Tylko 10 sztuk na świecie. McLaren świętuje podwójną koronę limitowaną edycją Artury
McLaren świętuje powrót na szczyt Formuły 1 w wielkim stylu. Brytyjski zespół nie tylko obronił tytuł Mistrza Świata Konstruktorów (zdobywając go po raz dziesiąty), ale także świętował pierwszy w karierze tytuł mistrzowski Lando Norrisa. Aby upamiętnić te sukcesy, McLaren zaprezentował właśnie coś dla garstki najwierniejszych (i najszybszych w zamawianiu) kolekcjonerów: model Artura Spider MCL39 Championship Edition.
Dziesięć Samochodów na Dziesięć Tytułów
McLaren wyprodukuje zaledwie 10 egzemplarzy tej edycji – po jednym dla każdego tytułu konstruktorów zdobytego w historii firmy. Jednak to nie jest zwykła zmiana lakieru. Każdy samochód został ręcznie pomalowany w barwy Myan Orange i Onyx Black, naśladując malowanie bolidu F1 z sezonu 2025.
Co jest szczególnie ciekawe dla największych fanów historii marki, na nadwoziu umieszczono specjalne emblematy "10", wewnątrz których wpisano kontury wszystkich dziesięciu bolidów, które przyniosły McLarenowi mistrzostwo.
McLaren postawił w swoim modelu na detale, które mają budować więź z zespołem wyścigowym. Najbardziej osobistym akcentem są progi z włókna węglowego, na których widnieją ręcznie złożone podpisy obu kierowców: Lando Norrisa oraz Oscara Piastriego, wraz z ich numerami startowymi.
Wewnątrz z kolei znajdziemy motyw czarnej Alcantary z kontrastującymi, pomarańczowymi lamówkami, a o wyjątkowości tej serii szybko przypomni nam haftowana liczba 10 na zagłówkach. Dla kolekcjonerów przygotowano również miłą niespodziankę w postaci "kroniki sukcesu" w formie tabliczki umieszczonej w bagażniku, na której wygrawerowano listę wszystkich zwycięstw i rekordów wywalczonych w mistrzowskim sezonie 2025.
Technologia, która przyjechała z toru
Co ciekawe, nowy model McLarena to... hybryda, która wcale nie ustępuje swoim spalinowym odpowiednikom osiągami. Sercem układu jest podwójnie doładowana jednostka V6 o pojemności 3 litrów, która we współpracy z silnikiem elektrycznym generuje imponującą moc blisko 700 koni mechanicznych. Ta potężna dawka energii przekazywana jest wyłącznie na tylną oś za pośrednictwem 8-stopniowej skrzyni dwusprzęgłowej.
W praktyce samochód daje nam osiągi, których nie powstydziłby się bolid – przyspieszenie do "setki" zajmuje zaledwie 3 sekundy. Brytyjczycy wykorzystali edycję MCL39, aby pokazać najnowsze udoskonalenia modelu na rok 2026, w tym poprawione zawieszenie adaptacyjne. Całość dopełnia sportowy układ wydechowy, dbający o to, by dźwięk "szóstki" dorównywał agresywnej stylistyce auta.
– McLaren to marka, która łączy emocje związane z wyścigami Formuły 1 z dopracowanym doświadczeniem, dopasowanym do wyjątkowego stylu życia naszych klientów. Chcemy, aby więź, jaką nasi fani czują z naszą marką, wykraczała poza sferę emocjonalną i stała się namacalna, umożliwiając im udział w historii McLarena – mówi Henrik Wilhelmsmeyer, dyrektor handlowy McLaren Automotive.
A co z zakupami?
Jeśli widząc ten model, zaszkliły Ci się oczy i chciałbyś go kupić, to... niestety mamy złą wiadomość. Choć McLaren nie podał oficjalnej ceny (standardowa Artura Spider startuje od poziomu około 979 700 zł) wszystkie 10 sztuk prawdopodobnie zostało już zarezerwowanych przez najwierniejszych fanów marki. Oprócz samego samochodu, nabywcy otrzymają "hiper-ekskluzywny" upominek kolekcjonerski, którego szczegóły pozostają tajemnicą.
Fot: McLaren