Toyota Highlander przechodzi na prąd i rzuca wyzwanie Kii EV9
Japoński producent zaprezentował nową generację swojego największego SUV-a w ofercie. Ku zdziwieniu kierowców, ale zgodnie z pierwszymi teoriami, Toyota Highlander będzie elektrykiem. Model ten zadebiutuje z dwoma pojemnościami akumulatorów, zasięgiem przekraczającym 500 kilometrów i nową architekturą wnętrza, która stawia na przestrzeń i fizyczne przełączniki.
Premiera nowego Highlandera BEV odbyła się w Ojai w Kalifornii. Model ten, będący od lat filarem sprzedaży w segmencie rodzinnych SUV-ów porzuci silniki spalinowe na rzecz platformy e-TNGA. Nowa konstrukcja wymusiła zmianę proporcji – samochód jest teraz wyraźnie dłuższy i szerszy, a jego rozstaw osi urósł do 3050 mm. Dzięki temu inżynierom udało się wygospodarować miejsce na trzy rzędy siedzeń oraz bagażnik, który nawet w konfiguracji siedmioosobowej ma solidne 450 litrów.
Napęd i parametry baterii
Nowy Highlander zaoferuje dwa warianty akumulatorów litowo-jonowych. Podstawowa wersja otrzyma baterię o pojemności 77 kWh, natomiast wariant flagowy będzie dysponować ogniwami o łącznej pojemności 95,82 kWh. W najmocniejszej konfiguracji z napędem na cztery koła samochód generuje 338 KM mocy i 438 Nm momentu obrotowego – to wynik identyczny jak w przypadku mniejszego bZ4X, jednak tutaj sposób oddawania mocy został dopasowany do wyższej masy własnej. Zasięg topowego Highlandera ma wynosić około 515 km, co stawia go w jednym szeregu m.in. z Kią EV9 czy Hyundaiem Ioniq 9.
Układ ładowania oparto na porcie NACS (który jest głównym standardem ładowania EV w Ameryce Północnej), a maksymalna moc przyjmowanego prądu stałego (DC) to 150 kW. Choć na rynku znajdziemy już systemy szybsze, Japończycy deklarują, że dzięki nowemu systemowi wstępnego podgrzewania baterii, ładowanie z poziomu od 10 do 80% w skrajnie niskich temperaturach ma zająć około 30 minut.
Ciekawostką jest też debiut technologii V2L, która umożliwia podpięcie do auta urządzeń zewnętrznych i korzystanie z niego niczym z powerbanka, a w razie potrzeby wykorzystanie akumulatora auta do awaryjnego zasilania domu.
Ergonomia i wnętrze bez fortepianowej czerni
W kabinie wyraźnie postawiono na funkcjonalność, która od lat jest znakiem rozpoznawczym Highlandera, choć teraz w nieco nowocześniejszym wydaniu. Centralny ekran o przekątnej 14 cala obsługuje system operacyjny Arene i oferuje bezprzewodową łączność ze smartfonami. Co ważne z punktu widzenia kierowcy, Toyota zrezygnowała z nadmiaru błyszczących plastików typu "piano black" na rzecz bardziej trwałych i matowych materiałów. Drugą pozytywną informacją jest fakt, że sterowanie klimatyzacją oraz podstawowymi funkcjami audio nadal odbywa się za pomocą fizycznych przycisków i pokręteł, co staje się coraz rzadszym rozwiązaniem w nowych samochodach elektrycznych.
Komfort podróży mają poprawić dodatkowe maty wygłuszające w słupkach, podłodze i nadkolach, a także zastosowanie szyb akustycznych w przedniej części pojazdu. W wersji Limited pasażerowie drugiego rzędu mogą liczyć na podgrzewane fotele, a cała kabina została naszpikowana gniazdami USB-C i schowkami. Za bezpieczeństwo odpowiada zaktualizowany pakiet systemów asystujących, który potrafi teraz monitorować otoczenie przy wysiadaniu i ostrzegać pasażerów światłem nastrojowym o nadjeżdżającym obiekcie.
Czy nowy Highlander BEV trafi do Europy?
Odświeżony Highlander będzie zjeżdżał z linii montażowych w Georgetown w stanie Kentucky, a sama sprzedaż za oceanem rozpocznie się pod koniec 2026 roku.
Choć na razie nie ogłoszono oficjalnych planów dotyczących Europy, jest bardzo prawdopodobne, że model ten prędzej czy później zasili ofertę na Starym Kontynencie, aby pomóc w realizacji rygorystycznych norm emisji CO2.
Fot: Toyota