyceny punkt po punkcie. Weryfikujemy rocznik, wersję wyposażenia, przebieg oraz zasadność zastosowanych korekt ujemnych.
Prześwietlamy kosztorys naprawy - analizujemy przyjęte stawki za roboczogodzinę, jakość użytych części (oryginały O vs zamienniki) oraz to, czy w wyliczeniu z OC sprawcy nie zastosowano bezprawnej amortyzacji.
Gromadzimy twarde dowody - zbieramy rozkodowany numer VIN, książkę serwisową, faktury za wcześniejsze naprawy, zdjęcia pojazdu sprzed zdarzenia oraz ogłoszenia analogicznych aut z rynku.
Przygotowujemy własną kontrwycenę - przedstawiamy niezależny kosztorys z warsztatu lub – w trudniejszych sprawach technicznych – zamawiamy płatną opinię niezależnego rzeczoznawcy.
Składamy reklamację - wpisujemy konkretne zarzuty, kwotę dopłaty, dołączamy zebrane dowody i wysyłamy pismo do ubezpieczyciela, pilnując 30-dniowego terminu na odpowiedź.
Korzystamy z dalszych instancji, jeśli TU podtrzymuje odmowę - sprawdzamy, czy ubezpieczyciel ma Rzecznika Klienta, a w przypadku braku porozumienia kierujemy wniosek do Rzecznika Finansowego lub wnosimy pozew do sądu powszechnego.