Wołga powraca na rynek w wydaniu "Made in China". Kultowa marka stawia na luksusowe SUV-y
Czarna Wołga przestaje być jedynie bohaterką miejskich legend i ikoną wśród marek motoryzacyjnych dawnego bloku wschodniego. Po 14 latach nieobecności i kilku nieudanych prób reaktywacji, Wołga przygotowuje się do rynkowego debiutu. Nowa gama modelowa, zaplanowana na trzeci kwartał 2026 roku, zrezygnuje z dawnych rozwiązań na rzecz nowoczesnych nadwozi typu SUV oraz sedanów, bazujących na sprawdzonej technologii dostarczonej przez... Chińczyków.
Decyzja o przywróceniu do życia Wołgi to nie tylko zabieg grający na nostalgii, ale przede wszystkim próba (kolejna po falstarcie w 2024 roku) wypełnienia luki po zachodnich markach premium, które wycofały się z lokalnego rynku. Przez lata Wołga kojarzyła się przede wszystkim z czarnymi limuzynami dla służb państwowych, a w Polsce lat 60. i 70. dobrze znana była z legend o tzw. "Czarnej Wołdze", która miała porywać dzieci. Dziś jej wizerunek ma zostać przeniesiony w erę nowoczesnej motoryzacji, gdzie najważniejszą rolę odegrają bogato wyposażone SUV-y. Proces ten nie będzie jednak łatwy.
Obecne podejście do reaktywacji marki wydaje się znacznie lepiej przygotowane pod kątem logistycznym i technologicznym, niż próba z 2024 roku. Rosjanie zdają się rozumieć, że bez dostępu do nowoczesnych platform podwoziowych i zaawansowanych systemów bezpieczeństwa, nowa Wołga nie miałaby większych szans w starciu z coraz mocniejszą konkurencją. Ze względu na ogromne koszty produkcji od zera – co w obecnej sytuacji polityczno-gospodarczej byłoby jeszcze trudniejsze – postawiono na sprawdzony model współpracy z partnerami zewnętrznymi z Chin, wykorzystując tzw. inżynierię emblematową.
Powrót do korzeni w nowoczesnym wydaniu
Sercem całego projektu są zakłady produkcyjne w Niżnym Nowogrodzie, które dla fanów motoryzacji mają znaczenie niemal historyczne. To właśnie w tym miejscu przez dziesięciolecia powstawały klasyczne modele GAZ, a w późniejszych latach hale produkcyjne służyły do montażu pojazdów Volkswagena i Skody. Wykorzystanie obecnej już infrastruktury ma przyspieszyć proces wdrażania nowych modeli, ponieważ linie produkcyjne są już przystosowane do montażu aut o europejskich standardach jakościowych. Za cały projekt odpowiada nowo powstała spółka Proizwodstwo Legkowych Awtomobilej, która otrzymała trudne zadanie przywrócenia blasku marce z jeleniem w logo.
Obecnie producent oficjalnie uruchomił stronę internetową oraz zaprezentował szkice wnętrz nowej Wołgi. Strategia na rok 2026 zakłada, że marka ta ma celować w segment, który wcześniej zajmowały popularne modele z Europy i Japonii. Aby to osiągnąć, konieczne było znalezienie partnera o nienagannej reputacji.
Warto dodać, że choć montaż końcowy odbywa się w Rosji, stopień skomplikowania projektu wymaga współpracy z inżynierami z Chin. W pierwszej fazie produkcja będzie opierać się głównie na gotowych podzespołach, choć docelowe plany zakładają zwiększanie udziału części wytwarzanych na miejscu. Jest to warunek konieczny, by Wołga mogła w przyszłości odzyskać choć trochę swojej niezależności.
Technologia Geely zamiast Changana
Największym zaskoczeniem w nowej strategii reaktywacji Wołgi jest zmiana partnera technologicznego. Choć początkowo wszystko wskazywało na współpracę z koncernem Changan, najnowsze dane techniczne sugerują współpracę z chińskim Geely. Wybór ten nie jest przypadkowy – Geely, będące właścicielem marki Volvo, dysponuje technologią, która jest postrzegana jako bardziej prestiżowa i dopracowana.
Trzy modele na start
Gama modelowa na rok 2026 ma składać się z trzech propozycji. Najwięcej emocji budzi flagowy SUV, roboczo oznaczany jako K50, który wizualnie czerpie inspirację z nowoczesnych linii luksusowych aut segmentu E, takich jak Audi Q8. Charakteryzuje się on masywną sylwetką i listwą świetlną LED biegnącą przez całą szerokość klapy bagażnika. W rzeczywistości pod nadwoziem kryją się rozwiązania znane z modelu Geely Monjaro.
Ofertę uzupełni mniejszy SUV (prawdopodobnie model K40) oraz elegancki sedan klasy średniej o oznaczeniu C50. Ten ostatni ma być bezpośrednim następcą "dyrektorskich" limuzyn sprzed dekad, choć konstrukcyjnie bazuje na modelu Geely Preface. Kierowcy otrzymają do dyspozycji duże ekrany multimedialne, cyfrowe zestawy wskaźników oraz spłaszczone u dołu kierownice, co stało się już standardem w nowoczesnych projektach wywodzących się z rynku azjatyckiego.